Wojna osłabia rosyjskie banki
Według analizy Bloomberga na koniec czerwca wartość takich należności wynosiła 671 mld rubli, czyli około 8 mld dolarów. Stanowiły one ponad 27%. całego portfela kredytów korporacyjnych MKB. W ciągu pierwszego półrocza ich wartość wzrosła o 28%.
Dane te są niepokojące, ponieważ MKB to trzeci co do wielkości prywatny bank w Rosji. Bank centralny zalicza go do instytucji o znaczeniu systemowym. Jego upadek mógłby więc zagrozić stabilności całego sektora finansowego.
Źródło problemów
Źródeł problemu należy szukać w prowadzonej wcześniej polityce kredytowej. MKB intensywnie finansował przedsiębiorstwa z branż wymagających dużych nakładów kapitałowych, między innymi producentów maszyn, kopalnie węgla i sieci handlowe. Wiele z tych firm osłabiły sankcje, spowolnienie gospodarcze oraz drogi kredyt.
Aby powstrzymać inflację, Bank Rosji podniósł wcześniej główną stopę procentową do rekordowych 21%. Później obniżył ją do 14%, ale dla wielu przedsiębiorstw obsługa zadłużenia nadal jest bardzo kosztowna. Sytuację pogarszają ukraińskie ataki na rafinerie, zakłady przemysłowe i sieci logistyczne. Powodują one niedobory paliwa i zwiększają presję na wzrost cen.
Rosną również problemy budżetowe. Po ośmiu miesiącach deficyt Rosji osiągnął 5,8 bln rubli, choć na cały rok planowano 3,8 bln. Państwo musi jednocześnie finansować wojnę, wspierać osłabione przedsiębiorstwa i pilnować stabilności banków.
Jak daleko do kryzysu bankowego?
MKB znajduje się w znacznie gorszej sytuacji niż przeciętny rosyjski bank. W całym sektorze udział problematycznych kredytów korporacyjnych wynosi około 12%. Coraz częściej banki restrukturyzują zadłużenie, wydłużając terminy spłaty albo przejmując udziały w firmach. Ogranicza to liczbę natychmiastowych bankructw, lecz może ukrywać rzeczywistą skalę strat.
Na razie Bloomberg ocenia sytuację MKB jako możliwą do opanowania. Bank zwiększył dochody odsetkowe, a kapitału może mu dostarczyć Rosnieft, z którą łączą go silne powiązania finansowe i personalne. W razie potrzeby pomocy prawdopodobnie udzieliłby także bank centralny. MKB jest bowiem zbyt duży, by rosyjskie władze pozwoliły mu upaść.
Niepokój budzi jednak niewyjaśniony, 65-procentowy wzrost portfela kredytów dla firm w lipcu. Problemy MKB nie oznaczają jeszcze kryzysu bankowego. Pokazują jednak, że wojna, sankcje, inflacja i wysokie stopy procentowe coraz bardziej obciążają rosyjski system finansowy.
Koszty są odsuwane w czasie, ale nie znikają i mogą w przyszłości wymagać znacznie droższej interwencji państwa z pieniędzy podatników rosyjskich.
