Na rynku mieszkaniowym rośnie bańka cenowa?
Kiedy zaczną spadać ceny mieszkań? Spór o to nie dotyczy tego, czy tak się stanie, pozostaje pytanie: kiedy to się stanie.
Kiedy zaczną spadać ceny mieszkań? Spór o to nie dotyczy tego, czy tak się stanie, pozostaje pytanie: kiedy to się stanie.
Kupujący coraz mniej chętnie akceptują duże wzrosty cen mieszkań. Z 23 miast branych pod uwagę przy obliczaniu Indeksu Cen Transakcyjnych, przez ostatnich 12 miesięcy ceny mieszkań spadły w 5, a wzrosły w 18.
Sytuacja na rynku mieszkaniowym jest coraz ciekawsza. Ceny rosną kolejny kwartał z rzędu, tak drogo nie było od września 2018 r. Pytanie brzmi: kiedy nastąpi odwrócenie trendu?
Wraz z rosnącą tendencją wśród turystów wakacyjnych oraz biznesowych w Polsce i na całym świecie do poszukiwania noclegów poza hotelami, nieustannie wzrasta również zainteresowanie inwestycjami w wynajem krótkoterminowy wśród przedsiębiorców i osób prywatnych. Możliwości jest wiele, jednak jak wybrać miejsce, które najszybciej przyniesie zwrot z inwestycji?
Warto negocjować z deweloperem. Tym bardziej, że nawet mała obniżka ceny mieszkania, choćby o 1% w tym przypadku idzie już w tysiące złotych. Obniżki bywają duże, największe w Gdańsku, gdzie można zbić cenę o ponad 10%.
Ceny nabywanych lokali w Warszawie są wyższe o 9 proc. niż przed rokiem. Mimo wzrostów cen mieszkań, zainteresowanie zakupem nie ustaje. Jednak podwyżki oznaczają też potrzebę zaciągnięcia wyższego kredytu.
Systematyczne wzrosty cen polskich mieszkań z pewnością nie mogą cieszyć osób planujących zakup własnego „M”. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że takie zmiany cenowe mają pozytywne skutki dla rodaków posiadających już mieszkanie. Chodzi o potencjalny wzrost wartości użytkowanego lokum. W ostatnim czasie, podwyżki cen metrażu zwiększyły kwotę, za którą można sprzedać wiele lokali. Eksperci portalu RynekPierwotny.pl w ramach kolejnej ze swoich analiz sprawdzili, czy zysk związany z takim wzrostem wartości mieszkania przez ostatnie dwa lata był większy od rentowności najmu.
Siła nabywcza Polaków na rynku mieszkaniowym nie zmieniła się pomimo wzrostu wynagrodzeń o 16% w ostatnich 3 latach. Dziś za miesięczną pensję można kupić ledwie pół metra kwadratowego mieszkania na rynku pierwotnym i niespełna metr na rynku wtórnym – wynika z analizy domiporta.pl. Aby kupić 50-metrowe mieszkanie w nowym budownictwie, trzeba byłoby odkładać całą pensję przez… 87 lat!
Rekordowo niska stopa bezrobocia wymusiła wzrost nominalnych wynagrodzeń. Taką zmianę odczuwa coraz większa liczba Polaków. Sytuacja wygląda mniej optymistycznie, jeżeli porównamy tempo podwyżek dotyczących cen mieszkań oraz płac Polaków. Analiza portalu RynekPierwotny.pl wskazuje, że w niektórych miastach wojewódzkich wzrosty wynagrodzeń nie kompensują coraz wyższych kosztów zakupu lokali. Warto sprawdzić, gdzie przez ostatnie dwa lata sytuacja przedstawiała się nieco lepiej.
Zakup mieszkania na wynajem nadal zapowiada się zyskownie, ale w związku z wyższymi cenami mieszkań, jego atrakcyjność w ostatnich miesiącach spadła. Najbardziej w Gdańsku i Łodzi, acz to pierwsze miasto nadal rokuje najlepiej spośród badanych przez Domiporta.pl i Home Brokera dużych ośrodków.
Gwałtowne przeceny, a potem ożywienie na rynkach mieszkaniowych – tak prosto można podsumować ostatnią dekadę. W ciągu 10 lat w większości krajów ceny nieruchomości śrubują kolejne historyczne maksima, co sugeruje pęcznienie baniek spekulacyjnych.
Drugi kwartał 2018 roku to kolejny, 14. już okres, w którym odnotowaliśmy nieprzerwany wzrost cen mieszkań na rynkach nieruchomości większości największych polskich miast