Co zrobi ECB? Co powie Draghi?
Posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego jest dziś wydarzeniem numer jeden na rynkach finansowych. Zmiana stóp nie jest oczekiwana…ale też nie byłaby większym zaskoczeniem.
Posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego jest dziś wydarzeniem numer jeden na rynkach finansowych. Zmiana stóp nie jest oczekiwana…ale też nie byłaby większym zaskoczeniem.
Środa przyniosła nieznaczne spadki rentowności niemieckich 10Y skarbówek (rzędu 2 pb.) oraz wzrosty rentowności amerykańskich papierów skarbowych 10Y (o 3 pb.). Zmiany te były pochodną słabych danych o sprzedaży detalicznej w Europie, nieco gorszych niż oczekiwano danych ADP oraz wyraźnie lepszych danych ISM-usługi. Publikacje PMI-usługi w Europie nie wpłynęła istotnie na wyceny papierów. Dane PMI były gorsze od wstępnych odczytów, jednak pokazały korzystną zmianę wskaźnika zatrudnienia.
Rada Polityki Pieniężnej niemal w ogóle nie zmieniła tonu swojego komunikatu, podkreślając, że ożywienie gospodarcze jest umiarkowane, presja inflacyjna pozostaje niska i nie ma potrzeby zmiany stóp procentowych co najmniej do połowy 2014 r.
W styczniu największe spadki wartości jednostek uczestnictwa zanotowały fundusze inwestujące na rynkach wschodzących. Z kolei największe zyski przyniosły fundusze obligacji denominowanych w dolarach i euro. Relatywnie dobrze wypadły fundusze polskich akcji.
Konsumenci, niezależnie czy mówimy o klientach sklepów, restauracji, kiosków czy taksówek, zmieniają się coraz szybciej. Chcą mieć swobodę nie tylko w kwestii wyboru kupowanych towarów, ale także sposobu ich zakupu i rodzaju płatności.
Na lutowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej pozostawiła stopy procentowe NBP bez zmian. Decyzja ta jest zgodna z listopadową deklaracją o utrzymaniu stóp na obecnym poziomie do połowy 2014 r. Pomimo trwającej w ostatnim okresie wyprzedaży aktywów na rynkach wschodzących czy dalszej wyraźnej poprawy koniunktury w Polsce, brak jest nadal oznak nasilenia presji inflacyjnej.
Na dwudniowym posiedzeniu w dniach 4-5 lutego Rada Polityki Pieniężnej ponownie postanowiła pozostawić stopy procentowe na niezmienionym poziomie. Podjęta dziś decyzja Rady Polityki Pieniężnej jest zgodna z oczekiwaniami.
Złoty kontynuuje umocnienie w relacji do głównych walut. Pomaga poprawa klimatu inwestycyjnego na świecie. Kurs EUR/PLN wrócił poniżej 4,20 zł, a USD/PLN poniżej 4,10 zł. Kluczowa dla polskiej waluty będzie jednak publikacja danych z USA.
Decyzje Rady Polityki Pieniężnej w ostatnich miesiącach były wyjątkowo nudne, ale ten czas powoli dobiega końca. Nie oczekuję, bynajmniej, ani zmian stóp procentowych ani jastrzębich wypowiedzi dziś, ale krajobraz makroekonomiczny istotnie zmienił się w ostatnim czasie i Rada powoli będzie przyznawać, że nie jest w stanie przedłużyć obietnicy stabilnych stóp poza czerwiec.
Słabe dane ISM z sektora przemysłowego w USA oraz wyniki spółek, które zostały opublikowane w poniedziałek pomogły przesunąć dochodowości na rynkach bazowych w dół. Jednak efekt ten był przejściowy i w trakcie handlu we wtorek rentowności niemieckich i amerykańskich papierów powróciły do poziomów sprzed poniedziałkowej publikacji danych ISM. Powrotom tym sprzyjało nieznaczne odbicie na giełdzie we Frankfurcie oraz, wyższe niż poniedziałkowe zamknięcie, otwarcie giełdy w USA we wtorek. Jednocześnie doszło do niewielkich, 2-3 punktowych wzrostów stawek CDS papierów krajów południa Europy.
W czasie największego nasilenia globalnego kryzysu finansowego i będącej jego skutkiem recesji, polska gospodarka miano zielonej wyspy zawdzięczała konsumentom. W okresie niedawnego spowolnienia, nie mogła już na nich liczyć. Od połowy 2013 r. widać, że odzyskują oni siłę, a w raz z nią w górę rusza PKB.
Wtorek nieoczekiwanie przyniósł umocnienie złotego do głównych walut. Miało to miejsce pomimo wyraźnego pogorszenia nastrojów na rynkach globalnych, co doskonale obrazowały spadki na giełdach w USA, Azji i Europie. Siły złotego pomimo, że korelowała ona z większym popytem na polski dług, nie należy upatrywać w czynnikach lokalnych. Dziś był to proces ogólnoświatowy. Na wartości zyskiwały też inne waluty kojarzone z rynkami wschodzącymi. M.in. węgierski forint, rumuński lej, turecka lira, czy meksykańskie peso.
Z wielu miejsc globalnej gospodarki napływają sygnały, które mogą wywoływać dość sprzeczne wrażenia odnośnie tego, co może wydarzyć się w najbliższych latach ze stopami procentowymi – co dotyczy zarówno największych krajów rozwiniętych, jak i Polski. Z jednej strony, obserwujemy dość wyraźne ożywienie aktywności gospodarczej, prawdopodobnie najbardziej wyraźne od czasów przedkryzysowych.
Poniedziałek przyniósł odreagowanie na rynku papierów skarbowych. Wzrosty dochodowości na rynkach bazowych były pochodną zmiany nastrojów na rynkach i w istotnie w mniejszym stopniu publikacji zaskakująco dobrych danych PMI z Europy. W konsekwencji rentowności niemieckich papierów 10Y wzrosły o 1 pb. osiągając 1,67%. Nieco większy ruch zarejestrowały UST 10Y, których wzrost dochodowości wyniósł 3 pb. Większych zmian nie zanotowano również w przypadku marż ASW oraz kontraktów 5Y USD CDS na dług krajów południa Europy.
Indeks PMI dla przemysłu, wysoko skorelowany z realnymi odczytami produkcji i PKB, zanotował w styczniu siódmy najwyższy odczyt w historii – wzrósł do poziomu 55,4 z 53,2 w grudniu, przekraczając najwyższe rynkowe prognozy.
W ubiegłym tygodniu uwaga inwestorów kierowała się w stronę posiedzenia FOMC w Stanach, w którym po raz ostatni brał udział odchodzący przewodniczący Ben Bernanke.
Styczniowy odczyt indeksu PMI dla polskiego przemysłu potwierdził, że doświadczamy wyraźnego ożywienia gospodarczego. Niestety to zbyt mało, żeby odwrócić niekorzystny wpływ na złotego ucieczki inwestorów z rynków wschodzących.
Rynek stopy procentowej w Polsce doznał w ostatnich dniach dość silnych wstrząsów, które podbiły mocno w górę zarówno rentowności obligacji jak i kontraktów na stopę procentową.
Ci którzy oczekiwali tradycyjnego „efektu stycznia” srogo się zawiedli. Rynki akcji, zarówno te rozwinięte, jak i wschodzące, kończą pierwszy miesiąc 2014 roku przeceną. Dość niespodziewanie początek roku został bowiem zdominowany przez obawy o sytuację i perspektywy rynków wschodzących. Od Chin, poprzez Turcję, a na zmierzającej w kierunku kolejnego bankructwa Argentynie kończąc.
Piątek nie przyniósł istotnego uspokojenia na rynku długu. Rentowności papierów na rynkach bazowych w dalszym ciągu spadały w pierwszej części dnia. W przypadku papierów niemieckich 10Y było to spowodowane zaskakująco niską inflacją w Eurostrefie i spadkiem sprzedaży detalicznej w Niemczech.