Rynek finansowy: Czujności nigdy za wiele
Zbigniew Stochowicz
W lipcu 2013 r. Halina O. zgłosiła do zakładu ubezpieczeń szkodę komunikacyjną z ryzyka OC. Twierdziła, że sprawca zjechał nagle na jej pas jezdni. Chcąc uniknąć zderzenia czołowego, skręciła gwałtownie w prawo i uderzyła w drzewo. Ubezpieczyciel uznał, że do zdarzenia nie mogło dojść w przedstawionych przez poszkodowaną okolicznościach. I odmówił wypłaty odszkodowania. Poszkodowana skierowała pozew do sądu o uznanie jej roszczeń. Ten, po przeprowadzeniu postępowania dowodowego podzielił stanowisko ubezpieczyciela i oddalił powództwo w całości. W następstwie powyższych okoliczności ubezpieczyciel złożył do prokuratury wniosek o ściganie przestępstwa usiłowania oszustwa dokonanego przez Halinę O. Podejrzana przyznała się do winy i poddała dobrowolnie karze. Wyjaśniła śledczym, że uderzyła w drzewo w wyniku nieuwagi. Następnie poprosiła znajomego o napisanie oświadczenia o zajechaniu drogi i przyjęciu przez niego odpowiedzialności za zdarzenie. Rzekoma poszkodowana została skazana z art. 286 Kodeksu karnego, wymierzono jej karę 2 lat pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na 3 lata.
To nie koniec…
Ciąg dalszy nastąpił w roku 2016 r. Komenda Wojewódzka Policji w mieście „X” rozbiła zorganizowaną grupę przestępczą specjalizującą się w szczególności w oszustwach i kradzieżach. Funkcjonariusze KWP ustalili sposób działania sprawców i ujawnili szereg przestępstw, których grupa dokonywała na przestrzeni co najmniej 6 lat. Sprawcy wyspecjalizowali się w przestępczości samochodowej. Kupowali w krajach Europy Zachodniej, zwłaszcza: we Francji, w Niemczech, państwach Beneluxu, pojazdy uszkodzone, które często sami ubezpieczyciele wystawiali na giełdach internetowych w ramach procesu likwidacji szkody, co miało na celu ograniczenie wysokości wypłacanych odszkodowań. Sprzedawane auta posiadały ważne dokumenty rejestracyjne (dowody rejestracyjne i karty pojazdów).
Oryginalne dokumenty zniszczonych za granicą pojazdów służyły do legalizacji pojazdów skradzionych w Polsce, które wyposażano w numery identyfikacyjne zakupionych wraków. Pojazdy takie w żargonie ubezpieczycieli są nazywane „feniksami”. Feniksy służyły do zarabiania pieniędzy: uzyskania kredytu na zakup auta za pośrednictwem komisu, zgłoszenia kilku szkód komunikacyjnych, a ostatecznie zgłoszenia kradzieży z ryzyka AC, de facto dalszej sprzedaży pojazdu albo pochodzących z niego części. Przeciętnie każdy pojazd zarabiał na siebie dwu- lub trzykrotnie. Rekordzista „zarobił” ponad 500.000 zł na jednym pojeździe. Łączna wartość strat wynikających z działania grupy nie została dotychczas ustalona, lecz szacuje się, iż może ona wynosić od kilku do kilkunastu milionów złotych.
Nie ma współpracy
Brak jest dzisiaj wystarczających rozwiązań organizacyjnych i prawnych umożliwiających skuteczną współpracę pomiędzy zakładami ubezpieczeń (...
Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:
- zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
- wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
- wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
- zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na BANK.pl/sklep.
Uwaga:
- zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
- wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).
Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:
- bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI