Michał Nowakowski o braniu odpowiedzialności za jakość danych
Zmiana starych nawyków, reorganizacja myślenia, przyjęcie nowej perspektywy. Brzmi świetnie na prezentacjach i w LinkedInowych postach (sam też się na tym łapię!), ale w praktyce często słyszymy jedno: „fajnie, tylko że to nie przejdzie”. I zazwyczaj… nie przechodzi.
W wielu rozmowach z osobami odpowiedzialnymi za dane i fundamenty pod ich biznesowe wykorzystanie słyszę, że największą barierą jest BRAK CHĘCI WSPÓŁPRACY I WZIĘCIA ODPOWIEDZIALNOŚCI za dane.
„Jednostki biznesowe są leniwe. Chcą tylko realizować swoje krótkoterminowe cele. Nie wychodzą z inicjatywą. Dramat. Musimy za nich robić compliance check, bo nawet podstawowych kwestii nie rozumieją.”
Wszystko jest na tacy?
I wtedy pytam (niczym nasz „historyczny” prezydent): „A co robicie, żeby zachęcić biznes do zmiany?”
„Mają dostęp do platform hasztag#dataquality, podrzucamy im narzędzia. Zawsze jesteśmy dla nich dostępni. Wystarczy sięgnąć, żeby mieć.”
A ludzie w ogóle wiedzą, czym jest jakość danych? Czy rozumieją, że dla ich konkretnych przypadków biznesowych to może być duży zwrot, że nie wymagacie od nich „technicznej” jakości, tylko wskazówek – co jest istotne, jakie cechy danych są krytyczne w danym use case?
„No przecież jest polityka jakości danych. Jest definicja DQ – kompletność, dokładność, aktualność. Wszystko mają jak na tacy.”
Komunikacja jakości danych
Heh. To znaczy, że nic nie rozumieją. Nie wiedzą, jaka jest ich rola, po co mają dbać o dane i dlaczego DLA NICH powinno to mieć znaczenie. Wiedzą tylko, że IT albo jednostka data governance jest „upierdliwa” i wszędzie stawia granice.
Efekt? Przypadki biznesowe wleką się niemiłosiernie. Nic nie idzie do przodu, a oni zbierają cięgi od zarządu, bo w raporcie są błędy, konwersja z kampanii jest niska, a wyników nie widać.
Im naprawdę nie są potrzebne kolejne platformy i błyszczące narzędzia. One są ważne z perspektywy organizacji, ale na początku często nie rozwiązują problemu.
Biznes musi dobrze rozumieć swoją rolę i mieć „zapalnik” – coś, co realnie zbuduje motywację do zmiany starego. Potrzeba czegoś mocnego – przykładów jak konkretnym zespołom się udało i co dzięki temu zyskali.
To jest rola liderów. W zasadzie nie tylko od hasztag#data. Także tych z mniej „danowych” jednostek. Tylko to wymaga ustalenia wspólnego frontu. I komunikatu.
To Wy – razem ze swoimi zespołami – musicie zbudować tę motywację, zainspirować i pobudzić mózgi ludzi, którzy na co dzień mają na głowie kolejne biznesowe targety. Pokazać, że to nie jest „nice-to-have”. To jest must-have.
Spróbujcie spojrzeć na to jak komunikujecie jakość danych. Czy to w ogóle jest atrakcyjne? Czy może pobudzać, czy tylko „odfajkowuje obowiązek”? Przecież można inaczej, prawda?
