Gospodarka umiaru: możliwa czy niemożliwa?

Gospodarka umiaru: możliwa czy niemożliwa?
Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter
W Klubie Bankowca odbyła się gorąca dyskusja poświęcona gospodarce umiaru. Zaproszeni goście wyrażali mocno przeciwstawne stanowiska. „Ekonomia umiaru jest możliwa i konieczna” mówił, prof. Marian Gorynia, „Nie jest możliwe wprowadzenie gospodarki umiaru”, oponował dr Sławomir Dudek, a prof. Jacek Raciborski twierdził, że „ludzkość przez tysiące lat aż do ery nowożytnej żyła w sytuacji umiaru, której powodem była niska produktywność."

Czy na świecie i w Polsce możliwa jest ekonomia umiaru?” pod takim hasłem 26 września 2022 roku  w ramach Klubu Polska 2025+  odbyło się spotkanie organizowane wspólnie przez Związek Banków Polskich i Polskie Forum Akademicko-Gospodarcze.

W dyskusji moderowanej przez Krzysztofa Pietraszkiewicza, prezesa ZBP udział wzięli prof. Marian Gorynia, Prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, prof. Jacek Raciborski, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego oraz dr Sławomir Dudek, główny ekonomista Forum Obywatelskiego Rozwoju.  

Krzysztof Pietraszkiewicz we wprowadzeniu do dyskusji mówił o różnicach w poziomie życia w różnych regionach świata wskazując na fakt, że są kraje gdzie ludzie muszą żyć za jednego dolara dziennie. Zwrócił uwagę na zjawiska wywołane działalnością człowieka takie jak deforestracja, wysychające rzeki, zanikanie gleb uprawnych, postępujące zmiany klimatyczne.

Gospodarka umiaru jest możliwa

Prof. Mariana Gorynia zdecydował się na początek odpowiedzieć jednym zdaniem na pytanie czy możliwa jest gospodarka umiaru w Polsce i na świecie.

„Jest możliwa i konieczna” – stwierdził.

Rozwijając temat wymienił trzy pojęcia: umiar, racjonalność globalną, dobro wspólne. Wskazał, że powinny być one rozpatrywane holistycznie.

W takim podejściu dwa pierwsze pojęcia muszą być zastosowane po to aby ludzkość mogła przerwać przez kolejne pokolenia w kontekście ograniczeń eksploatacji środowiska.

Chodzi o podporządkowanie jednostki, grup jednostek temu całościowemu podejściu. Rodzi się pytanie jak pogodzić podejście jednostkowe z podejściem ogólnym cywilizacyjnym, aby właśnie umożliwić przetrwanie cywilizacji.

Amartya Kumar Sen to noblista, do którego koncepcji się odwołał prof. Gorynia. Ten hinduski ekonomista próbował stworzyć wyłom w ekonomii neoklasycznej aby można było uwzględniać nie tylko egoistyczne cele poszczególnych jednostek. W tej koncepcji jednostka podejmując decyzję może brać pod uwagę nie tylko swoje cele, ale też interesy otoczenia, może wykazywać się empatią. Jednostka powinna postępować zgodnie z normami społecznymi i regułami moralnymi.

W opinii prof. Mariana Goryni przytoczona idea normatywnego zobowiązania może być traktowana jako pomost między obowiązującą w ekonomii neoklasycznej ideą racjonalności indywidualnej a wspomnianą koncepcją umiaru w ujęciu holistycznym.

Jego zdaniem część tych norm powinna być wprowadzona obligatoryjnie do systemu prawnego, co jednak ograniczy wolność konsumentów, głównie w krajach bogatych.

Ale czy to jest możliwe? Czy jest możliwe wprowadzenie idei dobra wspólnego?

Podał przykład działań jakie były podjęte podczas pandemii Covid-19. Powstał ogólnoświatowy system prewencji chroniący ludzką cywilizację przed czarnymi łabędziami – w tym przypadku przed Covid.

Kontynuacja cywilizacji, to przykład dobra wspólnego. Bez trwania cywilizacji inne przypadki dobra wspólnego nie mają sensu.

Profesor Marian Gorynia przedstawił cztery wnioski.

Ekonomia umiaru jest konieczna,

Umiar warunkuje trwanie cywilizacji,

Trzeba mieć świadomość uwarunkowań klimatycznych, mówić o nich, i próbować im przeciwdziałać.

W debacie publicznej musi być miejsce na dyskusje o pozornych utopiach. Konieczne jest odejście od myślenia ad hoc, od rozwiązywanie tylko bieżących problemów. Należy brać pod uwagę takie idee jak dobro wspólne i racjonalność globalna.

Gospodarka umiaru, to już było

Prof. Jacek Raciborski jest sceptyczny wobec ekonomii umiarkowania.

W jego opinii ludzkość żyła przez wieki w sytuacji umiaru, bo niska była produktywność gospodarki. Większa konsumpcja dotyczyła tylko bardzo wąskiej grupy bogatych ludzi. Gospodarka kiedyś była podporządkowana religii, różnym regułom społecznym.

Dopiero kiedy pojawił się rynek wzrosło  znaczenie gospodarki. Rynek stał się fundamentem życia społecznego, a zysk w społeczeństwie stał się najważniejszy.

Klasy niższe przejmują wzory konsumpcji od klas wyższych. Konsumpcja na pokaz jest elementem stratyfikacji społecznej.

Rezygnacja  z konsumpcji oznaczałoby załamanie dotychczasowego społeczeństwa. To czyni niemożliwym przejście do  gospodarki umiaru.

W opinii profesora Raciborskiego wprowadzenie gospodarki umiaru wymagałoby wychowanie nowego człowieka. Właśnie komunizm chciał człowieka, który nie kieruje się zyskiem. Ale komunizm odwoływał się do przymusu społecznego.

W tym miejscu prelegent przywołał stanowisko prof. Grzegorza Kołodko, który uważa, że pewne potrzeby człowieka powinny być stłumione.

Przypomniał badania prof. Mirosławy Marody dotyczące wyznawanych przez Polaków wartości. Wynika z nich, że Polacy bardziej niż inni Europejczycy są nastawieni na konkurencję i akceptują jej wpływ na ich status społeczny. Polacy są mniej egalitarni niż inni mieszkańcy naszego kontynetu.

Gdzie jest nadzieja? – pytał prof. Jacek Raciborski.

W modzie, trendach społecznych upowszechniających się w młodszych pokoleniach. Chodzi o slow food, slow life, rosnące postawy  proekologiczne, o stosunek do czasu wolny, a także o zmianę znacznia pracy – dla wielu młodych ludzi nie jest już ona najważniejsza.

Prof. Jacek Raciborski skończył tę część wypowiedzi stwierdzeniem, ze nie ma nadziei, bo po pandemii, tak jak po każdym kryzysie następuje wzrost konsumpcji.

Nie da się wprowadzić gospodarki umiaru

„Nie jest możliwe wprowadzenie gospodarki umiaru. Trudno odwrócić nurt rzeki” – mówił dr Sławomir Dudek.

„Kapitalizm winny zniszczeniu środowiska, to fałszywa teza” – stwierdził.

Odnosząc się do odgórnego ograniczania konsumpcji pytał: „Jeden samochód na całe życie? Kto by o tym decydował? Jak to wprowadzić na całym świecie?

Jego zdanie nieprawdą jest, że wzrost gospodarczy i wzrost konsumpcji wymaga większych zasobów. To można osiągnąć przy mniejszym wykorzystaniu wody, czy metali. Stwierdził, że obecnie wykorzystywanie zasobów maleje. Jest tylko problem z nadmierną emisją co2.

Zgodził się z tezą, że ważne są normy moralne i społeczne. Ale to rynek znajdzie najlepsze rozwiązania dotyczące korzystania z zasobów.

Cele są gospodarki umiaru są dobre, ale rozwiązaniem nie jest ograniczanie rozwoju, bo to dzięki nowym technologiom i innowacyjności da się rozwiązać problem malejących zasobów i niszczonego środowiska.

Podał przykład smartfona. Dzięki temu urządzeniu oszczędza się sporo zasobów. Nie chodzimy do banku, pracujemy zdalnie, kupujemy zdalnie itd.

Główny ekonomista FOR uważa, że kapitalizm pozwala na osiąganie celów przy mniejszym korzystaniu z zasobów. Przy wolnym rynku rosnąca cena byłaby sygnałem dla konsumenta, że z pewnych rozwiązań trzeba zrezygnować.

Zatrzymanie rozwoju spowoduje, że nie powstaną technologie prowadzące do oszczędniejszego wykorzystania zasobów.

Zasoby są ograniczone, ale pomysłowość i innowacyjność nie mają granic.

Odnosząc się do zmiany postaw i norm społecznych Sławomir Dudek zauważył, że zmiana norm społecznych powinna następować nie po przymusem, ale dobrowolnie.

Przypomniał, że slow food i postawy proekologiczne pojawiają się w bogatszych społeczeństwach.

Gospodarka umiaru, rynek i państwo

W dalszej części uczestnicy spotkania odpowiadali na pytania słuchaczy, ale zanim do tego doszło Krzysztof Pietraszkiewicz stwierdził, że są sytuacje w których gospodarka nie ogranicza się kiedy to jest konieczne. Podał przykład Amazonii  gdzie są bezwzględnie wycinane lasy mimo ich ogromnego znaczenia dla planety.

Mówił, że gospodarka pędzi bez umiaru, i że jeśli wszyscy na Ziemi chcieliby żyć na takim poziomie jak Amerykanie czy Europejczycy to potrzebne byłyby cztery kule ziemskie, a nie jedna.

„Tam gdzie są dewastowane lasy, gdzie jest zatruwana woda państwo musi interweniować” – podsumował prezes ZBP.

W toku dalszej dyskusji powracano do uprzednio przedstawianych argumentów. Aby być lepiej zrozumianym prof. Jacek Raciborski przyznał, że wiara w sprawczą rolę państwa jest nadmierna.

Prof. Marian Gorynia zaznaczył, że nie jestem przeciwnikiem rynku.

Zauważył jednak, że istnieje takie pojęcie jak zawodność rynku. Uważa, że zasoby się wyczerpują per saldo, mimo innowacji. W jego opinii ostrzeżenia Klubu Rzymskiego są nadal aktualne.

„To się dzisiaj dzieje pokazuje nam co się może wydarzyć w przyszłości kiedy naprawdę zabraknie energii” – powiedział.

Sławomir Dudek doprecyzował swoje wypowiedzi dotyczące norm społecznych i wzorów zachowań.

Wskazał jak ważna jest budowa kapitału społecznego. Podał przykład Skandynawii, krajów bardzo bogatych, gdzie konsumenci i firmy są nastawione na oszczędne gospodarowanie zasobami. Te kraje są najbliżej gospodarki umiaru.

Prof. Jacek Raciborski przyznał odpowiadając na pytania słuchaczy, że jeśli kraje bogate będą rozwijały wzory zachowań umiarkowanych to biedniejsze społeczeństwa w końcu zaczną je kopiować.

Prof. Marian Gorynia wskazał na rolę edukacji. W jego opinii trzeba wnieść do społeczeństw wiedzę o skutkach nadmiernego konsumpcjonizmu, należy lansować odpowiednie wzorce konsumpcji.

„Czy potrzebny jest piąty samochód, szósty rower, dwanaście par spodni na sezon letni?” – pytał retorycznie prof. Gorynia.

Dr Sławomir Dudek kolejną wypowiedzią wzmocnił swój przekaz dotyczący roli innowacyjności.

„Po transformacji gospodarczej z roku 1989 emisja co2 w naszym kraju zmalała, mimo znaczącego wzrostu poziomu życia Polaków i wzrostu gospodarczego w Polsce” – powiedział.

Podsumowując spotkanie Krzysztof Pietraszkiewicz stwierdził, że nie da się rozwiązać problemów świata bez współpracy ludzi biznesu, polityki i nauki. Zauważył, że pewne działania państwa, pewne ingerencje są jednak zasadne.

Spotkanie w Klubie Bankowca jest do odsłuchania na stronach ZBP tutaj.

Źródło: aleBank.pl