Finansowanie i rozwój fotowoltaiki na zakręcie
W ubiegłym roku nie wyprodukowano 1,4 TWh energii z instalacji fotowoltaicznych i wiatrakowych mimo, że potencjał zainstalowanych w Polsce urządzeń na to pozwalał. W przypadku farm fotowoltaicznych wyłączenia ograniczyły produkcję o ponad 20%.
Ponieważ zielona energia w tej wielkości nie została wyprodukowana, więc inwestorzy instalacji OZE nie mieli przychodów. Prawo do przewidzianych ustawowo rekompensat finansowych zostało skutecznie ograniczone na poziomie umów dystrybucyjnych– wskazywał prezes IEO.
Odcięcia producentów energii od sieci
Główną przyczyną zahamowania produkcji zielonej energii jest nieelastyczny system energetyczny w Polsce, który nie jest w stanie szybko dostosować produkcji energii z elektrowni konwencjonalnych do zmieniającej się generacji OZE w sytuacji kiedy intensywnie świeci słońce lub wieje wiatr.
Jak wyjaśniał Grzegorz Wiśniewski, zrządzający siecią energetyczną w Polsce uznali, że najprostszym sposobem rozwiązania problemu nadwyżki produkcji energii pochodzącej ze słońca i wiatru, destabilizującej równowagę bilansu mocy, jest wyłączanie podaży tej energii, niedopuszczanie do wprowadzania energii z OZE do systemu energetycznego.
Nieoczekiwana zmiana warunków prowadzenia biznesu
Kiedy inwestorzy zaciągali zobowiązania na budowę farm fotowoltaicznych nie brano pod uwagę tak drastycznego spadku cen energii w profilu generacji OZE oraz tego, że system energetyczny będzie zawieszał odbiór zielonej energii. Takiej sytuacji nie przewidziały też banki.
Prezes IEO przypomniał, że farmy fotowoltaiczne w latach 2021-2022 były budowane w okresie wysokiej inflacji i drogiego finansowania oraz wysokich CAPEX, co powoduje, że przy obecnych przychodach ich właściciele mają problemy z obsługą swoich kredytów.
„Banki ze swojej strony często finansowały do 80 a nawet 85% CAPEX-u, czyli długoterminowe nakłady inwestycyjne farm fotowoltaicznych, co przy obecnych spadkach przychodów prowadzi do niemożności pełnej obsługi zadłużenia” – podkreślił Grzegorz Wiśniewski.
Dodał, że Inwestorzy, którzy w ostatnich latach wybierali sprzedaż zielonej energii na wolnym rynku zamiast w systemach aukcyjnych (zapewniających bardziej stabilne ceny), są szczególnie narażeni na wahania cen energii.
W tej sytuacji banki muszą sobie radzić z coraz gorzej obsługiwanymi kredytami, których udzieliły przed laty na zieloną transformację i jednocześnie zastanowić się nad mitygacją ryzyka finansowania kolejnych tego typu przedsięwzięć.
Co robić?
Grzegorz Wiśniewski wskazuje na możliwe sposoby poradzenia sobie z problemami obecnych i przyszłych producentów zielonej energii.
Jego zdaniem po stronie rządu konieczne są cztery rodzaje działań, głównie zorientowanych na aktywowanie odpowiedzi popytu w okresach nadpodaży energii oraz racjonalnego ograniczania podaży wymuszanej administracyjnie.
Po pierwsze należy wprowadzić dynamiczne taryfy dystrybucyjne. Obniżenie opłat za dystrybucję w okresach szczytowej generacji OZE zachęcałoby odbiorców do używania tańszej, zielonej energii. Obecnie koszty dystrybucji często przewyższają koszty samej energii – zaznaczył.
Po drugie warto dokonać rewizji ustawy o rynku mocy i zmian w naliczaniu opłaty mocowej. Obecny sposób pobierania opłaty mocowej wspiera elektrownie węglowe i drastycznie obciąża rachunki odbiorców energii w okresach wysokiej generacji OZE, pozostając bez związku z cenowym ograniczaniem popytu wobec deficytu podaży.
Po trzecie konieczna jest reforma premii kogeneracyjnych. Chodzi o zaprzestanie wypłacania wysokich premii dla kogeneracji (z węgla i gazu) w momentach nadwyżki energii z OZE.
Po czwarte ważne jest ustanowienie zachęt dla ciepłowni, zarówno komunalnych jak i przedsiębiorstw ciepłownictwa przemysłowego, do inwestowania w magazyny ciepła i technologie zielonego elektroogrzewnictwa (kotły elektryczne i pompy ciepła) aby ciepłownictwo było zdolne do szybkiego zwiększania poboru energii w okresach szczytowej generacji OZE, przy ograniczaniu korzystania z kotłów węglowych i gazowych.
Perspektywa producentów zielonej energii
Jeśli chodzi o producentów zielonej energii to powinni mieć oni ułatwioną możliwość wejścia na rynek usług bilansujących. Chodzi o to, aby farmy OZE uczestnicząc w tym rynku mogły otrzymywać wynagrodzenie za świadczenie określonych usług dla operatora sieci przesyłowej. Wymaga to jednak dedykowanych inwestycji i certyfikacji – podkreślił, o co może być trudno w przypadku producentów OZE, którzy już w tej chwili mają problemy z obsługą swojego zadłużenia.
Ważne jest aby producenci zielonej energii poszukiwali bezpośrednich odbiorców energii (np. przemysł, samorządy, ciepłownie) poprzez korporacyjne umowy sprzedaży energii (PPA), aby zdywersyfikować sprzedaż poza państwowych, pionowo zintegrowanych monopolistów w dystrybucji i obrocie energii, zainteresowanych obsługą własnych zasobów wytwórczych.
Rozwiązaniem mogłyby być inwestycje w magazyny energii, które są jednak często nieopłacalne bez dotacji. A dla już zadłużonych firm – niemożliwe do sfinansowania.
Obecna sytuacja stawia pod znakiem zapytania możliwość dalszego utrzymania tempa zielonej transformacji w Polsce.
Jak zauważył prezes IEO rośnie ostrożność banków w finansowaniu OZE. Banki znacznie zwiększają wymóg wkładu własnego inwestorów do poziomu 50-65% zamiast 15-20% jak do tej pory lub wstrzymują finansowanie nowych projektów.
W związku z problemami z przyłączaniem do sieci, z odbiorem energii, z niesprzyjającymi producentom OZE przepisami, z warunkami finansowania, branża fotowoltaiczna adaptuje się, stawiając na budowę większych farm (50-400 MW), które dzięki efektom skali i niskim kosztom technologii (od chińskich producentów) mogą funkcjonować w warunkach niskich cen.
Co dalej z produkcją zielonej energii?
W jego opinii brak finansowania i restrykcyjne warunki w jakich działają producenci OZE oznacza, że wiele planowanych projektów nie zostanie zrealizowanych, co spowolni transformację energetyczną i utrudni osiągnięcie zarówno celów klimatycznych jak i celu ekonomicznego jakim powinno być obniżenie cen energii dzięki zwiększeniu udziału w miksie energii o zerowym koszcie zmiennym.
„Zmniejszenie konkurencji na rynku ze strony producentów OZE może spowodować wzrost cen energii, ponieważ jej ceny są najwyższe kiedy energia jest produkowana z węgla, w czasie gdy nie wieje wiatr i nie świeci słońce” – mówił.
„Kluczowe jest zwiększenie popytu na energię w okresach wysokiej generacji OZE” – podkreślił.
„Energetyka odnawialna wiele w wniosła w obniżenie cen energii i emisji oraz organicznie importu paliw, ale obecnie cały system energetyczny Polski znajduje się w trudnym momencie, z nieprzewidywalnymi konsekwencjami dla cen energii i tempa transformacji energetycznej. Konieczne są szybkie i zdecydowane działania systemowe, aby ograniczyć straty i przyspieszyć rozwój czystych źródeł energii” – podsumował Grzegorz Wiśniewski.
