Bankowość i Finanse | Gospodarka a Nauka | Jeśli się nie dogadamy, najlepsi wyjadą

Bankowość i Finanse | Gospodarka a Nauka | Jeśli się nie dogadamy, najlepsi wyjadą
Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter
O popularności i przyszłości kierunków ekonomicznych w Polsce, kształceniu kadr menedżerskich, możliwościach kariery naukowej, transferze wiedzy, wspólnej odpowiedzialności uczelni i biznesu oraz szansach na Nagrodę Nobla w dziedzinie ekonomii mówił dr hab. prof. SGH Jakub Brdulak – pełnomocnik rektora ds. uczelnianego systemu zarządzania jakością kształcenia, profesor w Katedrze Zarządzania Strategicznego Szkoły Głównej Handlowej, w rozmowie z Arielem Wojciechowskim.

W Polsce na kierunkach ekonomicznych kształci się ponad 200 tys. młodych ludzi w ponad 200 uczelniach. Skąd to zainteresowanie tymi kierunkami? Czy to moda, pewność kariery zawodowej, czy chęć zdobycia wiedzy z tego zakresu?

– Trudno wskazać jedną przyczynę takiego stanu rzeczy. Możemy mówić o rosnącej popularności kierunków ekonomicznych ze względu na dużą rolę ekonomii w naszym codziennym życiu. Do tych kierunków zaliczamy np. zarządzanie, finanse i rachunkowość czy samą ekonomię. Są to kierunki osadzone w naukach społecznych. Z jednej strony, może się więc wydawać, że jest to prosty obszar wiedzy, w dodatku pojęcie „ekonomia” kojarzy się z pieniądzem, więc studiowanie kierunków ekonomicznych powinno teoretycznie prowadzić do lepszych zarobków. Z drugiej strony, ważnym argumentem jest popyt na absolwentów tych kierunków na rynku pracy, i to nie tylko polskim.

W przypadku startu na rynku pracy ważna jest też duża dostępność tych kierunków. Pierwszy typ to tzw. uczelnie zorientowane na rzetelne kształcenie. Drugim typem są uczelnie zorientowane na wydawanie dyplomów. To, co różni te dwa typy, to m.in. wymagania i próg zakwalifikowania się na studia, legitymowanie się posiadanymi certyfikatami, poziom kadry dydaktycznej czy współpraca międzynarodowa. Niestety w przypadku uczelni zorientowanych na wydawanie dyplomów mamy do czynienia z niewielką wartością tych dyplomów. Niska kosztochłonność prowadzenia kierunków ekonomicznych oraz m.in. minimalne wymogi rekrutacyjne mogą powodować problemy w odnalezieniu się w życiu zawodowym. Bardzo często określenie „ekonomiczne” jest wytrychem, który daje studentowi czy kandydatowi na studia złudzenie, że „tani dyplom” otworzy mu drzwi do kariery.

Jest pan nauczycielem akademickim, wyjeżdżał pan na zagraniczne uczelnie, pracował w Polskiej Komisji Akredytacyjnej. Bazując na własnym doświadczeniu, jakie dostrzega pan różnice w kształceniu na kierunkach ekonomicznych w Polsce i zagranicą?

– Mogę postawić tezę, że generalnie kształcenie w Polsce nie odstaje od światowego kształcenia w obszarze kierunków ekonomicznych. Wiele polskich uczelni skutecznie zdobywa akredytacje międzynarodowe, kierunki ekonomiczne są widoczne w rankingach globalnych np. „The Financial Times”. W mojej ocenie, kształcenie ekonomiczne jest i musi być ściśle powiązane z możliwościami gospodarczymi danego kraju czy regionu. To powinno być wyznacznikiem dla wszystkich zainteresowanych stron: studentów, uczelni oraz biznesu. Kluczowa jest ta symbioza kształcenia z gospodarką i idąca za tym odpowiedzialność za kształcenie studentów. Jeśli absolwent ma perspektywę ciekawej i rozwijającej pracy, to tym samym jakość tych studiów będzie rosła. A będzie rosła dlatego, że uczelnie i biznes stale ze sobą współpracują, odpowiadając na oczekiwania i możliwości całej gospodarki.

Przy tym temacie zapytam również o uczestnictwo biznesu w kształceniu młodych kadr. Jak wygląda współudział sektora prywatnego i jakie stawia mu się oczekiwania?

– Ten współudział jest widoczny w uczelniach zorientowanych na rzetelne kształcenie. Dla firm uczelnia jest naturalnym źródłem pozyskiwania pracowników, stąd też generalnie biznes jest zainteresowany współpracą z uczelniami. Sektor prywatny musi podmiotowo traktować uczelnie i absolwentów, nie może patrzyć na studentó...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI

Źródło: Miesięcznik Finansowy BANK