Funt szterling osiągnął czteroletnie maksimum
Euro (EUR) odbiło się z niskiego poziomu 1.3789 do poziomu 1.3850 w stosunku do dolara amerykańskiego (USD).
Euro (EUR) odbiło się z niskiego poziomu 1.3789 do poziomu 1.3850 w stosunku do dolara amerykańskiego (USD).
Zgodnie z przewidywaniami ekonomistów, środowa sesja została zdominowana przez kolejne informacje napływające ze Stanów Zjednoczonych. Uwagę inwestorów zza Oceanu przyciągnęły przede wszystkim lepsze od prognozowanych dane na temat dynamiki produkcji przemysłowej w USA, która w ostatnim miesiącu wzrosła o 0.7% m/m, podczas gdy analitycy spodziewali się wyniku na poziomie 0.5% m/m. W opublikowanym przez Fed raporcie czytamy, że za poprawą sytuacji ekonomicznej przemawia m.in. polepszenie warunków atmosferycznych.
Wydarzeniem czwartku, który jest ostatnim dniem aktywnego handlu na rodzimym rynku walutowym przed Świętami, będzie publikacja marcowych danych o produkcji przemysłowej i cenach producentów w Polsce. GUS opublikuje te raporty o godzinie 14:00. Tradycyjnie liczyć będą się tylko dane o produkcji. W marcu oczekiwane jest przyspieszenie jej rocznej dynamiki do 6,4% z 5,3% miesiąc wcześniej. Nie jest wykluczone, że dane okażą sie nieco lepsze od prognoz. Jeżeli jednak wzrost ten nie będzie dwucyfrowy, to nie wpłynie to na zmianę postrzegania sytuacji gospodarczej i co się z tym wiąże, nie zmieni oczekiwań co do terminu pierwszej podwyżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej (obecnie jest to początek 2015 roku).
Dziś w Polsce w centrum uwagi dane o produkcji przemysłowej podawane o 14.30, które są zwykle jednym z najlepszych wskaźników pozwalających szacować zmiany PKB. Konsensus plasuje się na poziomie 6,5 proc. rok do roku, moja prognoza wskazuje na wzrost o 7,8 proc. (poznamy również dane o produkcji budowlanej oraz inflacji PPI). W USA jak zwykle co czwartek pojawią się dane o nowych podaniach o zasiłek dla bezrobotnych, będące papierkiem lakmusowym rynku pracy i sytuacji w całej gospodarce. Konsensus to 315 tys.
Środa okazała się kolejnym dniem tygodnia, który istotnie nie zmienił obrazu ani rynku euro/dolara, ani euro/złotego. Nominalnie główna para walutowa po nieudanym ataku na 1,38 USD zawróciła i już w pierwszych godzinach środowej sesji zdołała przełamać opór na 1,385 USD. Na silniejszy ruch nie starczyło już sił.
Środa upłynęła pod znakiem niewielkich zmian na rynku dolarowego i eurowego długu. Po wtorkowym popołudniowym przekroczeniu kolejnej bariery strachu (przebiciu z góry poziomu 1,50%) przez rentowności DE10Y, w reakcji na informacje o kontrakcji oddziałów ukraińskich, wczoraj część tego ruchu została skorygowana.
W minionym tygodniu złoto odbyło najlepszą sesję w ciągu ostatniego miesiąca, która zakończyła się 1,27% wzrostem ceny. Wszystko wskazuje na to, że w związku z powracającym napięciem politycznym, jak i gospodarczym, byk może na dłużej zagościć na rynku metali szlachetnych.
Złoty nie wykorzystał doskonałej szansy na umocnienie, jaką stworzyła dziś poprawa klimatu inwestycyjnego oraz dane makro. Jako, że najczęściej takie niewykorzystane szanse się mszczą, więc kończy on dzień osłabieniem.
Trwająca trzeci rok obecna faza hossy na głównych giełdach, choć wciąż napędzana luźną polityką pieniężną, zaczęła zyskiwać uzasadnienie fundamentalne w postaci nadchodzącego ożywienia w gospodarce. Przesadnych nadziei inwestorów nie potwierdzają jednak oceny i nastawienie banków centralnych, a widoczne w ostatnich dniach spadki mogą oznaczać większą korektę rynkowego optymizmu.
Euro (EUR) kontynuowało swój spadek w stosunku do dolara amerykańskiego (USD), osiągając w ten sposób swoje nowe minimum na poziomie 1.3890.
Podczas wczorajszej sesji uwagę inwestorów z Europy zdominowały informacje napływające zza Odry, gdzie w ostatnim miesiącu indeks instytutu ZEW, obrazujący nastroje niemieckich analityków, spadł do poziomu 43.2 pkt, co było najsłabszy wynikiem od sierpnia ubiegłego roku.
Dziś w Polsce pojawią się dane o inflacji bazowej (godz. 14.00, konsensus: 1 proc. rdr) oraz zatrudnieniu i wynagrodzeniach w sektorze przedsiębiorstw (godz. 14.00, konsensus odpowiednio: 0,4 proc. rdr, 3,9 proc. rdr). Dane raczej bez większego wpływu na rynek. Natomiast od 14.30 pojawi się seria danych z USA, które mogą poruszyć rynkiem. O 14.30 dane o pozwoleniach na budowę (konsensus: 1 mln) i rozpoczętych budowach (konsensus: 973 tys.). A o 15.15 dane o produkcji przemysłowej za marzec (konsensus: 0,5 proc. mdm). W danych można szukać odpowiedzi na pytanie, na ile silne będzie wiosenne ożywienie aktywności gospodarczej w USA.
Wtorek nie zmienił sytuacji na rynku głównej pary walutowej. Kurs EUR/USD praktycznie przez cały dzień oscylował wokół poziomu 1,38. Można zatem powtórzyć wczorajsze przypuszczenia, że trudności z przełamaniem tego technicznego wsparcia mogą sugerować, iż w kolejnych dniach na rynku euro/dolara jest szansa, jeśli nie na umocnienie, to na stabilizację notowań wspólnej waluty.
We wtorek w ciągu dnia zachowanie na bazowych rynkach długu było determinowane przez oczekiwania na publikację danych ZEW z niemieckiej gospodarki oraz dane o inflacji z USA.
Dzisiejsze zachowanie złotego, to na jakich poziomach zakończy on dzień, będzie wypadkową nastrojów na europejskich giełdach, licznie publikowanych danych makroekonomicznych z Europy i USA, tego co powie Janet Yellen oraz sytuacji na wykresach polskich par.
Ubiegły tydzień inwestorzy spędzili na ocenie harmonogramu podnoszenia poziomu stóp procentowych w USA oraz porównaniach z możliwym poluzowaniem polityki w strefie euro. Pod koniec tygodnia euro widocznie odzyskało stabilny grunt, zmierzając w kierunku trzytygodniowych maksimów względem dolara. Dolar poniósł również straty względem funta, który osiągnął czteroletnie maksima.
Pogorszenie klimatu inwestycyjnego na świecie przełożyło się na osłabienie złotego we wtorek. Nie jest wykluczone, że pozostanie on pod presją sprzedających również w drugiej połowie kwietnia.
Sentyment do złotego, a co się z tym wiąże również jego notowania, będą we wtorek kształtować licznie publikowane dane makroekonomiczne. Na drugi plan natomiast prawdopodobnie zejdzie sytuacja na Ukrainie.
Euro (EUR) kontynuowało spadek w stosunku do dolara amerykańskiego (USD), osiągając nowe minimum na poziomie 1.3807. Wspólna waluta straciła po tym jak Mario Draghi stwierdził w weekend, że aprecjacja euro może oznaczać dalsze bodźce monetarne.
Początek tygodnia został zdominowany przez dobre informacje napływające zza Oceanu – w ostatnim miesiącu sprzedaż detaliczna w Stanach Zjednoczonych nieoczekiwanie wzrosła z 0.7% m/m w lutym do 1.1% m/m w marcu, podczas gdy analitycy spodziewali się wyniku na poziomie 0.8% m/m. Znacznie lepsze od prognozowanych dane docierające z amerykańskiej gospodarki doskonale wpisują się w optymistyczne prognozy opublikowane w zeszłym tygodniu przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy.