Polacy daleko w kolejce do szczęścia i wolności

Polacy daleko w kolejce do szczęścia i wolności
Fot. stock.adobe.com / Brian
Jeśli pominąć szczyty i doły, rankingi państw w kategoriach de facto niemierzalnych mają niemal wyłącznie wartość medialną oraz wizerunkową, przy czym ta druga konsumowana jest ze smakiem wyłącznie przez zwycięzców. Mają też jednak zaletę trudno uchwytną, potwierdzają bardzo często nasze odczucia w sprawie tego i tamtego, pisze Jan Cipiur.

Z zadaniem pomiaru wolności ludzi i społeczeństw (Human Freedom) mierzy się od lat kanadyjski Fraser Institute, współpracujący w Polsce z Centrum im. Adama Smitha, oraz libertariański think-tank Cato Institute z Waszyngtonu.

Najwyższe trzy miejsca w rankingu zajęły kolejno Szwajcaria, Dania i Nowa Zelandia, czyli państwa, po których tego się spodziewalibyśmy. Nasze odczucia są zatem słuszne, co potwierdza także miejsce Polski.

Dlaczego Polska jest na 48. miejscu wg „The Human Freedom Index 2025”?

Donieść bowiem trzeba z należnym temu smutkiem, że wystarczającej wolności w Polsce nie mamy i zapewne długo jeszcze mieć nie będziemy.

Po uwzględnieniu aż 87 najróżniejszych wskaźników w zestawieniu pn. „The Human Freedom Index 2025” trafiło się nam dopiero 48. miejsce wśród 165 państw świata.

Przekazywane ponoć z pokolenia na pokolenie (mocno hipoteczne) przyzwyczajenie do życia pod knutem (zabory, sanacja, okupacja niemiecka, a potem prawie półwieczna aneksja sowiecka) wytłumaczeniem być nie może.

Świadczą o tym przykłady wszystkich państw z naszej środkowo-europejskiej zagrody, szóstej Estonii, Czech (8), Łotwy (24), Litwy (26)…

Jeśli pominąć wprowadzenie tam za kilka dni euro, to nawet nieradząca sobie ze wszystkim Bułgaria jest nieco wyżej (44) od Polski.

To samo z Albanią (39), która w II połowie XX wieku we wszystkich chyba porównaniach cywilizacyjnych była w Europie ostatnia i tylko jedno miejsce za nami z Peerelu.

Kryteria wolności osobistej i wolności ekonomicznej

Human Freedom Index HFI) powstaje z połączenia dwóch badań. Jedno obejmuje wolności osobiste, drugie wolność ekonomiczną. Jest między nimi znamienna podległość. Wolność gospodarcza jest nie tylko wartością samą w sobie, bowiem umożliwia jednostkom korzystanie z innych swobód.

Ludzie od Frasera i Cato podążają za myślą Johna Locke, który w „Two Treatises of Civil Government”, uznał trzy i pół wieku temu, że wolność oznacza, że jednostka nie podlega „arbitralnej woli innej osoby, ale swobodnie podąża za własną”.

Uznają także koncept Isaiaha Berlina wolności negatywnej, (negative liberty) który w najkrótszym ujęciu oznacza brak zewnętrznej ingerencji w nasze poczynania.

Wolność pozytywna (positive liberty) oznacza natomiast, że „inni” mają wobec nas pozytywne zobowiązania, które będą egzekwowane przy użyciu przymusu, którego nie znosimy.

Wolności osobiste są w Polsce mniej ograniczone niż ekonomiczne (o krzyczącym braku tych drugich pisałem tu ledwo trzy miesiące temu), ale w powyższym kontekście oznacza to tylko tyle, że gdybyśmy w gospodarce mnie polegali na państwie i jego regulacjach, to bylibyśmy jako Kowalscy i Nowakowie swobodniejsi niż dzisiaj.

Wyniki rankingu HFI opisane są na niemal 450 stronach. To ciekawa lektura, choć lepiej nie brać się za nią teraz, bo święta powinny być pogodne.

Zauważmy na marginesie, że niechętny wolności jest już sam język polski, bo cóż oznacza np. pokręcona fraza „jesteśmy bardziej wolni”? Czyż nie chodzi w niej o niedostatecznie dziarski krok?

W roli chyba aż nazbyt okrutnej puenty początek wiersza zamieszczonego w słynnym 1905 roku w  tygodniku satyrycznym „Mucha”:

Widziałem wolność w Warszawie

(Co mówię nie jest bajką)

Pędziła przez Marszałkowską

I wywijała nahajką…

Jan Cipiur
Jan Cipiur, dziennikarz i redaktor z ponad 40-letnim stażem. Zaczynał w PAP, gdzie po 1989 r. stworzył pierwszą redakcję ekonomiczną. Twórca serwisów dla biznesu w agencji BOSS. Obecnie publikuje m.in. w Obserwatorze Finansowym. Jest członkiem Towarzystwa Ekonomistów Polskich (TEP).
Źródło: Portal Finansowy BANK.pl