Klimat coraz wyraźniej wpływa na gospodarkę, a Polska nie pozostaje na uboczu
Upał może ograniczać produkcję, nawet jeśli niczego nie niszczy
Koszty wysokich temperatur nie muszą być widoczne, aby były realne. Ekstremalne upały mogą ograniczać wzrost gospodarczy bez niszczenia budynków, maszyn czy infrastruktury. Pracownicy wykonują obowiązki wolniej, potrzebują częstszych przerw lub są bardziej narażeni na nieobecność w pracy.
Badania przywołane w raporcie wskazują, że wysoka wilgotność i dłuższe fale upałów dodatkowo potęgują negatywny wpływ temperatury na wydajność pracy.
Dlatego sama temperatura powietrza nie wystarcza do oceny ekonomicznych skutków upałów. Podczas analizowanego epizodu średnia temperatura ważona liczbą ludności wyniosła we Włoszech 30,8°C, a na Węgrzech aż 34,6°C.
Jednak we Włoszech wyższa była wilgotność, co przełożyło się na silniejszy stres cieplny i większe szacowane obniżenie wzrostu gospodarczego, o 1,19 pkt proc. wobec 0,51 pkt proc. na Węgrzech. […]
Polska nie należy do krajów najbardziej dotkniętych letnimi upałami, ale ich koszt w naszym kraju nie jest też marginalny. W europejskiej analizie 2026 r. Polska znalazła się w pierwszej dziesiątce państw pod względem szacowanej wartości utraconego w wyniku upałów PKB.
Jednocześnie nasze położenie klimatyczne sprawia, że wzrost temperatur coraz częściej może oddziaływać na niedostosowane do niej zakłady produkcyjne, logistykę, budownictwo i pracę wykonywaną na zewnątrz.
Polska: niski jeszcze bieżący stres klimatyczny, ale szybkie odchodzenie od historycznych norm
Relatywnie spokojny dla Polski rok nie oznacza, że ryzyko klimatyczne maleje. Raport Allianz Trade rozdziela dwie kwestie, które często są ze sobą utożsamiane: skalę długoterminowej zmiany warunków klimatycznych oraz bieżące natężenie zagrożeń.
Pierwszą mierzy wskaźnik zmiany klimatu, uwzględniający odchylenia temperatury, upałów, suszy i opadów od warunków z lat 1950–1970. Drugi wskaźnik pokazuje aktualne nasilenie stresu związanego z upałami, suszą i intensywnymi opadami.
Pod względem zagrożeń klimatycznych 2025 r. był dla Polski relatywnie spokojny (podobnie u sąsiadów – w Niemczech, ale i w Austrii, Portugalii oraz państwach nordyckich i bałtyckich).
Dotyczyło to zarówno zmian względem historycznych warunków klimatycznych, jak i bieżącej intensywności upałów, susz oraz intensywnych opadów. W Polsce nie odnotowano żadnego ekstremalnego zjawiska pogodowego spełniającego kryteria raportu, choć historyczna średnia wynosi około pięciu takich zdarzeń rocznie. Był to jednak spokojniejszy rok, a nie sygnał trwałego zmniejszenia ryzyka.
Jednocześnie Polska jest jednym z krajów, w których warunki temperaturowe zmieniły się względem 1980 r. szczególnie mocno. W rankingu anomalii temperatury Polska przesunęła się w górę o 135 miejsc, a odchylenie od średniej z lat 1950–1970 sięgnęło w 2025 r. +2,10°C.
Większe przesunięcia w regionie odnotowały między innymi Słowacja, Litwa i Łotwa. W praktyce oznacza to, że Europa Środkowo-Wschodnia coraz szybciej oddala się od warunków klimatycznych, do których dostosowano jej infrastrukturę, budynki i systemy gospodarcze.
Czytaj także: Adaptacja gospodarki do zmian klimatu wciąż wyzwaniem dla banków
El Niño: Polska może odczuć je bardziej we wzroście cen (zwłaszcza żywności), niż w pogodzie
Globalny szok klimatyczny może być dla Polski przede wszystkim szokiem gospodarczym i cenowym. Bardzo silne El Niño, którego szczyt spodziewany jest pod koniec 2026 r., może przejściowo wzmocnić ocieplenie wywołane działalnością człowieka.
Analiza 144 gospodarek wskazuje, że w 2027 r. globalna produkcja może być niższa łącznie o około 451 mld dolarów, czyli o 0,24% prognozowanego PKB. Są to jednak wyłącznie efekty zmian temperatury. Szacunek nie uwzględnia ewentualnych dodatkowych strat spowodowanych powodziami, suszami, pożarami i innymi ekstremalnymi zdarzeniami.
W przypadku UE-27 łączna strata netto może wynieść 24 mld dolarów. Stosunkowo niewielki wynik dla całej Unii ukrywa jednak duże różnice pomiędzy poszczególnymi krajami.
W 21 państwach członkowskich produkcja ma znaleźć się poniżej poziomu bazowego, natomiast w sześciu możliwe są przejściowe korzyści wynikające z lokalnego przebiegu temperatur.
Największe straty kwotowe w UE mogą ponieść Włochy, Polska i Niemcy, odpowiednio około 7,0 mld dolarów, 6,7 mld dolarów i 6,3 mld dolarów.
Polscy konsumenci mogą odczuć skutki El Niño przede wszystkim przy codziennych zakupach. Scenariusz raportu wskazuje na obniżenie polskiego PKB względem poziomu bazowego o około 0,4%, a jednocześnie na wzrost inflacji ogółem o 1,48 pkt proc. i inflacji cen żywności o 2,35 pkt proc.
To jedne z najwyższych wyników w UE. Dla porównania, dla całej UE-27 szacowany wzrost wynosi odpowiednio 0,31 i 0,50 pkt proc. Oznacza to, że oddziaływanie El Niño może być dla polskich gospodarstw domowych bardziej widoczne w codziennych cenach, zwłaszcza żywności, niż w zagregowanych danych o wzroście gospodarczym dla całej gospodarki.
Wyniki należy traktować jako analizę wrażliwości, a nie precyzyjną prognozę. Zakłada ona, że reakcje temperatur w poszczególnych krajach będą zbliżone do obserwowanych podczas El Niño z lat 2023–2024. Faktyczne skutki mogą być inne w zależności od siły i przebiegu zjawiska oraz jego wpływu na opady, produkcję rolną i występowanie ekstremalnych zjawisk pogodowych
Odporność kosztuje najmniej, gdy buduje się ją przed katastrofą. Po jej wystąpieniu płaci się już jednocześnie za straty, pomoc i odbudowę
Raport Allianz Trade stwierdza ponadto, że o skuteczności działań adaptacyjnych decyduje nie tylko wysokość wydatków, ale przede wszystkim moment ich poniesienia.
Kraje lepiej przygotowane łączą monitoring, systemy wczesnego ostrzegania, mapowanie zagrożeń, przygotowanie społeczności i finansowanie zabezpieczone przed wystąpieniem katastrofy. […]
Europejskie doświadczenia wskazują ponadto na dużą lukę między rosnącymi stratami klimatycznymi a dostępną ochroną finansową.
W UE ubezpieczeniem objęta jest tylko około jedna czwarta strat spowodowanych katastrofami naturalnymi, a w przypadku pożarów około 80% finansowania kierowane jest na reagowanie, a tylko 20% na prewencję.
Dla Polski wniosek jest szczególnie istotny właśnie teraz, gdy bieżące wskaźniki stresu klimatycznego pozostają relatywnie niskie. Taki okres daje przestrzeń na dostosowanie budynków, infrastruktury, organizacji pracy i systemów zarządzania ryzykiem, zanim częstsze zagrożenia wymuszą działania w trybie kryzysowym.
Od europejskich upałów po El Niño: rosnące straty, nierówna odporność, nowe ryzyka
Fale upałów w Europie w 2026 r. mogą przynieść łączne straty w rocznej produkcji gospodarczej szacowane na 113 mld euro, czyli 128 mld dolarów, w 30 analizowanych krajach.
To znaczące obciążenie gospodarcze spowodowane tylko jednym rodzajem zagrożenia. Kwota ta odpowiada około 0,46% prognozowanego łącznego PKB tych państw i jest równoważna mniej więcej 60% globalnych strat związanych z ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi odnotowanych w 2025 r.
Szacunki uwzględniają najintensywniejszy pięciodniowy epizod upałów w każdym kraju między czerwcem a sierpniem, skorygowany o wilgotność powietrza i liczbę ludności narażonej na wysokie temperatury, aby ocenić jego wpływ na roczny wzrost gospodarczy.
Niemal dwie trzecie szacowanych strat przypada na Włochy, Niemcy i Francję, natomiast największego obniżenia tempa wzrostu może doświadczyć Cypr, aż o 1,74 pkt proc.
Znaczenie wilgotności powietrza wyjaśnia, dlaczego najwyższe temperatury nie zawsze przekładają się na największe obciążenie gospodarki. Bardziej wilgotny epizod upałów we Włoszech wiąże się z większą szacowaną utratą wzrostu niż wyższe, ale bardziej suche temperatury na Węgrzech.
Europa była tylko jednym z kilku regionów poważnie dotkniętych przez ekstremalne zjawiska pogodowe w 2026 r. Pełniejszy obraz strat gospodarczych poniesionych w ciągu całego roku będzie dostępny na początku 2027 roku. […]
W 2025 r. ryzyko klimatyczne stało się jeszcze bardziej zróżnicowane geograficznie, a największe zmiany warunków klimatycznych nie zawsze wiązały się z największym bieżącym obciążeniem dla gospodarki.
Niektóre z największych odchyleń temperatury od historycznych norm odnotowano w Europie Północnej i Wschodniej. Najwyższe wystąpiło w Norwegii i wyniosło +3,74°C wobec średniej globalnej na poziomie +1,38°C.
Aby oddzielić trwałe zmiany klimatyczne od nasilenia bieżących warunków, raport wykorzystuje dwa wskaźniki. Wskaźnik zmiany klimatu, Climate Change Score, mierzy odchylenia temperatury, upałów, suszy i opadów od historycznych norm (czyli mierzy skalę odejścia od historycznych warunków klimatycznych, a nie szerzej rozumianą „zmianę klimatyczną”), natomiast wskaźnik nasilenia zagrożeń klimatycznych, Climate Stress Score, odzwierciedla aktualne natężenie upałów, suszy i intensywnych opadów.
Nigeria, Filipiny, Malezja, Brazylia, Wybrzeże Kości Słoniowej, Maroko i Turcja zajmują wysokie pozycje według obu miar.
Globalne straty gospodarcze spowodowane ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi wyniosły w 2025 roku 210 mld dolarów. Były o 32% niższe niż w 2024 r., kiedy sięgnęły 307 mld dolarów, ale nadal o 20% przekraczały średnią z lat 2000–2019.
Obciążenie poszczególnych krajów było bardzo nierównomierne również w relacji do wielkości ich gospodarek.
Największe straty w ujęciu bezwzględnym odnotowały Stany Zjednoczone, 118,5 mld dolarów, czyli 0,4% PKB.
Na Jamajce straty odpowiadały natomiast aż 39,4% PKB. W Tajlandii wyniosły 2,9% PKB, a w Portugalii 0,8% PKB, czyli czterokrotnie więcej od historycznej średniej dla tego kraju.
Katastrofy z lat 2025–2026 ujawniły pogłębiającą się lukę w działaniach adaptacyjnych (różnicę pomiędzy rosnącą skalą ryzyka a zdolnością państw do ograniczania jego skutków).
W lepszej sytuacji znalazły się kraje posiadające systemy zapobiegania stratom, ich finansowanie uruchamiane według wcześniej określonych zasad i przejrzyste mechanizmy reagowania. Gorzej radziły sobie państwa nadal polegające przede wszystkim na pomocy udzielanej już po wystąpieniu katastrofy. […]
W Europie rozszerzono działania dotyczące upałów, pożarów oraz odporności na powodzie cieków wodnych. Obejmują one m.in. program Europejskiego Banku Inwestycyjnego o wartości 15 mld euro, służący lepszemu zabezpieczeniu Europy przed suszami, powodziami i niedoborami wody w latach 2025–2027. […]
Doświadczenia lat 2025–2026 pokazują, że odporność w mniejszym stopniu zależy od wysokości wydatków nadzwyczajnych ponoszonych po katastrofie, a w większym od konsekwentnej prewencji, finansowania zapewnionego z wyprzedzeniem oraz jasnego podziału odpowiedzialności przed wystąpieniem zagrożenia.
W perspektywie kolejnego roku należy liczyć się z bardzo silnym El Niño, które już zaczyna się kształtować i może kosztować światową gospodarkę 451 mld dolarów, przy czym większość strat przypadnie na 2027 r.
Zjawisko ma osiągnąć największą intensywność pod koniec 2026 r. i utrzymać się na początku 2027 r., przejściowo wzmacniając ocieplenie wywołane działalnością człowieka.
Analiza wrażliwości, oparta na zmianach temperatur obserwowanych w poszczególnych krajach podczas El Niño w latach 2023–2024, wskazuje, że w 2027 r. wartość światowego PKB może być o 451 mld dolarów niższa niż w scenariuszu bez tego zjawiska. Odpowiada to 0,24% prognozowanego łącznego PKB 144 analizowanych krajów.
Niemal 60% szacowanych strat brutto przypada na Chiny, Stany Zjednoczone i Indie. Wyniosą one odpowiednio 147 mld dolarów, 91 mld dolarów i 50 mld dolarów.
Większego spadku w relacji do scenariusza bazowego mogą natomiast doświadczyć Korea Południowa i Indonezja, odpowiednio o 0,51% i 0,41% PKB.
W przypadku UE strata netto może sięgnąć 24 mld dolarów, czyli 0,09% PKB.
Skutki odczują również gospodarstwa domowe z powodu wyższych cen. Po zagregowaniu wyników poszczególnych państw z wykorzystaniem PKB według parytetu siły nabywczej analiza wskazuje na wzrost inflacji ogółem średnio o 0,42 pkt proc., a inflacji cen żywności o 0,65 pkt proc.
W UE-27 wzrost ten wyniósłby odpowiednio 0,31 i 0,50 pkt proc. Szacunki obejmują wyłącznie wpływ zmian temperatury i nie uwzględniają dodatkowych strat wynikających z powodzi, susz, pożarów ani innych ekstremalnych zjawisk pogodowych.