Spadną prowizje od transakcji kartami

Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter

kochalska.halina.b.150xMasterCard zwlekał do ostatniego dnia, w końcu podobnie jak Visa, zgodził się na obniżkę prowizji od transakcji kartami płatniczymi zaproponowaną przez NBP. Jest jednak kilka "ale", nie na wszystkie karty i nie do końca tak jakby chciał bank centralny. Postawa MC nie zaskakuje, bo ta druga w Polsce organizacja płatnicza ma w zwyczaju w większości krajów Europy brać wyższe opłaty niż Visa. Ale i tak zapowiada się, że będzie taniej.

MasterCard przekazał stanowisko w sprawie zmian stawek interchange bankowi centralnemu. Nie do końca jednak pokrywają się z oczekiwaniami NBP. Operator kart płatniczych zamierza np. utrzymać wysokie stawki prowizji od transakcji kartami MC World,  MC World Signia, dla których opłaty sięgają w Polsce 1,8-2,2 proc.  Zapewnia jednak, że obroty tymi kartami stanowią mniej niż 1 proc. w portfelu kart z logo MC. MasterCard podtrzymał też stanowisko, że nadal nie zamierza przyłączać się do specjalnie powołanego przez NBP zespołu pracującego nad „Programem redukcji opłat kartowych w Polsce”, uznając to za rodzaj zakazanych praktyk, noszących znamiona zmowy cenowej.

Na pomysły NBP już wcześniej przystała Visa, główny gracz na polskim rynku kart kontrolujący niemal 65 proc. plastików. Visa poinformowała, że od listopada tego roku wprowadzi preferencyjne stawki opłaty interchange za płatności publiczno-prawne. Dla indywidualnych użytkowników kart wyniosą one w urzędach, instytucjach państwowych i samorządowych, niezależnie od kwoty danej płatności: 20 groszy przy płatnościach kartami debetowymi i maksymalnie 30 groszy przy płatnościach kartami kredytowymi.

NBP chce zbliżyć nasz interchange do europejskiego

A o co toczy się bój? NBP zaproponował, aby od początku przyszłego roku obniżyć interchange z 1,6 proc. – średniej stawki obowiązującej w Polsce do ok. 1,1 proc. dla kart debetowych i do 1,2 proc. dla kart kredytowych. Interchange to prowizja od transakcji karcianych płacona przez sklep, czy punkt usługowy akceptujący karty. Poprzez agenta rozliczeniowego obsługującego płatności kartami w danym miejscu np. PolCard, Pekao, eService odprowadzana jest do operatora karty, którego logo widnieje na plastiku oraz do banku, z którego klient otrzymał kartę. W praktyce oznacza to, że handlowiec ze 100 zł jakie klient zapłacił za towar kartą dostaje ok. 97-98 zł.

Większość, bo ok. 85 proc. z utraconych 2-3 zł na karcianej transakcji stanowi właśnie interchange. Do interchange  trzeba też doliczyć opłatę dla agenta rozliczeniowego, którego terminale wybrał handlowiec, oraz koszty połączeń telekomunikacyjnych, dzierżawę terminali.

Proponowana przez NBP od 2013 r. stawka interchange 1,1- 1,2 proc., to i tak wciąż poziom dużo powyżej średniej europejskiej, która dla kart debetowych wynosi w Unii 0,72-0,73 proc., a dla kredytowych 0,84-0,89 proc. Dlatego według NBP opłata powinna spadać nadal w kolejnych latach. Dalsza skala i tempo obniżek byłyby jednak uzależnione od reakcji rynku na pierwszą obniżkę, od wzrostu liczby punktów usługowych i sklepów wyposażonych w terminale, od wartości i liczby karcianych transakcji bezgotówkowych oraz liczby rachunków osobistych. Bank centralny sugeruje, by w perspektywie 2017 r. stawki te wynosiły jednak 0,7 – 0,8 proc. I nie zdaje się tu wyłącznie na dobrą wolę operatorów kart. Jak zapowiadają przedstawiciele NBP alternatywą w stosunku do obniżenia opłat w drodze porozumienia jest możliwość zmiany prawa tak, aby narzucało ono obowiązek obniżenia opłat interchange w Polsce.

Jaki obrót przyjmą sprawy rekordowego w Europie interchange nad Wisłą okaże się po analizie szczegółowych propozycji zmian zarówno ze strony Visy jak i MasterCarda. Kolejne posiedzenie zespołu roboczego ds. interchange przy NBP zaplanowane jest na czerwiec.

System MasterCard prawie wszędzie jest droższy niż Visa

Z pewnością nie będzie łatwo ustalić ram rozwiązań dla całego rynku, bo tabele opłat pobieranych przez Visę i MC potrafią się istotnie różnić we wszystkich krajach. Z pewnością należy wziąć pod uwagę, że MasterCard podobnie jak na świecie będzie chciał utrzymać w Polsce wyższe stawki niż Visa.

Wśród 21 krajów, dla których cenniki można znaleźć jednocześnie na stronie internetowej MasterCarda i Visy właściwie tylko w: Estonii, Holandii, Irlandii, Niemczech i na Słowenii można mówić o przypadku, gdy prowizja od transakcji przeprowadzanych kartami debetowymi z chipem MasterCarda jest niższa niż dla kart Visy.

120607.stawki.interchange.01.627x829

Gdy spojrzy się na tabele prowizji dla kart kredytowych i obciążeniowych sytuacja wygląda podobnie. Tylko w czterech krajach: Estonii, Finlandii, w  Niemczech i Słowenii prowizje te są niższe w MC niż u konkurencyjnej Visy.  I to wyłącznie wtedy, gdy pod uwagę brane są minimalne progi prowizji dla zwykłych kart MC, bo już MasterCard World czy MasterCard World Signia mają stawki wyższe. W Polsce akceptant transakcji kartą kredytową World Signia, wyposażoną w chip musi zapłacić  MasterCardowi 2,2 proc. wartości transakcji, gdy klient przyjdzie ze „zwykłym” MasterCardem zapłaci 1,5 proc.

Wielkością tych stawek zdecydowanie bijemy na głowę inne kraje w których obecny jest MC, podobnie zresztą jest z Visą. Operatorzy kart wyróżniają nas również w inny sposób, gdy zazwyczaj większe prowizje pobierają od opłat kartami kredytowymi to w naszym kraju wyższą stawkę mają dla kart debetowych. Podobnie Visa traktuje jedynie Włochy i Hiszpanię, a MC wśród prezentowanych krajów tylko Polskę.  Karty debetowe stanowią niemal 80 proc. z 32 mln kart płatniczych w Polsce.

120607.stawki.interchange.02.614x564

120607.stawki.interchange.03.630x298

Mniej niż jedna karta w portfelu Polaka

Zmiana prowizji od transakcji kartami płatniczymi jest w Polsce konieczna, aby zapewnić dalszy rozwój karcianego rynku. Obecnie zarówno pod względem liczby kart na jednego mieszkańca jak i liczby transakcji wykonanych przez posiadacza karty lądujemy w ogonie Europy. Jak wynika z raportu NBP, mniej kart na jednego mieszkańca niż w Polsce – 0,89 karty płatniczej jest tylko w  Rumunii – 0,59 karty płatniczej. Mniej niż jedną kartę na osobę miały jeszcze na koniec 2010 roku jedynie Węgry, Czechy i Słowacja. W czołówce znajdują się natomiast: Luksemburg, Wielka Brytania i Szwecja, których mieszkańcy mają ponad dwie karty płatnicze w portfelu. Średnia dla Unii Europejskiej wyniosła na koniec 2010 r. 1,45 karty.

Polska – 23 płatności w roku zamiast średniej dla UE – 68

Pod względem liczby bezgotówkowych transakcji kartami płatniczymi  wypadamy już nieco lepiej niż w statystykach wyposażenia w karty.  Na jedną kartę przypadają u nas w roku 23 płatności, podczas gdy na Węgrzech 21, w Czechach 20, w Grecji 7,  a w Rumunii 5. Średnia to 68 transakcji bezgotówkowych. W czołówce – Szwecji i Danii jest to blisko 200 transakcji, w kolejnych krajach Finlandii, Wielkiej Brytanii i Holandii posiadacz karty płaci nią średnio w ciągu roku około 140 razy.

Nad Wisłą prawie trzy razy mniej terminali niż w UE

Trudno nie dostrzec zależności pomiędzy częstotliwością wykorzystania karty, a wielkością sieci terminali akceptujących transakcje bezgotówkowe. Wśród krajów z ponadprzeciętną w Europie liczbą POS-ów na 1 tys. mieszkańców należy wymienić: Finlandię, Grecję, Hiszpanię, Maltę, Portugalię, Luksemburg, Włochy, Cypr Francję, Szwecję, Wielką  Brytanię i Danię.  Średnia dla UE, jeśli chodzi o liczbę terminali na 1 tys. mieszkańców wynosiła na koniec 2010 r. 17,6 terminala. W Polsce jest to jedynie 6,6 terminala na 1 tys. mieszkańców. Gorzej wypada jedynie Rumunia, gdzie na tysiąc osób przypada 5 POS-ów.

NBP w swoim raporcie na temat interchange zwraca uwagę, że w Finlandii, gdzie funkcjonuje najwięcej terminali – 37,5 na 1 tys. mieszkańców doszło do bardzo dynamicznego przyrost urządzeń akceptujących karty płatnicze. Jeszcze w 2006 r. wskaźnik ten wynosił 19,9, więc w ciągu pięć lat przybyło aż 18 terminali na 1 tys. mieszkańców, podczas gdy w Polsce w 2006 r. było 4,6 terminala na 1 tys. mieszkańców i do 2010 r. stan ten powiększył się o 2 terminale na 1 tys. mieszkańców.

Halina Kochalska