Bankowość i Finanse | Systemy ZBP | W czasie pandemii zdalne metody weryfikacji zyskują na znaczeniu
Z Dariuszem Kozłowskim, wiceprezesem zarządu Centrum Prawa Bankowego i Informacji, rozmawiał Jerzy Rawicz.
Z Dariuszem Kozłowskim, wiceprezesem zarządu Centrum Prawa Bankowego i Informacji, rozmawiał Jerzy Rawicz.
W ostatnim czasie można zaobserwować prawdziwą falę wycieków danych z różnych instytucji. Tylko z serwisu Exerion.pl przestępcy przechwycili w styczniu br. 280 tys. kont, a dwa miesiące później z zasobów IDF Finance skradziono 266 611 kont. Z serwisu Cyfrowe.pl wyciekły dane 43 tys. osób, z Krajowej Szkoły Sądownictwa i Prokuratury – 50 tys. kont, a z firmy Panek Car Sharing przestępcy wydobyli dane 20 tys. użytkowników.
Firmy na całym świecie mierzą się z defraudacjami pieniędzy czy wyłudzeniami kredytów. Do tego dochodzi walka z cyberzagrożeniami. Schematy wyłudzeń co chwila się zmieniają, ataki hakerskie są coraz bardziej złożone i przemyślane, a jakby tego było mało, dochodzi do gwałtownych przeobrażeń społecznych. W cyberprzestrzeni trwa nieustanny „wyścig zbrojeń”. Coraz więcej instytucji wdraża zabezpieczenia systemowe, wykorzystujące najnowsze technologie.
Banki stanęły przed dużym wyzwaniem, jeśli chodzi o zapewnienie bezpieczeństwa – tak firmie, jak i klientom. Dlatego zarządzanie tożsamością staje się kluczowym aspektem w pracy i działaniach ich zespołów IT.
Odnotowano największe spadki ocen koniunktury sektora bankowego od chwili rozpoczęcia badań, czyli od roku 1993. Po trosze i dlatego, że przeprowadzono je w czasie, gdy poziom niepewności związany z rozwojem epidemii w Europie istotnie wzrastał.
„Choć niezliczone są klęski, wskutek których królestwa, księstwa i rzeczypospolite upadać zwykły, to jednak według mego mniemania cztery są najsilniejsze: niezgoda, śmiertelność, niepłodność ziemi i spodlenie monety” – zauważył 500 lat temu Mikołaj Kopernik.
Przyszłość większości firm z branży pożyczkowej stoi dziś pod dużym znakiem zapytania. Eksperci przewidują, że w ciągu najbliższego roku wartość rynku obniży się o ponad połowę. Kryzys sektora dodatkowo będą pogłębiać problemy z pozyskiwaniem finansowania na prowadzenie działalności.
To porzekadło, tak znane, że aż banalne, jako żywo okazało się adekwatne do naszego tu i teraz. W różnych zresztą wymiarach. Tym najbardziej dosłownym, gdy przywołać pożar w Biebrzańskim Parku Narodowym; symbolicznym, jeśli mówimy o pandemii i jej jeszcze nieoszacowanych skutkach, zwłaszcza dla gospodarki; wreszcie odnosząc je do planów i zamierzeń redakcji.
Przez ostatnie dekady polska bankowość stawiana była jako wzór innowacyjności. Ostatnio nietrudno spotkać opinie, jakoby rodzime instytucje finansowe utraciły tę przewagę na rzecz nowych liderów cyfryzacji. Również i konsumenci coraz częściej domagają się od banków więcej nowoczesności.
Pandemia koronawirusa zdominowała dyskurs publiczny, spychając na drugi plan inne problemy współczesnego świata. Również w rozważaniach nad przyszłością sektora finansowego poczesne miejsce zajmuje problematyka adaptacji banków do zasad funkcjonowania w czas epidemii. Tymczasem zjadliwy patogen nie wyeliminował dotychczasowych wyzwań dla branży.
Współczesne regulacje dla sektora bankowego kładą szczególny nacisk na bezpieczeństwo finansowe i ład organizacyjny. Stąd konieczność sprawnej i szybkiej analizy dużych wolumenów danych w czasie rzeczywistym. Odpowiedzią na rosnące potrzeby bankowców w tym obszarze jest coraz szersza gama nowoczesnych narzędzi, umożliwiających zarządzanie ryzykiem w sposób holistyczny.
Wydaje się, że tzw. problem trwałego nośnika nie zaprząta już głowy bankowcom. Po chwilowych przepychankach związanych ze standardami na rynku funkcjonują dobrze przemyślane rozwiązania.
Wielokanałowa obsługa klienta to dziś standard, nie tylko na rynku finansowym. Co więcej – zaczyna obowiązywać omnichannel, czyli model, w którym użytkownik jest w stanie w dowolnym momencie zmienić formę obsługi bez konieczności inicjowania całego procesu od nowa. Jego rozwój determinować będą takie technologie, jak sztuczna inteligencja, internet rzeczy czy metodologia projektowania design thinking.
Aplikacje mobilne stają się podstawowym kanałem kontaktu klienta z dostawcami różnego rodzaju usług, w tym finansowych. Dlatego powinny być niezawodne, bezpieczne, systematycznie aktualizowane i udoskonalane. Czy bank powinien przygotować to narzędzie własnymi siłami, czy może jednak skorzystać z usług firmy zewnętrznej?
Możliwość pracy online i zdalnego dostępu nie jest dziś tylko dodatkową, atrakcyjną opcją. We współczesnym świecie model ten staje się zarazem koniecznością, jak i podstawą działania.
Współczesne bankomaty mogą służyć nie tylko do wykonywania operacji gotówkowych. Za ich pomocą można z powodzeniem komunikować się z klientami, dostarczając treści marketingowe. Aby ów przekaz był skuteczny, należy jednak pamiętać, że użytkownicy korzystają z bankomatów w ściśle określonym celu, zatem komunikacja musi się wpisywać w te okoliczności i nie przeszkadzać.
Miarą jakości współczesnych usług, również w branży finansowej, jest ich jak największe dopasowanie do indywidualnych potrzeb i oczekiwań poszczególnych użytkowników. Nieprzypadkowo kluczowym pojęciem używanym w ocenie satysfakcji klienta jest dziś user experience (UX), rozumiane jako całość wrażeń, jakich doświadcza użytkownik podczas korzystania z produktu lub usługi.
Urządzenia ubieralne, to jedna z najszybciej rozwijających się kategorii akcesoriów mobilnych. Rynek jest nimi mocno nasycony, w imponującym tempie zwiększa się też gama przedmiotów, w które producenci upchnęli nowoczesne technologie w rodzaju płatności zbliżeniowych. Według raportu, opublikowanego w styczniu br. na portalu marketresearchengine.com, globalny rynek wearables do 2025 r. osiągnie wartość blisko 77,30 mld USD.
W skład branży teleinformatycznej, określanej też angielskim akronimem ICT (Information and Communication Technologies), wchodzą zarówno firmy zajmujące się tworzeniem oprogramowania, produkcją gier wideo, jak i podmioty z obszaru usług internetowych i komunikacyjnych czy prac badawczo-rozwojowych dotyczących sprzętu i usług cyfrowych. To duża, niezwykle zróżnicowana i nie mniej prężnie rozwijająca się część gospodarki.
Prof. dr hab. Dariusz Filar, to nazwisko nie wymagające rekomendacji. W każdym razie nie w gronie naszych Czytelników. Właśnie ukazała się na rynku nowa pozycja wydawnicza tego autora. Jak pisze sam profesor w korespondencji do redakcji: w pewnym sensie można ją potraktować jako „drugi tom” wydanej pięć lat temu „Zielonej wyspy i dryfującej kry”.