EBC dostrzega „rozjazd” w sytuacji ekonomicznej Europy i USA
Nowy tydzień na rynku walutowym rozpoczynamy w okolicach piątkowego zamknięcia na poziomach około 1,32 dla pary EUR/USD i 4,18 dla EUR/PLN.
Nowy tydzień na rynku walutowym rozpoczynamy w okolicach piątkowego zamknięcia na poziomach około 1,32 dla pary EUR/USD i 4,18 dla EUR/PLN.
Z punktu widzenia oszczędzających, deflacja jest zjawiskiem bardzo korzystnym. Nie trzeba nawet nigdzie lokować pieniędzy, żeby ich realna wartość rosła. Jeśli jednak będzie trwała zbyt długo, stracić mogą na tym wszyscy.
Największym atutem Polski jest kapitał ludzki. Jednak pod względem innowacyjności, wciąż znajdujemy się w ogonie Europy, oceniają eksperci. Jest szansa by to zmienić. Optymistyczne dane GUS sugerują, że możemy być na skraju odbicia gospodarczego, a banki uruchamiają właśnie strumień gotówki preferencyjnych kredytów, z którego może skorzystać kilkadziesiąt tysięcy innowacyjnych firm.
Przeciętna oczekiwana rentowność najmu dalej spada i wynosi obecnie 3,87 proc. w ujęciu netto. Nie znaczy to jednak, że na wynajmie mieszkania nie można już dobrze zarabiać. Atrakcyjna nieruchomość kupiona za rozsądną cenę powinna dać zyski znacząco wyższe od przeciętnych.
Środa na rynku głównej pary walutowej przyniosła dalsze umocnienie dolara wobec euro. Już w pierwszych godzinach sesji kurs EUR/USD spadł poniżej 1,33 osiągając najniższy poziom od 11-miesięcy. Choć dzisiejsza sesji pozbawiona była istotnych dla decyzyjności Fed danych dolara nadal wspierały ostatnie doniesienia z amerykańskiego rynku nieruchomości, wyraźnie wskazujące na postępujące ożywienie w tym segmencie gospodarki. Rynek liczy, że fakt ten zostanie dostrzeżony przez Fed i znajdzie odzwierciedlenie w jego polityce monetarnej. Od maja br. po nieudanym teście 1,3992 waluta amerykańska podrożała wobec euro o siedem centów, czyli o blisko pięć procent. Z kolei indeks dolarowy (DXY), odzwierciedlający siłę dolara wobec koszyka głównych walut, wzrósł do najwyższego poziomu od września 2013r. W defensywie wspólna waluta pozostawać będzie również przez kolejne miesiące roku osiągając w grudniu poziom 1,30 USD.
Malejące tempo wzrostu produkcji przemysłowej w maju i czerwcu trafnie wskazywało na możliwość spowolnienia w polskiej gospodarce. Lipcowe dane okazały się nieco lepsze, jednak nie dają powodów do nadmiernego optymizmu. Nadal niewiadomą są skutki gorszej sytuacji w strefie euro i zaostrzenia stosunków z Rosją.
Dziś ważne dane z polskiej gospodarki. O 14.00 GUS poda dane o produkcji przemysłowej za lipiec, które mogą stać się bardzo ważnym argumentem w dyskusji o stopach procentowych. Konsensus wynosi 2,2 proc. Odczyt w pobliżu konsensusu lub poniżej będzie sugerował słabość wzrostu gospodarczego i powinien być argumentem ZA cięciem stóp. Tylko gdyby produkcja okazała się wyraźnie wyższa od prognoz, szans na obniżkę wyraźnie by zmalały.
Podczas wczorajszej sesji uwagę inwestorów znad Wisły przyciągnęły informacje na temat sytuacji panującej na tutejszym rynku pracy. Jak wynika z danych opublikowanych przez GUS, dynamika zatrudnienia w Polsce wyniosła w lipcu 0.8% r/r, podczas gdy przeciętna wartość wynagrodzenia wzrosła o 3.5% r/r, sięgając 3964,91 zł.
Wydarzeniem środy na krajowym rynku walutowym będzie publikacja przez GUS danych o produkcji przemysłowej i cenach produkcji w miesiącu lipcu. To dane za III kwartał, więc mogą one pomóc odpowiedzieć na pytanie o przyszłe decyzje Rady Polityki Pieniężnej.
Wtorek na rynku głównej pary walutowej przyniósł wybicie euro z utrzymującego się praktycznie od początku miesiąca trendu horyzontalnego z ówczesnym minimum na poziomie 1,3331 USD (6/08). Jeszcze podczas handlu w Europie kurs EUR/USD przyspieszył spadek, dzisiaj od rana oscylując już w okolicach 1,33.
Według danych GUS za I kw. 2014 r. polski eksport ciągników liczony w złotych skurczył się o 11,6 proc. w porównaniu z analogicznym okresem w ubiegłym roku. Na gorszy wynik wymiany handlowej wpływ miał przede wszystkim 42,5 proc. spadek wywozu do krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Nie zrekompensowały go nawet wzrosty eksportu do krajów rozwiniętych (9,2 proc.), w tym do UE (9,8 proc.).
Dane o wynagrodzeniach i zatrudnieniu nie zdołały odpowiedzieć na pytanie jaką decyzję we wrześniu podejmie RPP. Dlatego we wtorek złoty przede wszystkim pozostawał pod wpływem czynników globalnych.
W tym tygodniu inwestorzy poznają kolejną serię raportów makroekonomicznych z polskiej gospodarki obejmujących III kwartał br. Zapoczątkują ją dzisiejsze dane o wynagrodzeniach i zatrudnieniu. Będzie to ważna wskazówka dla RPP, a więc i dla złotego.
Poniedziałek na rynku głównej pary walutowej rozpoczęliśmy w okolicach 1,34. Praktycznie przez całą sesję europejską kurs EUR/USD utrzymywał okolice tego poziomu, czemu sprzyjał kalendarz makroekonomiczny pozbawiony istotnych dla inwestorów danych. Po południu doszło do osłabienia euro m.in. po tym jak na rynek trafiły informacje o braku wyraźnego postępu na linii Ukraina-Rosja po wielogodzinnych rozmowach ministrów spraw zagranicznych obydwu krajów. Ponadto walutę amerykańską wspierały rodzime dane makroekonomiczne.
Dane zgromadzone przez Główny Urząd Statystyczny potwierdzają, że faktoring staje się w Polsce coraz popularniejszy. W 2013 roku liczba klientów korzystających z usług faktoringowych wzrosła o 12,2%. Większość z nich prowadzi działalność w zakresie przemysłu oraz handlu, a także usług, transportu i budownictwa.
Na początku roku ekonomiści, nie tylko polscy, byli przekonani, że nasza gospodarka znalazła się na ścieżce stosunkowo dynamicznego i trwałego okresu poprawy sytuacji. Prognozy stawiały nas pod tym względem w czołówce europejskiej, a nawet światowej.
Pomimo deflacji wciąż rosną koszty utrzymania domu. Ich miejsce jako najmocniej drożejącej kategorii inflacyjnej zajęła w lipcu łączność. Najmocniej tanieją natomiast edukacja, odzież i obuwie.
Słabe wyniki niemieckiej gospodarki w II kwartale są złą wróżbą przed dzisiejszą publikacją przez GUS wstępnych szacunków polskiego PKB. Są też złą wróżbą dla złotego. Istnieje ryzyko jego sporej przeceny.
W lipcu według GUS-u średnie ceny konsumpcyjne były niższe o 0,2% od cen w lipcu rok temu. Technicznie oznacza to tzw. deflację. Głównym powodem takiego wyniku są duże spadki cen warzyw i owoców w ostatnich kilku miesiącach oraz brak presji płacowej i stabilny kursu złotego w ostatnich 12 miesiącach. Te dwa ostatnie czynniki utrzymują jednostkowe koszty produkcji na stabilnym poziomie. W dodatku mamy informacje o bardzo dobrych zbiorach zbóż nie tylko w Polsce, ale także w całej UE oraz w Ameryce Północnej. Te dobre zbiory mogą spowodować obniżkę cen żywności w okresie do następnego lata. Dla gospodarki niska czy zerowa inflacja jest dobrą wiadomością, bo podtrzymuje popyt i pozawala założyć, że niskie w tej chwili stopy procentowe będą nadal utrzymane.
Środowa sesja rozpoczęła się od publikacji danych obrazujących aktualną sytuację ekonomiczną w Kraju Kwitnącej Wiśni, gdzie w II kwartale PKB spadło z 6.1% r/r do -6.8% r/r. Nie ulega wątpliwości, że znaczące spowolnienie japońskiej gospodarki jest efektem podwyżki podatku VAT, która przyczyniła się do istotnego zmniejszenia konsumpcji prywatnej, odpowiadającej za około 60% tamtejszego PKB.