II edycja Barometru „Hedoniści i oszczędni”
Coraz bardziej interesujemy się finansami. Młodzi oszczędzają, starsi wydają
Coraz bardziej interesujemy się finansami. Młodzi oszczędzają, starsi wydają
Bank of America jest kolejną instytucją finansową, która ostrzega swoich klientów przed kupowaniem akcji na obecnych poziomach. Wcześniej podobne ostrzeżenia wydał między innymi Goldman Sachs i JPMorgan. W swojej rekomendacji BofA przedstawia solidną porcję faktów na poparcie swojej teorii, chociaż nie są to przełomowe odkrycia. Zatem na co zwracają uwagę wielkie banki z Wall Street?
Ceny ropy naftowej WTI spadły już poniżej 47 dolarów za baryłkę ze względu na możliwość wzrostu eksportu surowca z Iraku i Nigerii. Ropa naftowa Brent handluje już poniżej poziomu 49 dolarów za baryłkę. Nigeryjskie paramilitarne bojówki zaproponowały zakończenie działań wojennych, co może wpłynąć na znaczny wzrost wydobycia ropy w kraju. Irak natomiast planuje zwiększyć eksport ropy o około 5 proc.
W ostatnim czasie media skupiły się na tym, czy Rezerwa Federalna (Fed) podniesie stopy procentowe w ciągu kolejnych 12-18 miesięcy. Ponieważ mówimy tu o podwyżce tylko o 25 punktów bazowych, to w ostatnim czasie wahania na rynkach walutowych zmniejszyły się, a najważniejszymi wydarzeniami były wynik głosowania w sprawie Brexitu oraz związane z nim osłabienie funta.
Poniedziałek na rynkach w Europie zakończył się delikatnymi spadkami bazowych indeksów. Niemiecki DAX stracił 0,47%, francuski CAC40 0,24%, a brytyjski FTSE100 spadł o 0,44%. Na tym tle relatywną siłę pokazał warszawski indeks największych polskich spółek. WIG20 finalnie zakończył dzień symbolicznym wzrostem o 0,01%, ale co najważniejsze, graczom udało się obronić poziom 1800 pkt.
Na rynkach panują wakacyjne nastroje. Gracze wyczekują wystąpienia J. Yellen w Jackson Hole, które jednak wcale nie musi przynieść przełomu. Stabilizacja rynków potrwa do początków września.
Za rynkami towarów najlepszy tydzień od siedmiu tygodni. Dolar kontynuował osłabienie, co skłoniło globalnych inwestorów do poszukiwania wyższych rentowności i bardziej ryzykownych aktywów. Jednak to pokrywanie krótkich pozycji na wielką skalę na rynku ropy było najsilniejszym czynnikiem, który stał za wzrostami.
W II kwartale 2016 r. polska gospodarka rozwijała się dużo wolniej niż oczekiwano. Analiza składowych PKB pokazuje, że w Polsce zdecydowanie spadła dynamika inwestycji. Naszą gospodarkę wspierała jedynie konsumpcja wewnętrzna, aczkolwiek również w mniejszym stopniu niż przewidywano. Wniosek? Rządowa prognoza wzrostu PKB w tym roku w wysokości 3,8% (zapisana w tegorocznym budżecie) jest niemożliwa do utrzymania. Fakt ten potwierdziło nawet Ministerstwo Rozwoju (co naszym zdaniem było tylko kwestią czasu).
Członkowie Fed coraz śmielej wypowiadają się w stopnia osiągnięcia celów banku centralnego sugerując nieodległy termin zacieśnienia polityki pieniężnej. Psuje to sentyment na rynkach i obniża apetyt na ryzyko. Dzięki temu dolar zyskuje. Złoty, w ślad za walutami emerging markets, łagodnie traci. Nie spodziewamy się, by przed końcem sierpnia ta tendencja się nasiliła.
Dolar stracił na przestrzeni ostatniego miesiąca ponad 3,5%, co jak na stabilną walutę jest wynikiem godnym odnotowania. Gołębi FED i nie najlepsze dane z gospodarki Stanów Zjednoczonych są głównymi przyczynami takiego stanu rzeczy. Na rynku pojawia się jednak coraz więcej głosów, że potencjalne działania FED są niedoszacowane.
Cena ropy WTI kontynuuje swój rajd na północ, dyskontując spekulacje na temat domniemanego zamrożenia poziomów produkcji już we wrześniu na spotkaniu OPEC w Algerii, przebijając tym samym poziom 48 dolarów za baryłkę. W ciągu ostatnich sześciu sesji ceny ropy wzrosły o 16 proc.
M. Draghi niewiele może zrobić, by przeciwstawić się umacniającemu się euro, które nie służy umocnieniu ożywienia gospodarczego. We wrześniu wydłużony zostanie najpewniej okres obowiązywania programu skupu obligacji, ale wątpliwe, by udało się czymś zaskoczyć rynek. Niepokojąco słabe dane z Polski. Konieczne zanegowanie ich w odczytach za sierpień, jeśli mają nie wpłynąć negatywnie na wycenę złotego.
Letnie igrzyska olimpijskie w 2016 r. trwają w najlepsze, a oczy całego świata zwrócone są na Brazylię. Choć obecne w Brazylii wyzwania ekonomiczne i polityczne nie są żadną tajemnicą, Michael Hasenstab, CIO w zespole Templeton Global Macro, dostrzega w tym kraju potencjalne możliwości dla cierpliwych inwestorów. Kierując się oceną zespołu Templeton Global Macro, Michael Hasenstab uważa Brazylię za „wrażliwy rynek, który ma szanse na solidne odbicie”.
Inwestorzy spędzili środę, konsekwentnie realizując zyski. Zaczęły giełdy w Azji, a europejskie rynki podtrzymały ten trend. Nowojorskie parkiety również rozpoczęły handel od spadków. Uwzględniając fakt, że kalendarium było prawie puste, powodów możemy doszukiwać się w oczekiwaniu na publikację protokołu z ostatniego posiedzenia FOMC. Po ostatnich wypowiedziach, inwestorzy obawiali się, że do podwyżki stóp procentowych może dojść już w przyszłym miesiącu.
Zabawa Rezerwy Federalnej z rynkiem trwa w najlepsze. Jeszcze dwa dni temu William Dudley ogłosił, że września nie można wykluczyć jeśli chodzi o podwyżki stóp procentowych, a już protokół, który poznaliśmy wczoraj, sugeruje zupełnie co innego. Dokument, który został udostępniony był w zasadzie bezbarwny, a wielu obserwatorów spodziewało się bardziej jastrzębiego wydźwięku minutes.
Publikacją sprawozdania z posiedzenia w lipcu Fed nie dał do zrozumienia, że zamierza podnieść stopy procentowe przed końcem roku, co podtrzymało dobre nastroje na Wall Street. Scenariusz zacieśnienia polityki pieniężnej w USA w grudniu należy jednak realnie brać pod uwagę. Uwzględnienie tego w cenach wymusi przejściowo niższe wyceny akcji i walut gospodarek wschodzących.
O godzinie 20:00 zostanie opublikowany protokół z ostatniego posiedzenia Rezerwy Federalnej. Jest to wydarzenie, które w znacznej mierze wpływało i wpływać będzie zarówno na rynek walutowy, akcji jak i obligacji.
Wtorek stał pod znakiem deprecjacji dolara. W ciągu dnia, w relacji do euro kurs wykraczał momentami powyżej 1,13. Ostatnio takie poziomy notowane były 24 czerwca br. Dane dotyczące amerykańskiej gospodarki pokazują, że nadal jest to stabilna „maszyna”, jednak porusza się w jednostajnym tempie i ciężko jest jej przyspieszyć. Z jednej strony zobaczyliśmy wzrost produkcji o 0,7% m/m, wysokie wykorzystanie mocy wytwórczych na poziomie 75,9% oraz bardzo dobry wynik rozpoczętych budów domów, jednak z drugiej strony jest spadek inflacji konsumenckiej, słaba sprzedaż detaliczna w lipcu czy mizerne odczyty indeksu Uniwersytetu Michigan i NY Empire State.
Dolar traci grunt po tym, jak słabe dane makroekonomiczne ze Stanów powstrzymują Rezerwę Federalną od podnoszenia stóp procentowych. Prawdopodobieństwo wzrostu stóp procentowych w 2016 roku w USA wynosi poniżej 50 proc., a dolar traci na wartości w stosunku niemalże do wszystkich najważniejszych walut na świecie. W poniedziałek podano w USA, że wskaźnik produkcyjny dla Nowego Jorku spadł w sierpniu do -4,21 punktów z +0,55 punktów w lipcu. Konsensus rynkowy przewidywał, że wskaźnik wyniesie +2,50 punktów.
Bieżący tydzień nie obfitował w publikacje ważnych danych makroekonomicznych, jednak przyniósł sporo zmian na rynku walutowym oraz giełdowym. Spadek awersji do ryzyka przełożył się na coraz większe wzrosty na giełdach oraz powrót kapitału do krajów rozwijających się.