Blogi

Blogi

Cała kasa w ręce rad (gminy)

Czy trywialna z pozoru zmiana sposobu finansowania samorządów może przyczynić się do przemiany mentalności społeczeństwa i obalenia wielu szkodliwych mitów? Takie wrażenie odniosłem przysłuchując się debacie eksperckiej pod nieco prowokacyjnym tytułem „Czy miasta będą rządzić światem? Samorząd przyszłości”, odbywającej się podczas zakończonego niedawno forum „Nowoczesny Samorząd”. Wiele koncepcji, jak choćby postulat aby niemal 100 procent przychodów z PIT-ów naszych powszednich trafiało do samorządowych kies, oznacza nie tylko zwiększenie strumienia złotówek płynących do gmin i powiatów.

Artykuły

Noc Listopadowa

„Generale, poprowadź nas!” – zakrzyknęli rebelianci. Oficer, stary, doświadczony wiarus z czterdziestoletnim doświadczeniem na polu chwały, nie chciał słuchać młodych, rozpalonych głów. Ojcowskim tonem poradził zgromadzonym, by udali się raczej na nocny spoczynek, zamiast angażować się – jak to sam określił – w głupotę. Tego było już za wiele. Z dziką furią buntownicy zrzucili generała z konia, na oczach przerażonej żony i dwójki dzieci. Rozległy się wystrzały. Jeden, dwa, trzy…. dziewiętnaście. Ciało bezładnie spoczęło na bruku… Tak zginął Maurycy Hauke – podkomendny księcia Józefa Poniatowskiego, Tadeusza Kościuszki i Jana Henryka Dąbrowskiego. Weteran wojen napoleońskich i obrońca Zamościa w roku 1813.

Blogi

Cisza nad tą trumną

Jeszcze trzy lata temu – w sześćdziesiąte urodziny warszawskiej FSO – wszyscy liczyli na cud. W tym roku o rocznicy, która minęła równo dwa tygodnie temu, nie pamiętał już nikt – może z wyjątkiem miłośników wiekowych Warszaw i Syrenek, produkowanych niegdyś na dawnej Pelcowiźnie, po wojnie nazwanej Żeraniem. Polacy – jak widać – pogodzili się ze świadomością, że logo „FSO” – obiekt marzeń milionów Polaków zarówno w epoce PRL jak i pierwszych latach demokracji – dołączyło do takich marek jak De Dion-Bouton, Packard, Horch, Borgward i wielu innych, które podziwiać dziś możemy jedynie w światowych muzeach motoryzacji.

Blogi

Dwa oblicza malkontenta

Dwadzieścia pięć lat demokracji, nieco dłużej kapitalizmu – wszak obowiązywanie tego systemu w powojennej Polsce liczyć należy de facto od wejścia w życie ustawy Wilczka – i dziesięć lat członkostwa w Unii Europejskiej. Do tego jeszcze – nieco dziś zapomniany- jubileusz 15 – lecia obecności Polski w Sojuszu Północnoatlantyckim. Jeśli spojrzymy z perspektywy przeciętnego Kowalskiego, oczekującego w roku 1988 w kilometrowej kolejce po kartkowe mięso lub podobnie dystrybuowaną benzynę, udało się spełnić chyba wszystkie marzenia – i to ze sporym zapasem. A jednak nie wszyscy czują się usatysfakcjonowani – i nie myślę tu o jednoznacznie zadeklarowanych narodowcach ani w ogóle o politykach wszelakiej maści, którzy znaleźli sobie po prostu swoistą niszę rynkową. Również niejeden Kowalski, Zieliński czy Nowak uważa, że jego kraj znajduje się w innym miejscu i czasie aniżeli powinien…

Artykuły

Mały biznes głośno woła jeść

Od 2000 r. w bankach spółdzielczych jest obserwowany stały, szybszy niż w bankach komercyjnych, spadek marży m.in. w skutek presji konkurencyjnej na rynkach lokalnych. Malejąca marża niedostatecznie rekompensowana wzrostem skali działania ma istotny wpływ na wyniki sektora – to jedna z tez, które przedstawił prof. Jerzy Pruski, prezes bankowego funduszu gwarancyjnego podczas dyskusji zorganizowanej przez dziennik Gazeta Prawna w siedzibie Związku Banków Polskich.

Blogi

Bez przebaczenia?

Ajman Az-Zawahiri? A może Abu Bakr al-Baghdadi, znany światu jako kalif Ibrahim? Nic z tych rzeczy – najbardziej poszukiwaną osobą przez USA wydaje się być… Roman Polański. Choć od incydentu w willi Jacka Nicholsona minęło już 36 lat, amerykański wymiar sprawiedliwości nie daje za wygraną. Niedawna próba aresztowania reżysera w Polsce podczas otwarcia Muzeum Historii Żydów Polskich po raz kolejny udowadnia, że Amerykanie gotowi są ścigać Polańskiego nawet w kiblu – jakby to zapewne określił rosyjski przywódca.

Blogi

Jak Jacek z Łodzi świat skomputeryzował

W warszawskim Muzeum Historii Żydów Polskich, które już za kilka dni otworzy swe podwoje zwiedzającym, nie sposób przejść obojętnie obok monumentalnych rozmiarów, białej ściany; wypisano na niej nazwiska dobroczyńców, którzy w znacznym stopniu przyczynili się do powstania placówki. Wśród tak znamienitych donatorów jak niemal połowa polskich ministerstw, władze kilku europejskich państw, najbogatsze koncerny i instytucje finansowe z Polski i całego świata czy też prestiżowe instytuty naukowe, moją uwagę przyciągnął niejaki Jack Tramiel – Jacek Trzmiel  wraz z małżonką, Helen z domu Goldgrub.

Blogi

E-sztuka dla sztuki

Przed wieloma laty, w czasach gdy jeszcze poczciwy „maluch” na ulicach Warszawy otaczany był przez dziesiątki gapiów, a kolorowa telewizja jawiła się jako nowinka wprost z innej planety, na łamach „Młodego Technika” ukazał się rysunek dość kuriozalnej maszyny. Urządzenie to miało wykonywać jakąś relatywnie prostą pracę przy wykorzystaniu jak największej liczby urządzeń pośrednich. Były tam i przekładnie ślimakowe, i stożkowe, i sprzęgła najróżniejsze, ba! nawet siłowniki pneumatyczne i hydrauliczne. Nie trzeba było jednak posiadać dyplomu Politechniki by dostrzec, że do wykonania całej roboty z powodzeniem wystarczył jeden z najprostszych mechanizmów przekładniowych, stosowanych co najmniej od czasów Leonarda da Vinci.

STRONA 36 Z 58