Komisja Europejska obawia się, że dług Polski może przekroczyć 100% PKB w ciągu dekady
Wnioski są zróżnicowane – w krótkim okresie sytuacja pozostaje pod kontrolą, jednak w średnim i długim terminie ryzyko wyraźnie rośnie.
W perspektywie najbliższych dwóch lat zagrożenia oceniane są jako ograniczone. Potrzeby pożyczkowe brutto rządu w latach 2026–2027 mają wynieść około 15% PKB, co jest poziomem podwyższonym, ale nadal możliwym do sfinansowania.
Rynki finansowe postrzegają Polskę jako wiarygodnego emitenta – ratingi pozostają w kategorii inwestycyjnej. To oznacza, że państwo nie ma obecnie problemu z dostępem do kapitału.
Czytaj także: Polska gospodarka na początku 2026 roku: mocny cykl koniunkturalny, malejąca inflacja i rosnące napięcia fiskalne
Do 2036 r. potrzeby pożyczkowe Polski mogą wzrosnąć o 20%
Znacznie mniej optymistycznie wyglądają prognozy średnioterminowe. W scenariuszu bazowym Komisji relacja długu publicznego do PKB ma rosnąć systematycznie i w 2036 r. osiągnąć około 107% PKB. Oznaczałoby to ponad dwukrotny wzrost względem obecnego poziomu.
Główną przyczyną jest prognozowany strukturalny deficyt pierwotny w wysokości 3,6% PKB od 2026 r., przy założeniu braku zmian w polityce fiskalnej. Innymi słowy, wydatki państwa – po wyłączeniu kosztów obsługi długu – mają trwale przewyższać dochody.
Dodatkowym obciążeniem będą koszty starzenia się społeczeństwa. Wydatki na ochronę zdrowia i opiekę długoterminową mają rosnąć, choć wzrost kosztów emerytalnych będzie częściowo łagodzony przez wcześniejsze reformy. Do 2036 r. potrzeby pożyczkowe brutto mogą wzrosnąć do około 20%, co oznacza coraz większą zależność budżetu od finansowania rynkowego.
Co pokazują testy warunków skrajnych?
Komisja przeprowadziła także testy warunków skrajnych. W scenariuszu pogorszenia relacji między tempem wzrostu a kosztami obsługi długu o 1 pkt proc., poziom zadłużenia w 2036 r. byłby wyższy o 8 pkt proc. PKB niż w scenariuszu bazowym.
Gdyby strukturalny deficyt był jeszcze większy, dług wzrósłby dodatkowo o 5 pkt proc. Z kolei powrót do średniej z ostatnich 15 lat – czyli bardziej restrykcyjnej polityki budżetowej – pozwoliłby obniżyć dług o około 15 pkt proc. względem scenariusza bazowego.
W długim okresie ryzyko oceniono jako umiarkowane, lecz wymagające działań. Aby ustabilizować dług, Polska musiałaby już w 2027 r. poprawić saldo pierwotne o 5,6 pkt proc. PKB.
W analizie uwzględniono także czynniki dodatkowe. Do ryzyk zaliczono potencjalne koszty związane z kredytami frankowymi (choć ryzyko to jest ograniczone, gdyż banki utworzyły odpowiednie rezerwy) oraz ekspozycję części sektora bankowego na kredyty zagrożone.
Z drugiej strony stabilizująco działa duży udział inwestorów krajowych w finansowaniu długu oraz fakt, że ponad trzy czwarte zadłużenia denominowane jest w złotych, co ogranicza ryzyko kursowe. Pozytywnie oceniono również wydłużający się średni termin zapadalności obligacji.
Wniosek z raportu jest jasny – dziś sytuacja fiskalna Polski nie budzi niepokoju rynków, lecz utrzymanie obecnej polityki bez korekty może w ciągu dekady doprowadzić do gwałtownego wzrostu długu. Kluczowe będą decyzje dotyczące ograniczania deficytu i dostosowania finansów publicznych do wyzwań demograficznych.
