Kredyty mieszkaniowe o 35 proc. większe niż sześć lat temu
Wzrost cen mieszkań wpływa także na przeciętną wartość nowych kredytów mieszkaniowych. W 2018 r. średnia kwota pożyczana na mieszkanie rosła bardzo szybko.
Wzrost cen mieszkań wpływa także na przeciętną wartość nowych kredytów mieszkaniowych. W 2018 r. średnia kwota pożyczana na mieszkanie rosła bardzo szybko.
Zwykle kupując swoje pierwsze mieszkanie skupiamy się na jak najniższej cenie za całość lokalu. Takie podejście do transakcji sprawia, że przedmiotem zakupu może być kawalerka, której cena za m kw. przyprawia czasem o zawrót głowy.
Wielkopolska to dziś jeden z trzech najszybciej rozwijających się polskich regionów. Według najnowszych danych Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju wskaźnik PKB na mieszkańca przekroczył 76% średniej w UE i jest zaliczany do trzech najwyższych w Polsce. W ślad za tym rozwija się także rynek nieruchomości, również tych luksusowych.
Przez ostatnie 20 lat mieliśmy do czynienia ze spektakularnym wzrostem mieszkaniowego zadłużenia Polaków. W 1999 r. łączna wartość kredytów mieszkaniowych nie przekraczała 6 mld zł (dane NBP). Obecnie analogiczny wynik jest już większy od 430 mld zł. Oprócz wartości „hipotek”, bardzo szybko wzrosła również liczba naszych rodaków, którzy muszą spłacać raty kredytów mieszkaniowych. Na podstawie danych Biura Informacji Kredytowej można dokładnie ustalić, ilu osób posiada zadłużenie mieszkaniowe.
Jesteśmy świadkami szybkiego wzrostu czynszów, jakie muszą płacić najemcy prywatnych mieszkań. Takie zjawisko można zauważyć przede wszystkim na terenie największych miast. W 2018 r. przeciętny czynsz za wynajem mieszkania (M1, M2, M3) z sześciu polskich metropolii wzrósł o 4% (Kraków) – 13% (Łódź).
Kwartalne analizy portalu RynekPierwotny.pl dotyczące sytuacji na największych rynkach deweloperskich już od dłuższego czasu informowały o wzroście znaczenia droższych mieszkań. Rozbudowa oferty bardziej ekskluzywnych „M”, przyspieszała wzrosty średniej ofertowej ceny 1 mkw. między innymi na terenie Warszawy oraz Gdańska. Zwiększanie się rynkowego udziału luksusowych lokali to z pewnością bardzo ciekawe zjawisko. Właśnie dlatego eksperci RynekPierwotny.pl postanowili bliżej mu się przyjrzeć.
Wzrosty cen mieszkań w minionym roku ostro przyśpieszyły, osiągając miejscami dwucyfrową dynamikę. Kontynuacja tej tendencji może wydawać się w przewidywalnej przyszłości czymś w pełni naturalnym.
W kontekście wyników krajowej „mieszkaniówki”, najczęściej mówi się o liczbie lokali i domów, które zostały oddane do użytkowania. Znacznie rzadziej poruszanym tematem jest powierzchnia takich ukończonych mieszkań. Warto wziąć pod lupę odpowiednie dane, gdyż mówimy o milionach metrów kwadratowych rocznie.
Sezon publikacji wyników finansowych za 2018 r. spółek z GPW w pełni. Kilka tuzów branży deweloperskiej pochwaliło się swoimi zyskami. Czy były krociowe i co zapowiadają w bliższej i dalszej perspektywie mieszkaniowego rynku pierwotnego?
Inwestorzy coraz rzadziej kupują mieszkania pod inwestycje m.in. przez rosnące ceny. Dane pokazują, że sprzedaż mieszkań na rynku pierwotnym spadła w pierwszym kwartale 2019 r.
W pierwszym kwartale 2019 roku trend związany z rosnącymi cenami 1 mkw. nowych mieszkań został utrzymany. Po części wynikał on z rozbudowy oferty najdroższych lokali. Mowa nie tylko o dużych „M”, ale również o drogich kawalerkach.
Firmy deweloperskie notują spadki sprzedaży mieszkań. Wynika to m.in. z coraz to bardziej zaostrzających się warunków dostania kredytów i podwyżek cen mieszkań. Czy rok 2019 będzie ciężki dla deweloperów?
Kupujący domy na rynku wtórnym i pierwotnym kierują się nieco innymi kryteriami. Podczas gdy rynek nowych domów charakteryzuje zmniejszenie się średniego metrażu, to nabywcy domów z drugiej ręki preferują większe nieruchomości.
Długookresowy i wyraźny wzrost cen mieszkań zawsze jest czynnikiem zachęcającym do odsprzedaży „M” wcześniej kupionego w celach typowo inwestycyjnych. Można sądzić, że pod wpływem doniesień z rynku mieszkaniowego, spora część inwestorów obecnie bierze pod uwagę sprzedaż lokalu. Właśnie dlatego eksperci portalu RynekPierwotny.pl postanowili sprawdzić, ile w przypadku odsprzedaży typowego mieszkania mogłaby zarobić osoba, która kupiła taki lokal dwa lata wcześniej.
Najnowsza informacja GUS, zawierająca wstępne wyniki budownictwa mieszkaniowego w okresie styczeń – luty bieżącego roku, komunikuje pierwsze, choć na razie nie potwierdzone sygnały przesilenia koniunktury inwestycyjnej na pierwotnym rynku mieszkaniowym.
Obecnie posiadanie łazienki w mieszkaniu (domu lub lokalu) wydaje się już oczywistym cywilizacyjnym standardem. Dane Głównego Urzędu Statystycznego wskazują, że na terenie polskich miast średnio tylko jedno z dwudziestu mieszkań jest pozbawione łazienki. Na wsiach sytuacja wciąż przedstawia się nieco gorzej.
Niedawno zainteresowanie wzbudziły informacje dotyczące wyników polskiego rynku kredytów mieszkaniowych w 2018 r. Okazało się bowiem, że od stycznia do grudnia minionego roku krajowe banki udzieliły dużo nowych kredytów na mieszkanie. Łączna wartość takich „hipotek” była największa od 2008 r. Rekordowe wyniki akcji kredytowej banków mogą sugerować, że mamy do czynienia z nowym boomem hipotecznym.
Co roku dowiadujemy się, że rośnie liczba mieszkań przypadających na 1000 Polaków oraz metraż w przeliczeniu na jednego rodaka. Warto jednak zdawać sobie sprawę, że zasób mieszkaniowy jest podobnie zróżnicowany jak całe polskie społeczeństwo. Sprawdziliśmy, jak przez ostatnie lata zmieniły się mieszkania należące do różnych grup społecznych (m.in. pracowników najemnych, rolników i emerytów).
Wzrost kosztów budowy mieszkań w Polsce to długookresowy proces. Potwierdzenie stanowią regularnie publikowane dane GUS-u.
Stosunkowo niedawno Główny Urząd Statystyczny podał dane o łącznej liczbie polskich mieszkań (lokali i domów) pod koniec 2017 r. Te ciekawe informacje wskazują, że liczba lokali mieszkalnych oraz domów na terenie Polski, obecnie jest już bardzo zbliżona do liczby gospodarstw domowych. Takie proste porównanie może prowokować do pytań o deficyt mieszkaniowy w Polsce.