Najważniejsze wydarzenie na rynkach finansowych w 2019 r.
Cały 2019 r. na rynkach finansowych upłynął pod hasłem wojen handlowych, które wydają się nie mieć końca. Koniec roku może przynieść rozszerzenie wojen handlowych na laptopy i smartfony.
Cały 2019 r. na rynkach finansowych upłynął pod hasłem wojen handlowych, które wydają się nie mieć końca. Koniec roku może przynieść rozszerzenie wojen handlowych na laptopy i smartfony.
Miniony tydzień upłynął pod znakiem trzeciej obniżki stóp procentowych przez Fed. Referencyjna stopa obniżona została zgodnie z oczekiwaniami o 25 p.b. do przedziału 1,50-1,75 proc. Są przesłanki, że to ostatnia obniżka w tym roku.
Sierpień zapamiętamy przede wszystkim jako okres spadków na rynkach wschodzących. Bezpośrednim skutkiem wojen handlowych, patrząc w skali całego miesiąca, była przecena nie tyle na rynkach rozwiniętych, które zdołały odrobić część strat, ale właśnie na rynkach wschodzących.
Ostatnie tygodnie nie były dobre dla złotego. Widać to szczególnie w kursie wobec franka szwajcarskiego i dolara.
1 sierpnia Donald Trump oddał kolejny strzał w wojnie handlowej z Chinami, informując, że od września nie objęte dotychczas cłami towary importowe z Chin wartości 300 mld USD zostaną obłożone 10-procentowymi taryfami. Chiny odpowiedziały na to osłabieniem swej waluty.
W tym tygodniu inwestorzy będą analizować relacje handlowe między USA a Chinami w kontekście zapowiedzi przez prezydenta Donalda Trumpa wprowadzenia we wrześniu nowych ceł, a także dane makroekonomiczne napływające z Niemiec i USA, uważają ekonomiści Banku Ochrony Środowiska (BOŚ).
W czwartek 1 sierpnia prezydent USA Donald Trump poinformował za pośrednictwem twittera, że planuje nałożyć od 1 września 10% taryfę celną na towary chińskie o wartości 300 mld dolarów, które jeszcze nie zostały cłami objęte
Opisując pierwsze półrocze bieżącego roku, można zaryzykować twierdzenie, że był to jeden z ciekawszych okresów na rynkach finansowych od lat. Cofając się do prognoz tworzonych pod koniec ubiegłego roku, większość kasandrycznych wizji, jak dotąd, się nie sprawdziła. Jedyną sprawdzoną prognozą było utrzymanie słabej koniunktury w strefie euro, chociaż w części prognoz wskazywano na możliwe odbicie w drugim półroczu. To dopiero przed nami.
Na światowych rynkach widać dobre nastroje. Wojny handlowe wygasają? Czy optymistyczna reakcja rynków finansowych na szczyt G20 powinna nas uspokoić?
W ostatnich dniach rynek walutowy pozostawał głównie pod wpływem ryzyka związanego z amerykańsko-chińskimi rozmowami handlowymi w związku z odbywającym się w weekend szczytem państw G20.
Osoby zajmujące się teorią gier obecnie pochłonięte są analizą ryzyka związanego z zaplanowanym na ten weekend szczytem G20, przy czym skupiają się nawet nie tyle na samym szczycie, co na sobotnim spotkaniu przywódcy Chin Xi Jinpinga z prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem.
28 i 29 czerwca przywódcy państw, tworzących grupę G-20 spotkają się w Osace. Unię Europejską będą reprezentować Donald Tusk oraz Jean-Claude Juncker. Ale nie oni będą głównymi aktorami.
Napięcia w handlu spowodowały, że w maju inwestorzy wycofywali się z rynków wschodzących, ale jest wiele powodów do optymistycznego nastawienia do tej klasy aktywów i perspektywicznych wyników, uważa zespół ds. rynków wschodzących Franklin Templeton. Według analityków, w dłuższym okresie rynki i firmy dostosują się do reperkusji wojny handlowej, a co za tym idzie – zyski również powinny się poprawić.
Nałożenie przez USA 25-proc. ceł na import z Chin o wartości 300 mld USD obniżyłoby globalny wzrost PKB o 0,389 pkt proc. w 2020 r., a w przypadku Polski – o 0,314 pkt, prognozuje Fitch Ratings.
Najważniejszym wydarzeniem bieżącego tygodnia będzie spotkanie prezydentów USA Donalda Trumpa i Chin Xi Jinpinga podczas szczytu G20 w Osace. W minionym tygodniu obaj prezydenci potwierdzili wolę spotkania i rozmowy ws. fundamentalnych kwestii w relacjach USA – Chiny, uważają ekonomiści Banku Ochrony Środowiska.
Rynki rozwinięte – w szczególności rynek amerykański – wykazywały większą odporność i często pełniły rolę bezpiecznych przystani, podczas gdy rynki wschodzące ucierpiały na skutek niskich wolumenów transakcji, awersji do ryzyka i mocnego USD. W ostatnim miesiącu indeks rynków wschodzących MSCI stracił na wartości 9%, przy czym dla giełdy południowokoreańskiej spadek ten wyniósł 14% i tyle samo dla giełdy johannesburskiej.
Prezydent USA Donald Trum po raz kolejny zaskoczył wszystkich, ogłaszając wprowadzenie ceł na towary importowane z Meksyku. Taryfa obowiązywać ma od 10 czerwca i wyniesie 5 %, po czym cła będą rosły stopniowo aż do poziomu 25 %. Będzie to presja na rząd Meksyku, by coś uczynił dla powstrzymania nielegalnej emigracji do Stanów Zjednoczonych.
Kto z końcem kwietnia zastosował strategię „sell in may and go away”, może z końcem maja otwierać szampana. Spadek rynkowych indeksów był więcej niż zauważalny i mocno uszczuplił portfele inwestorów. Nie można tutaj oczywiście mówić o skali obserwowanej w IV kwartale ubiegłego roku, ale słowo bessa i kres hossy ponownie zaczęły przewijać się w rynkowych komentarzach.
Szybka, zaskakująca porażka negocjacji handlowych na linii Waszyngton – Pekin zaniepokoiła inwestorów. Obserwowana od początku roku hossa może być częściowo tłumaczona uwzględnianiem przez rynki w wycenach pozytywnego rozstrzygnięcia w oparciu o komunikaty płynące z Białego Domu. Jednak obecnie, gdy sytuacja na rynku się zmienia, wiele osób zastanawia się, czy warto polegać na deklaracjach Waszyngtonu.
Globalne rynki akcji w ostatnich dniach były pod presją pogłębienia napięć w stosunkach handlowych Stanów Zjednoczonych z Chinami. Inwestorzy oczekują na rozwój sytuacji, ale nie widać nastrojów optymistycznych.