Eurozłoty nie pokonał 4,15 zł za euro
Mimo bardzo dobrego odczytu indeksu PMI, złoty nie zdołał wczoraj kontynuować trendu aprecjacyjnego i z poziomu 4,15 nastąpiło lekkie odbicie kursu EUR/PLN.
Mimo bardzo dobrego odczytu indeksu PMI, złoty nie zdołał wczoraj kontynuować trendu aprecjacyjnego i z poziomu 4,15 nastąpiło lekkie odbicie kursu EUR/PLN.
Nowy tydzień na rynkach finansowych rozpoczęliśmy publikacją ostatecznych indeksów aktywności przemysłowej PMI dla Chin, strefy euro (jej największych gospodarek) i Polski. Wzrost wskaźnika PMI chińskiego przemysłu z 49,7 do 50,7 punktu oraz obniżka głównej stopy procentowej z 5,6% do 5,35% poprawiły nastroje graczy już od pierwszych godzin wczorajszego handlu. Jeszcze przed otwarciem rynku euro zaczęło lekko zyskiwać do dolara, a złoty umacniał się wobec obydwu tych walut. Trendy nasiliły się po publikacji analogicznych danych dla Europy.
Lepsze od spodziewanych dane PMI-przetwórstwo dla Niemiec i zbliżone do styczniowych odczytów dane z Eurostrefy, nie były w stanie istotnie zaszkodzić niemieckiemu długowi w godzinach porannych. Dopiero publikacja informacji o inflacji w Eurostrefie w lutym (rynek oczekiwał odczytu -0,4% r/r, zaś otrzymał -0,3% r/r) doprowadziła do pewnej przeceny papierów niemieckich. Opublikowane po południu dane PCE oraz dane ISM-przetwórstwo z USA nie zmieniły tendencji na bazowych rynkach długu, gdzie rentowności powoli podążały za rynkami akcji. Jednak ruchy w górę były stosunkowo nieznaczne, szczególnie w przypadku obligacji europejskich, bowiem inwestorzy pozostawali pod wpływem wyczekiwania na sygnały, zapowiedzianego na marzec, uruchomienia QE przez ECB. W efekcie krzywa amerykańska przesunęła się w skali całego dnia w górę o 3 pb., podczas gdy krzywa niemiecka pozostała praktycznie bez zmian.
Pierwszy tydzień każdego miesiąca to najbardziej gorący okres na rynku. W kalendarium mamy wiele ciekawych danych, na czele z miesięczną zmianą zatrudnienia w Stanach Zjednoczonych, a dodatkowo odbędzie się też kilka posiedzeń kluczowych banków centralnych.
Amerykańska firma zajmująca się produkcją i dystrybucją napojów gazowanych przeprowadziła jedną z największych emisji obligacji w Europie wśród spółek zza oceanu.
Zrewidowanie amerykańskiego PKB z poziomu 2.6% k/k do 2.2% k/k w IV kwartale w niewielkim stopniu wpłynęło na przebieg piątkowej sesji – większość analityków spodziewała się spadku tego wskaźnika do 2.1% k/k.
W oczekiwaniu na dwudniowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej złoty się wzmacnia. Decyzję RPP poznamy w środę.
Pierwszy tydzień każdego miesiąca to najbardziej gorący okres na rynku. W kalendarium mamy mnóstwo ciekawych danych, na czele z miesięczną zmianą zatrudnienia w Stanach Zjednoczonych, a dodatkowo odbędzie się kilka posiedzeń kluczowych banków centralnych. Nas najbardziej interesuje posiedzenie RPP, ale dla szerokiego rynku bardziej istotne będą decyzje banków centralnych Kanady, Australii, Strefy Euro i Wielkiej Brytanii.
Bieżący tydzień na rynku walutowym rozpoczynamy w okolicach 1,118 na EURUSD i 4,145 na EURPLN. Po silnym trendzie wzrostowym dolara z początku ub. tygodnia rynek wyraźnie ustabilizował się. Już w piątek handel przebiegał bardzo stabilnie biorąc pod uwagę skalę zmian z dnia poprzedniego. Kurs EURUSD chwilowo nawet zaczął odbijać od wsparcia na 1,12 które przełamał po wypowiedziach regionalnych prezesów Fed (J. Bullard’a z St. Louis i J. Williams’a z San Francisco).
Na rynku stopy procentowej piątkowa sesja przyniosła niewielki wzrost rentowności obligacji skarbowych. W kraju osłabić notowania polskich aktywów mogły dane nt. PKB w IV kw. 2014r., które okazały się nieznacznie lepsze od oczekiwań rynkowych (3,1% r/r wobec wcześniejszych 3,0%). Negatywne dla długu sygnały nadchodziły również ze strony rynków bazowych, gdzie na początku sesji doszło do niewielkiego wzrostu rentowności.
Warszawskie byki stają przed szansą rozszerzenia swej przewagi także na segment dużych spółek, na którym od wielu tygodni były całkiem bezradne. Warunki do ataku wydają się być idealne. WIG20 znalazł się dokładnie na wysokości poprzedniego szczytu z 13 stycznia. Weekend przyniósł obniżkę stóp procentowych w Chinach i zarazem niewielki wzrost wskaźnika PMI, publikowanego przez tamtejszą federację logistyki, potwierdzony dziś przez wyliczenia Markit Economics.
Polska gospodarka urosła w czwartym kwartale 2014 roku o 3,1 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2013 roku – podał Główny Urząd Statystyczny.
Dziś w centrum uwagi odczyty indeksów PMI. W Polsce indeks pojawi się o godz. 9.00. Konsensus wskazuje na odczyt na poziomie 54,7. W strefie euro indeksy pojawią się między 9.00 a 10.00. W USA zaś o godz. 15.45. Tyle że w USA znacznie większą uwagę zwraca się na indeks ISM – analogiczny do PMI, ale mający dłuższą historię i większe znaczenie dla rynku. Ten pojawi się o godz. 16.00. Wcześniej, bo o 11.00, poznamy wstępne dane o inflacji w strefie euro (konsensus: -0,5 proc.). Po danych z Niemiec, Włoch i Hiszpanii można przypuszczać, że dane z całej strefy będą wyraźnie wyższe od konsensusu.
Z wielu przykładów historycznych wiemy, że mieszanka dwóch interesów czyli Skarbu Państwa, który ma chronić interes społeczeństwa, a nie wybranych grup społecznych oraz silnych związków zawodowych nigdy nie kończy się dobrze. Taki przykład mamy właśnie w Jastrzębskiej Spółce Węglowej. Gdzie dwóch się bije tam trzeci traci, można by sparafrazować polskie przysłowie. Największym przegranym walki dwóch frakcji okazało się samo JSW. W trakcie roku wyborczego Skarb Państwa nie mógł postawić na swoim, obawiając się już i tak zmasowanego strajku i protestów, aby dogłębnie zrestrukturyzować kopalniany konglomerat, który jest nierentownym reliktem przeszłości. Zapłacą za to wszyscy podatnicy, bo takie są koszty demokracji zwłaszcza w roku wyborczym.
Rok 2014 r. był rokiem rekordowego importu z Chin do Polski. Wg wstępnych danych GUS od stycznia do grudnia 2014 r. Polska zaimportowała z Państwa Środka towary o wartości 72,8 mld zł, czyli o 11,6 mld zł więcej niż w całym 2013 r (wzrost o 19,1 proc. r/r). Import z Chin stanowi już 10,5 proc. w strukturze polskiego wwozu, co pozwoliło Chinom w 2014 r. zastąpić Rosję na miejscu drugiego najważniejszego kraju w polskim imporcie.
Dobre informacje napływające ze Stanów Zjednoczonych, gdzie w ostatnim miesiącu dynamika inflacji bazowej CPI wzrosła z 0.0% m/m do 0.2% m/m, przyczyniły się do znaczącego umocnienia wartości amerykańskiego dolara. Inwestorzy zza Oceanu pozytywnie przyjęli także słowa słynącego z jastrzębich poglądów szefa Fed z St. Louis – Jamesa Bullarda, który w czasie wywiadu udzielonego wczoraj stacji CNBC zasugerował, że FOMC powinien zmienić język komunikatu już w czasie najbliższego posiedzenia, rezygnując ze stwierdzenia o “cierpliwości” w kontekście planowanego terminu pierwszej podwyżki stóp procentowych.
Wyniki polskiej gospodarki są w obecnych warunkach więcej niż zadowalające. I to zarówno jeżeli chodzi o dynamikę wzrostu gospodarczego, jak i o jego strukturę. A będzie jeszcze lepiej.
Dziś o 10.00 drugi odczyt PKB za czwarty kwartał 2014 r. wraz ze szczegółami na temat składowych PKB. Publikacja może mieć marginalny wpływ na rynek, jeżeli dane PKB okażą się różne od wstępnego odczytu (3 proc. rok do roku, 0,6 proc. kwartał do kwartału). O 14.00 wstępny odczyt inflacji za luty w Niemczech (konsensus: -0,2 proc.). A o 14.30 drugi odczyt PKB w USA za czwarty kwartał (konsensus: 2,1 proc.). O 16.00 drugi odczyt indeksu nastrojów konsumentów Uniwersytetu Michigan w USA (konsensus: 94) oraz dane o podpisanych umowach na zakup domó (tzw. pending home sales, konsensus: 1,8 proc. mdm).
EUR/USD
Cały czas obserwujemy konsolidację na wykresie EUR/USD. Wczorajsze wystąpienie szefowej Fed przed amerykańskim Senatem też niewiele zmieniło. Wprawdzie można było doszukiwać się lekko gołębich wypowiedzi, gdyż Janet Yellen stwierdziła, że Fed nie będzie się spieszył w kwestii podwyżek.
Jeszcze podczas czwartkowej sesji europejskiej kurs EURUSD oscylował w pobliżu 1,135. Od początku tygodnia dolar pozostawał bowiem pod presją, osłabiany przede wszystkim malejącymi oczekiwaniami, iż do pierwszej podwyżki stóp w USA dojdzie już w połowie roku (coraz więcej ekonomistów wskazuje obecnie na wrzesień). Wsparcia nie mógł też znaleźć w publikowanych w ostatnich dniach danych makro, od których Fed ma uzależniać swoje decyzje (choć tu szczególnie uwagę zwracać będzie na rynek pracy, inflację i wzrost gospodarczy). Niemniej słaba kondycja rynku nieruchomości (zarówno pierwotnego, jak i wtórego), jak i gorsze nastroje konsumentów (spadek indeksu Conference Board) nie zachęcały do nabywania waluty amerykańskiej. Nastroje Amerykanów mają przecież kluczowe znaczenie dla kondycji gospodarki, ponieważ wydatki konsumentów odpowiadają za ponad dwie trzecie amerykańskiego PKB.