Najpierw trzęsienie ziemi…
Ubiegły tydzień na rynkach można porównać do filmów Hitchcocka lub thrillerów politycznych, tym bardziej, że właśnie z polityką wydarzenia te miały dużo wspólnego
Ubiegły tydzień na rynkach można porównać do filmów Hitchcocka lub thrillerów politycznych, tym bardziej, że właśnie z polityką wydarzenia te miały dużo wspólnego
Eryk Łon, członek Rady Polityki Pieniężnej na jednym z portali internetowych zaproponował, by NBP zaczął prowadzić tzw. niekonwencjonalną politykę pieniężną, polegającą na zakupie obligacji i akcji
Transformacja w kierunku mniej inflacyjnej globalnej gospodarki spowoduje, że w czwartym kwartale transakcje typu “carry trade” będą nadal w cenie
Tradycyjny letni „sezon ogórkowy” na europejskich rynkach finansowych nadszedł w tym roku dość późno i szybko się zakończył. Niektóre wydarzenia, które miały miejsce w miesiącach letnich, mogą mieć decydujący wpływ na kierunek, w jakim będą zmierzać rynki w najbliższym czasie. W związku z zaskakującym wynikiem czerwcowego referendum w Wielkiej Brytanii na korzyść Brexitu okazało się, że lipiec, który zwykle jest spokojnym miesiącem na europejskich rynkach, tym razem był wyjątkowo gorącym okresem zarówno dla uczestników głównego nurtu inwestycyjnego, jak i dla profesjonalnych inwestorów.
Czwartek na światowych rynkach przyniósł spadki najważniejszych indeksów. Dzień rozpoczął się od delikatnej korekty na bazowych indeksach w Europie, a oliwy do ognia dolało wystąpienie prezesa EBC, Mario Draghiego po ogłoszeniu decyzji w sprawie stóp procentowych. Europejski Bank Centralny podał w komunikacie, że Rada Prezesów pozostawiła podstawowe stopy bez zmian. Tym samym, benchmarkowa stopa procentowa kredytu refinansowego wynosi 0%, stopa oprocentowania depozytów wynosi -0,4%, a stopa kredytu utrzymana została na poziomie 0,25%. EBC pozostawił również na dotychczasowym poziomie parametry skupu aktywów w ramach programu tzw. luzowania ilościowego. Miesięcznie ma na ten cel nadal przeznaczać 80 mld euro.
W okresie letnim notowania na globalnych rynkach aktywów silnie wzrosły dzięki aktywności banków centralnych. Bank Anglii (BoE) uruchomił nową rundę luzowania ilościowego, aby złagodzić szok, który nastąpił po nieoczekiwanym wyniku referendum w sprawie Brexitu. Wynik referendum nie przełożył się na mniejsze zainteresowanie obligacjami i akcjami w Wielkiej Brytanii, co globalne rynki przyjęły z ulgą.
Kilka dni temu Europejski Urząd Nadzoru Bankowego (EBA) opublikował wyniki tzw. stress-testów – symulacji pokazującej, jak europejskie banki poradziłyby sobie w przypadku wybuchu trzyletniego kryzysu finansowego. Całościowy obraz, jaki się z nich wyłania, nie jest ani szczególnie dobry (choć polski bank PKO BP wypadł bardzo dobrze), ani też bardzo zły.
Jutro odbędzie posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego, na którym raczej nie należy spodziewać się zmian stóp procentowych. Niemniej jednak prezes EBC może zasugerować przyszłe działania na konferencji po posiedzeniu.
W czasie panicznej wyprzedaży aktywów tuż po Brexicie, inwestorzy nerwowo poszukiwali impulsu, który mógłby przywrócić wzrosty na rynkach finansowych. Znaleźli go. „Ostoją hossy” zostały (nie po raz pierwszy zresztą) banki centralne. Początkowo, na fali optymizmu, inwestorzy kupowali niemal wszystko – akcje, obligacje i surowce. Napędzało ich przekonanie, że Europejski Bank Centralny, Bank Japonii i Bank Anglii będą kontynuowały (a nawet zwiększały) programy luzowania ilościowego, a amerykański Fed utrzyma stopy procentowe na obecnym, niskim poziomie.
Stabilizowanie sytuacji Wlk. Brytanii przebiega obecnie na dwóch frontach – politycznym oraz monetarnym. Znaczny postęp w stabilizowaniu politycznym został poczyniony wraz z dzisiejszym zaprzysiężeniem liderki partii konserwatywnej – Theresy May na nowego premiera Wlk. Brytanii. Para GBPUSD przez ostatnie 3 dni zanotowała 3,8% wzrost związany właśnie z klarującą się stopniowo sytuacją przywództwa politycznego.
Podczas poniedziałkowego wystąpienia przed Parlamentem Europejskim, szef Europejskiego Banku Centralnego Marco Draghi potwierdził plany marcowej rewizji dotychczas prowadzonej polityki monetarnej. Po konferencji prasowej z 21 stycznia br. to już kolejny przypadek, kiedy prezes EBC sugeruje dokonanie istotnych modyfikacji w prowadzonej dotychczas polityce banku. Również eksperci branży finansowej coraz częściej oceniają strategię luzowania ilościowego – nie tylko zresztą w wykonaniu EBC – jako nie przynoszącą spodziewanych efektów.
Kluczowym punktem konferencji zamykającej sześcioletnią kadencję Rady Polityki Pieniężnej było wystąpienie prezesa NBP Marka Belki. Prezentacja ta była próbą podsumowania polityki pieniężnej w ciągu ostatnich 6 lat na tle sytuacji gospodarczej naszego kraju na tle europejskim i globalnym. Marek Belka zapowiedział – planowane na luty 2016 roku – seminarium prezentujące politykę pieniężną Polski na przestrzeni ostatnich 20 lat, będące faktycznym podsumowaniem aktywności Rady Polityki Pieniężnej podczas trzech kadencji tego organu, od chwili jego powołania na mocy Konstytucji RP w roku 1998.
Dezinflacja – to słowo stało się już jednym z najważniejszych wyznaczników sytuacji gospodarczej po kryzysie lat 2007-2011- ocenia Charles-Henri Kerkhove, specjalista ds. produktu w globalnej firmie inwestycyjnej Fidelity, zarządzającej funduszami o wartości przeszło 256 mld dolarów USA. Jego wystąpienie poświęcone globalnej prognozie rynkowej na najbliższe lata rozpoczęło tegoroczną edycję spotkania dla inwestorów „Fidelity Perspectives 2015”
Czy w nowym roku czeka nas operacja luzowania ilościowego – i to na skalę ogólnoeuropejską? Ewentualności takiej nie wykluczył szef Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi. W wywiadzie, udzielonym 2 stycznia tego roku niemieckiej gazecie „Handelsblatt”, prezes EBC stwierdził, że nie da się wykluczyć ryzyka deflacji w całej strefie euro.