Czy oprocentowanie kart kredytowych w USA spadnie do 10 procent?
Prezydent USA nie sprecyzował, w jaki sposób taki limit mógłby zostać wprowadzony ani czy takie posunięcie będzie prawnie wykonalne. Ten wpis kosztował inwestorów posiadających akcje amerykańskich banków miliardy dolarów.
Proponowany pułap 10% byłby rewolucją, bo typowe oprocentowanie kard kredytowych w USA jest ponad dwukrotnie wyższe. Z danych publikowanych w serwisie Federal Reserve Economic Data (FRED), prowadzonym przez Federal Reserve Bank of St. Louis wynika, że w listopadzie 2025 r. średnia stopa dla wszystkich rachunków kart kredytowych wyniosła 20,97%.
Według jednego z badań, ograniczenie stopy do 10 % mogłoby oznaczać roczne oszczędności rzędu nawet 100 mld dol. konsumentów, a tym samym równie wysoki ubytek potencjalnych przychodów dla banków.
Czytaj także: Donald Trump straszy rynki finansowe
„Na twardo” albo „na miękko”
Reuters, opisując pomysł Trumpa, wskazuje, że karty w USA należą do najdroższych form długu konsumenckiego, a wysokie odsetki są jednym z kluczowych źródeł zysków dla banków.
W praktyce pole manewru prezydenta jest ograniczone. Ogólnokrajowy limit oprocentowania dla kart kredytowych najpewniej wymagałby działania Kongresu – czyli ustawy, która wprost narzucałaby maksymalny pułap RRSO lub zmieniałaby zasady dla emitentów kart.
Ale możliwa jest „miękka” droga narzucenia pułapu poprzez nieformalne naciski polityczne, rozmowy z branżą, sygnały wysyłane przez administrację czy regulatorów.
Reakcja banków
Reakcja sektora finansowego była szybka i w większości krytyczna. Bankowcy argumentują, że sztywny limit cenowy spowodowałby ograniczenie dostępności kredytu. Karty stałyby się niedostępne dla dużej części klientów o gorszej historii kredytowej, a banki broniłyby marż przez podnoszenie opłat, cięcia programów lojalnościowych i zaostrzanie kryteriów przyznawania limitów.
Szacunki mówią, że nawet 80 % kont mogłoby zostać zamkniętych lub ograniczonych, zwłaszcza dla klientów z niższymi ocenami kredytowymi.
W wypowiedziach analityków pojawia się też argument o „efekcie domina” dla konsumpcji i wzrostu gospodarczego. Jeśli miliony osób stracą elastyczny dostęp do kredytu odnawialnego, spadną wydatki, a część popytu przeniesie się do droższych lub mniej przejrzystych alternatyw.
Na rynku pojawiła się też oferta fintechu Bilt, który ogłosił utrzymanie poziomu RRSO z kart kredytowych 10% przez pierwszy rok, po czym stawki mają wracać do typowych poziomów znacznie powyżej 20%. Oferta ta została powszechnie uznana za rodzaj promocji, a nie stały trend na rynku kart kredytowych.
