Zapowiada się spokojny przedświąteczny piątek na rynkach finansowych
W piątek na rynkach finansowych niewiele już powinno się dziać. Dotyczy to też złotego. Równie spokojnie będzie w przyszłym tygodniu. Normalny handel wróci dopiero po Nowym Roku.
W piątek na rynkach finansowych niewiele już powinno się dziać. Dotyczy to też złotego. Równie spokojnie będzie w przyszłym tygodniu. Normalny handel wróci dopiero po Nowym Roku.
Oczekujemy, iż wygrana Donalda Trumpa pogorszy nastroje na rynkach finansowych. Stanie się to przede wszystkim poprzez wzrost ryzyka jak również pogorszenie perspektyw wzrostu gospodarki światowej.
Rynek stopy procentowej – Obligacje pod presją wydarzeń politycznych w USA. Rynek walutowy – Kiepskie dane z Chin wywierają presję na waluty rynków wschodzących.
Indeks S&P 500 pozostaje w recesji, jeśli chodzi o wyniki spółek – 400 firm opublikowało już swoje wyniki za trzeci kwartał. Oznacza to ósmy kwartał ze spadkiem zysku na akcję (w ujęciu rocznym), biorąc pod uwagę wyniki skorygowane o buybacki.
Według najnowszych sondaży, wybory prezydenckie w USA mogą być bardziej wyrównane niż się wcześniej wydawało.
Rynki finansowe obawiają się możliwej prezydentury Trumpa.
W rezultacie, na rynku obligacji można wyczuć niepokój.
Obecna sytuacja na rynku obligacji może pozostać bez zmian aż do wyniku wyborów.
Warunki gospodarcze powoli wracają do normalności. Globalna inflacja może przyspieszyć z powodu efektu bazy. Konkurencyjna dewaluacja walut nadal jest w cenie – co widać na przykładzie UK, strefy euro i Chin, które chcą w ten sposób zwiększyć swój udział w globalnym rynku. W Hiszpanii w końcu stworzono nowy rząd, co zmniejsza ryzyko kolejnego kryzysu politycznego w Europie, przynajmniej do 4 grudnia, gdy odbędzie się referendum konstytucyjne we Włoszech.
Wzrost handlu światowego ulegnie w 2016 roku spowolnieniu do poziomu +2,1% (według ilości), a następnie w 2017 roku przyspieszy nieznacznie do +3,1% – wynika z najnowszego raportu („Wojny handlowe: osłabienie mocy”) opracowanego przez Euler Hermes, światowego lidera sektora ubezpieczeń należności handlowych. Za niezadowalającym wynikiem stoją: wahania popytu na rynkach wschodzących, utrzymujące się niskie ceny surowców, fala deprecjacji walut na całym świecie, jak również rosnące tendencje izolacjonistyczne (siłą rzeczy – ograniczenie i mniejsza zależności od handlu międzynarodowego).
Wzrost handlu światowego ulegnie w 2016 roku spowolnieniu do poziomu +2,1% (według ilości), a następnie w 2017 roku przyspieszy nieznacznie do +3,1% – wynika z najnowszego raportu („Wojny handlowe: osłabienie mocy”) opracowanego przez Euler Hermes, światowego lidera sektora ubezpieczeń należności handlowych. Za niezadowalającym wynikiem stoją: wahania popytu na rynkach wschodzących, utrzymujące się niskie ceny surowców, fala deprecjacji walut na całym świecie, jak również rosnące tendencje izolacjonistyczne (siłą rzeczy – ograniczenie i mniejsza zależności od handlu międzynarodowego).
Silne zwyżki notowań towarów, trwające cztery tygodnie, zatrzymały się z powodu umocnienia dolara. Kurs euro – waluty, która jest przedmiotem najbardziej aktywnego obrotu wobec dolara na świecie – spadł wobec USD do 1,09 EUR – najniższego poziomu od marca. Dolar równie silnie umocnił się także do koszyka azjatyckich walut.
Rynek stopy procentowej – Słabsze dane z polskiej gospodarki ciągną rentowności w dół. Rynek walutowy – Kurs EURPLN stabilizuje się w okolicach 4,32. Rynek czeka na sygnały z EBC.
Główną implikacją będą mniejsze wydatki konsumentów, ponieważ niskie ceny eksportowe Chin znacznie obniżyły w ostatnim czasie ceny produktów w USA – teraz się to zmieni – oznacza to także słabszego CNY oraz wyższe oczekiwania inflacyjne (globalnie), które są oczywiście klasyczną reakcją końca cyklu, co potwierdza moją główną tezę makro: Znajdujemy się u progu zmiany paradygmatu – od “łatwo dostępnych środków” do recesji i “pieniędzy z helikoptera”.
Od połowy września płatności kartami kredytowymi oraz obciążeniowymi Diners Club są akceptowane w Republice Kazachstanu.
Światowe indeksy giełdowe i surowce odreagowują wczorajsze spadki po pierwszym od 2012 roku wzroście cen producenckich w Chinach. Inwestorzy odetchnęli z ulgą po wczorajszym szoku wywołanym 10 proc. spadkiem chińskiego eksportu.
Rynek niepokojąco ignoruje to, co dzieje się na parze USD/CNY. Zły znak. Kurs chińskiej waluty spadł do najniższego poziomu od 2010 r. W ciągu ostatnich 5 miesięcy stracił więcej, niż podczas skokowej dewaluacji z sierpnia 2015 r. Zalecana wzmożona czujność. Rośnie prawdopodobieństwo nagłego wzrostu zmienności na rynkach. Trwające umocnienie złotego nie będzie trwałe. W najbliższych dniach zakładamy solidne odbicie kursów.
W Azji ostatnie wskaźniki dotyczące wzrostu gospodarczego wskazują na umiarkowane odbicie w przypadku Chin. Wśród najbardziej pozytywnych danych należy wymienić wyższe indeksy PMI, wzrost produkcji przemysłowej oraz wyższe zyski netto firm. Nie istnieją obecnie sygnały świadczące o tym, że gospodarkę Chin czeka twarde lądowanie. Należy podkreślić, że państwo ma wielkie możliwości poradzenia sobie z kryzysami dzięki imponującemu buforowi finansowemu.
W trzecim kwartale rynki wzięły głęboki oddech, co było widać po stopniowym zmniejszaniu się wahań na rynkach różnych aktywów, w tym walut. A wszystko to miało miejsce nawet mimo faktu, że pod koniec drugiego kwartału staliśmy się świadkami nieoczekiwanego wydarzenia, jakim był wynik referendum w UK, który przesądził sprawę wyjścia kraju z Unii Europejskiej.
W globalnej gospodarce pojawiło się kilka promyków nadziei: globalna inflacja lekko przyspieszyła dzięki wyższym cenom towarów, z Chin napływają sygnały wskazujące na wyjście z deflacji, a na rynkach wschodzących stabilizują się zarówno przepływy kapitałowe jak i wzrost gospodarczy.
Transformacja w kierunku mniej inflacyjnej globalnej gospodarki spowoduje, że w czwartym kwartale transakcje typu “carry trade” będą nadal w cenie
Przekaz globalnych banków centralnych jest jasny – polityka pieniężna musi zostać wsparta rządowymi działaniami fiskalnymi stymulującymi gospodarkę. Na szczęście, stopy procentowe znajdujące się na najniższych poziomach w historii sprawiają, że taki scenariusz jest możliwy.
Według tegorocznego badania Mastercard Global Destination Cities Index, miasta Europy Środkowo-Wschodniej znalazły się wśród najszybciej awansujących w europejskim rankingu