Europejskie banki i rynki kapitałowe gotowe na rozwód z USA
Europejski sektor finansowy jest silnie powiązany z amerykańskim poprzez wspólne rynki kapitałowe, inwestycje banków, obrót obligacjami skarbowymi USA oraz dominującą rolę dolara w globalnych rozliczeniach. To uzależnienie sprawia, że wstrząsy na Wall Street czy zmiany polityki monetarnej w USA szybko przenoszą się na europejskie banki i fundusze.
Nieodpowiedzialna polityka gospodarcza i fiskalna Donalda Trumpa, oparta na rosnącym zadłużeniu i presji politycznej na instytucje finansowe, może zwiększać globalną niestabilność i negatywnie oddziaływać na europejskie banki. W skrajnym scenariuszu taka niestabilność może nawet doprowadzić do kryzysu o skali porównywalnej z załamaniem finansowym z 2008 roku.
Europejscy politycy i finansiści zastanawiają się jak zmniejszyć ryzyko takiego scenariusza. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wezwała do „trwałej niezależności” Unii Europejskiej od Stanów Zjednoczonych, w odpowiedzi na narastające napięcia, w tym groźby taryfowe prezydenta USA wobec Europy. Podkreśliła, że Unia musi zmniejszyć swoje uzależnienie od Stanów Zjednoczonych i wzmocnić własną autonomię gospodarczą i strategiczną.
Zmiany na globalnych rynkach
Coraz więcej sygnałów wskazuje, że „finansowy rozwód” z Waszyngtonem przestaje być metaforą, a zaczyna realnym scenariuszem, w którym kluczową rolę odegrają banki, fundusze emerytalne i instytucje regulacyjne.
Zmiany są już widoczne na globalnych rynkach. Chiny i Japonia ograniczają zakupy amerykańskich obligacji skarbowych, co podnosi koszty finansowania długu USA. Podobny ruch mogłaby wykonać Europa. Oznaczałoby to nie tylko polityczny sygnał dystansu wobec nieprzewidywalnej polityki Donalda Trumpa, lecz także realne przetasowania w portfelach banków i funduszy inwestycyjnych, które od dekad traktowały amerykańskie papiery skarbowe jako najbezpieczniejszą przystań.
Przykład duńskiego funduszu AkademikerPension pokazuje, że zmiana podejścia jest możliwa. Decyzja o wyeliminowaniu z portfela amerykańskich obligacji, choć symboliczna pod względem skali (ok. 100 mln dol.) , jest sygnałem dla sektora bankowego – ryzyko polityczne i fiskalne USA rośnie, a bezrefleksyjne trzymanie się dawnych schematów może być kosztowne. Dyrektor ds. inwestycji Anders Schelde ogłosił tę decyzję w czasie, gdy Trump wciąż groził inwazją na Grenlandię.
Misja dla londyńskiego citi
Dywersyfikację aktywów mogą ułatwić europejscy regulatorzy, łagodząc bariery administracyjne i ograniczając nadmierne uzależnienie od ocen agencji ratingowych. Doświadczenia kryzysu z 2008 roku pokazują, że ślepe zaufanie do ratingów bywa zgubne, a banki powinny mieć większą swobodę w ocenie realnego ryzyka.
Kluczowym elementem strategii byłoby stworzenie trwałego rynku obligacji denominowanych w euro. Taki instrument dałby europejskim bankom alternatywę wobec amerykańskich papierów skarbowych i wzmocniłby pozycję euro jako waluty rezerwowej.
Choć Wieka Brytania nie należy już do UE, w tym procesie nie można pominąć Londynu. Brytyjski sektor bankowy dysponuje infrastrukturą i płynnością, których brakuje wielu giełdom kontynentalnym. Współpraca z City mogłaby stać się pragmatycznym mostem między UE a Wielką Brytanią.
Finansowy „rozwód” nie oznacza zerwania relacji, lecz budowę równowagi. Silniejsze europejskie banki, własny rynek długu i większa niezależność walutowa to nie tylko tarcza przed polityczną presją z Waszyngtonu, ale także fundament nowej architektury finansowej Europy.
