Przeciętny kredytobiorca zwraca uwagę na ratę, a pomija oprocentowanie

Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter

 

pieniadze.tabelka.01.250xPorównując oferty banków przeciętny kredytobiorca rzadziej patrzy na rzeczywiste oprocentowanie długu, niż markę banku. Najważniejsza jest natomiast wysokość miesięcznej raty i marża kredytowa - wynika z ankiety przeprowadzonej wśród doradców Home Broker i Lion’s House.

Wysokość raty, marży kredytowej i brak kosztów udzielenia kredytu – to trzy najważniejsze kwestie, na które w opinii doradców Home Broker i Lion’s House zwracają uwagę potencjalni kredytobiorcy. Każdy z pracowników zajmujących się obsługą finansową klientów w tych firmach mógł wskazać jak ważne dla przeciętnego kredytobiorcy (w skali od 1 do 5) są poszczególne elementy charakteryzujące ofertę kredytową.

121217.wykres.01

Po pierwsze – ile mam płacić?

Najważniejsza w ocenie doradców jest dla potencjalnych nabywców wysokość miesięcznej raty. Czynnik ten uzyskał średni wynik na poziomie aż 4,8 (w skali od 1 do 5). Trudno się temu dziwić – przeciętne gospodarstwo domowe musi przecież uwzględnić tę kwotę w domowym budżecie i sprawdzić czy znajdzie ona znajdzie pokrycie w dochodach. Podobnie oceniać należy wysoką (trzecią) notę jaką zajęła w zestawieniu możliwość zaciągnięcia kredytu bez prowizji i innych kosztów związanych z przydzieleniem kredytu. Z wynikiem na poziomie 3,9% świadczy o tym, że kupującym często może zależeć na minimalizacji kosztów związanych z zawarciem transakcji. Kupując nieruchomość trzeba bowiem często i tak dysponować kwotą ok. 5% wartości nieruchomości, którą sprzedający zażąda w formie zaliczki lub zadatku. Do tego dochodzą jeszcze koszty sądowe, notarialne, podatek (na rynku wtórnym PCC w wysokości 2% wartości nieruchomości), a w efekcie nabywca nawet posiłkując się kredytem na zakup nieruchomości musi często dysponować przynajmniej kwotą kilku czy kilkunastu tysięcy złotych, żeby udało się zawrzeć transakcję.

Marża to stały przez lata koszt nakładany przez bank

Cieszyć może też wysoka nota, którą otrzymała marża. Jest to składnik oprocentowania, który ustala bank i w dużej mierze to on pokazuje jak kosztowny jest dany kredyt. Co ważne – jest też ona przeważnie stała w całym okresie kredytowania. Drugim składnikiem oprocentowania jest najczęściej stawka WIBOR 3M, a notowania jej zależą już nie od jednego banku, w którym zaciągamy kredyt, ale od poziomu kosztu pieniądza na rynku międzybankowym. Ta jest konsekwencją polityki prowadzonej przez Radę Polityki Pieniężnej i jest zmienna w okresie kredytowania.

Łączny koszt jest ważny

Wśród elementów oferty kredytowej, na które kredytobiorcy zwracają uwagę, ale nie są to kwestie kluczowe można zaliczyć: całkowity koszt kredytu (ocena 3,6), brak dodatkowych poza oprocentowaniem kosztów (ocena 3,5) i maksymalny okres na który bank skłonny jest udzielić kredyt (ocena 3,5). Ostatni z czynników rzeczywiście tracił w bieżącym roku wpływ na to ile bank jest skłonny kredytobiorcy pożyczyć. Przypomnijmy, że zgodnie z zapisami rekomendacji S maksymalny okres na jaki bank może szacować zdolność kredytową to 25 lat. Posiadając określony dochód nie pożyczymy więc więcej od banku wydłużając okres kredytowania do lat 30 czy 40.

Martwić może jednak niewysoka ocena całkowitego kosztu kredytu i częściowe pomijanie kwestii dodatkowych opłat składających się przecież na koszt zaciąganego na wiele lat długu. Pamiętajmy, że jeśli bank każe kredytobiorcy korzystać też z konta i karty kredytowej, za które pobiera opłaty w sumie w wysokości np. 20 zł miesięcznie, to rocznie daje to koszt na poziomie 240 zł. Przy kredycie na 100 tys. zł odpowiada to podniesieniu oprocentowania o około 25 pkt. bazowych. Oprócz odsetek od długu wszystkie dodatkowe koszty w postaci ubezpieczeń, opłat czy prowizji powinna uwzględniać pozycja „całkowity koszt kredytu”, którą kredytobiorca powinien znaleźć w dokumentach przedstawianych przez bank. Warto przy wyborze oferty zwracać uwagę na tę pozycję.

RRSO, czyli co ?

Jak można było się spodziewać, niską notę otrzymało tzw. „RRSO”, który to element pojawia się w ofertach banków od połowy 2011 roku. Ocena na poziomie 2,3 dała RRSO najniższe miejsce w rankingu istotności dla klientów. Miara ta miała ułatwić porównywanie ofert, ale wydaje się być wciąż niezrozumiała dla potencjalnych kredytobiorców. Przypomnijmy, że jest to rzeczywista roczna stopa oprocentowania -oprócz oprocentowania uwzględnia ona także pozostałe koszty kredytu (np. opłaty czy prowizje).

Bartosz Turek, Jerzy Węglarz
Home Broker