Czeka nas płaska sesja przed świętami?
Oczywiście nie Święta Wielkanocne powstrzymają inwestorów przed decyzjami, ale sytuacja, w jakiej znalazły się indeksy.
Oczywiście nie Święta Wielkanocne powstrzymają inwestorów przed decyzjami, ale sytuacja, w jakiej znalazły się indeksy.
Nasz rynek nie był w stanie dostosować się do dobrych nastrojów, panujących w otoczeniu. Najwyraźniej inwestorzy obawiają się zaostrzenia sytuacji za wschodnią granicą. Strach najmocniej uwidocznił się w segmencie małych i średnich spółek.
Wtorek nie przyniósł zmiany nastrojów na giełdach. Na naszym kontynencie przeważały umiarkowane spadki. W Warszawie w ciągu dnia słabo zachowywał się wskaźnik średnich spółek. WIG20 nie tylko nie zdołał sforsować oporu w okolicach 2445 punktów, ale zbliżył się do 2400 punktów. Handel od kilku dni toczy się przy malejących obrotach.
Udane, choć wymęczone, zakończenie notowań na Wall Street mogą dać nadzieję na kontynuację odbicia na innych rynkach, w tym także w Europie i na GPW.
Historyczne zyski, choćby najlepsze, nie dają gwarancji, że fundusz, który często osiąga ponadprzeciętne wyniki, będzie kontynuował dobrą passę również w kolejnych latach. Dobrze jest jednak zwracać uwagę także na wyniki funduszy w kolejnych, takich samych postępujących po sobie okresach czasu. Pozwala to przynajmniej ogólnie zorientować się, czy interesujący nas fundusz jest akurat na fali wznoszącej, czy może wręcz przeciwnie.
W pierwszym kwartale 2014 roku firmy deweloperskie utrzymały na giełdzie dobre wyniki. Można dostrzec zależność między liczbą sprzedanych mieszkań a wynikami notowań. Zdarza się jednak, że inne czynniki mają wpływ na giełdowe wyceny.
Nasi inwestorzy nerwowo zareagowali na zaostrzenie sytuacji na Ukrainie. Nie całkiem uspokoiły się po braku eskalacji wydarzeń wraz z upływem terminu ukraińskiego ultimatum i stosunkowo stonowanym oświadczeniu ze strony Rosji. Warszawskie indeksy traciły najmocniej, plasując się zaraz po rynkach obu krajów zaangażowanych w konflikt i tracącym ponad 3 proc. wskaźniku w Atenach.
Kolejna słaba sesja w USA i rosnące prawdopodobieństwo wydarzeń zbrojnych we wschodniej Ukrainie mogą skłaniać inwestorów na Starym Kontynencie do sprzedawania akcji.
Nadchodzący tydzień będzie bogaty w istotne dla rynków publikacje, tym bardziej w kontekście gwałtownego pogorszenia się sytuacji na giełdach w miniony czwartek i piątek. W dużej części będą one dotyczyły czynników, które można uznać za przyczyny spadku indeksów. Największe znaczenie będą mieć informacje z USA i Chin.
W ostatnich dniach widać zmianę nastawienia inwestorów do poszczególnych segmentów rynku. Najmocniej na wartości tracą indeksy wiodących giełd, zaś na większości emerging markets mamy do czynienia nie tylko z wyhamowaniem spadków, ale także mniej lub bardziej śmiałymi próbami ruchu w górę. To dobrze rokuje także naszemu parkietowi, który co prawda traci, ale nieporównanie mniej niż Frankfurt, czy Paryż.
Powrót Grecji na rynek długu, minutki FOMC, rozczarowują dane o chińskim eksporcie i imporcie oraz słabe zachowanie Wall Street to główne tematy tego tygodnia. Problem w tym, że sygnały generowane przez te wydarzenia były przeciwstawne, więc otrzymaliśmy taki misz-masz niespójnych sygnałów.
Ubiegły miesiąc przyniósł straty na inwestycjach w akcje notowane na Warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych. W dalszym ciągu niekorzystnie na polski rynek oddziałuje sytuacja na Ukrainie.
Euro (EUR) kończy swój tygodniowy rajd zyskując ponad 220 pipsów w stosunku do dolara amerykańskiego (USD) i osiągając poziom 1.3898.
Początek czwartkowej sesji za oceanem nie zwiastował wielkich wydarzeń. Jednak jej ostateczny bilans był fatalny dla posiadaczy akcji. Silne spadki objęły zdecydowaną większość spółek, a najmocniej ucierpiał sektor technologiczny, z jego dotychczasowymi liderami na czele. Zarówno zasięg, jak i skala przeceny, wskazuje na możliwość wystąpienia poważniejszej korekty. Nie ominie ona również naszego rynku.
Czwartek na rynkach akcji upłynął pod znakiem konsternacji w jaką wprawiły inwestorów dane z Chin i nadziei płynącej z USA i Grecji, na rynku walutowym trwała natomiast wyprzedaż amerykańskiego dolara.
W czwartek inwestorzy mieli dylemat, czy cieszyć się z gołębiego tonu, wyłaniającego się z protokołu z posiedzenia Fed, czy martwić załamaniem chińskiego eksportu i importu. Na głównych giełdach europejskich początkowa umiarkowana radość ustępowała miejsca obawom, ale brak zdecydowania widoczny był do końca dnia. Do myślenia dała też informacja o spadku liczby wniosków o zasiłek dla bezrobotnych do poziomu najniższego od czasów sprzed kryzysu finansowego.
Instrumentem bazowym nowego produktu są akcje spółek rodzinnych o zasięgu globalnym notowane na światowych giełdach, a zysk z inwestycji uzależniony jest od ich średnich stóp zwrotu uzyskanych w ciągu trzech lat trwania produktu. Minimalna wpłata na lokatę wynosi 2 tysiące złotych. Subskrypcja produktu potrwa do 25 kwietnia br.
Euro (EUR) kontynuuje swój zwyżkowy trend po znalezieniu gruntu w stosunku do dolara amerykańskiego (USD) i wzroście do poziomu 1.3870.
Handel na przeważającej większości parkietów przebiegał w środę bez większych emocji i przy małej zmienności. Uspokojenie sytuacji dobrze inwestorom zrobiło, choć być może była to tylko cisza przed burzą, którą zawdzięczamy brakowi informacji z Ukrainy i oczekiwaniu na publikację protokołu z posiedzenie Fed. Nasz rynek nieoczekiwanie osłabł pod koniec dnia.
![]()