Dylemat banków centralnych w turbulentnym czasie: walczyć z inflacją czy wspierać słabnącą gospodarkę?

Dylemat banków centralnych w turbulentnym czasie: walczyć z inflacją czy wspierać słabnącą gospodarkę?
Fot. stock.adobe.com / niphon
Eskalacja konfliktu wokół Iranu zaczyna wywoływać wstrząsy na światowych rynkach energii i może przełożyć się na wyższą inflację oraz wolniejszy wzrost gospodarczy. Ekonomiści ostrzegają, że przedłużające się walki na Bliskim Wschodzie mogą postawić banki centralne przed trudnym wyborem - walczyć z inflacją czy wspierać słabnącą gospodarkę.

Już pierwsze dni konfliktu przyniosły silne reakcje rynków. Ceny ropy i gazu wzrosły, a inwestorzy zaczęli ograniczać oczekiwania dotyczące szybkich obniżek stóp procentowych w USA i Europie.

Kluczowa jest sytuacja w cieśninie Ormuz, przez którą przepływa około 20% światowych dostaw ropy. Jej blokada oznaczałaby poważne zakłócenia globalnego rynku energii.

Według analiz Bloomberg Economics długotrwałe ograniczenie dostaw z regionu mogłoby podnieść ceny ropy do około 108 dolarów za baryłkę. Droższa energia szybko przekłada się na wyższe koszty transportu i produkcji, co podnosi ceny wielu towarów i usług, a jednocześnie ogranicza siłę nabywczą konsumentów i spowalnia wzrost gospodarczy.

Wybór europejskich banków centralnych

W szczególnie trudnej sytuacji znalazłaby się Europa. Kraje strefy Unii Europejskiej  i Wielka Brytania są dużymi importerami energii i nie mają znaczących producentów ropy, którzy mogliby skorzystać na wzroście cen.

Według szacunków ekonomistów szok energetyczny mógłby obniżyć wzrost PKB Unii o około 0,6%, a w Wielkiej Brytanii o 0,5%. Jednocześnie inflacja wzrosłaby o ponad jeden punkt procentowy.

To stawia Europejski Bank Centralny oraz krajowe banki centralne, w tym NBP przed trudnym wyborem. Jeśli inflacja przyspieszy, banki centralne mogą opóźnić planowane obniżki stóp procentowych lub nawet zdecydować się na ich podwyżkę.

Takie działania pomogłyby ograniczyć presję cenową, ale jednocześnie mogłyby jeszcze bardziej osłabić tempo wzrostu gospodarczego. Podobny dylemat dotyczy Stanów Zjednoczonych i Fed.

Możliwy łagodny scenariusz

Nie wszystkie gospodarki stracą  na wysokich cenach ropy. Jednym z głównych beneficjentów są kraje eksportujące surowce energetyczne, w tym Rosja, której wpływy budżetowe znacząco rosną przy droższej ropie.

Istnieje jednak również łagodniejszy scenariusz. Jeśli konflikt pozostanie ograniczony, ceny ropy mogą ustabilizować się w okolicach 80 dolarów za baryłkę. Wtedy wpływ na inflację i wzrost gospodarczy byłby mniejszy, a banki centralne mogłyby kontynuować stopniowe obniżki stóp procentowych.

Na razie rynki pozostają w stanie dużej niepewności. Jeśli walki będą się przeciągać, wojna na Bliskim Wschodzie może ponownie uczynić ceny energii jednym z najważniejszych czynników kształtujących inflację, politykę banków centralnych i tempo wzrostu globalnej gospodarki.

Czytaj także: Banki centralne gromadzą coraz więcej złota

Witold Gadomski
Witold Gadomski, publicysta ekonomiczny, od ponad 20 lat pracujący w Gazecie Wyborczej. Autor książki o Leszku Balcerowiczu, współautor Kapitalizm. Fakty i iluzje. Od 2020 roku współpracuje z portalem BANK.pl.