Budżet 2027: deficyt rośnie, ale gospodarka również
Większość dodatkowych wydatków państwa to jednak pieniądze, które trafiają do kieszeni obywateli i firm działających w Polsce. To właśnie deficyt w dużej mierze napędza dziś naszą gospodarkę.
Minister finansów i gospodarki ma tego świadomość, ale jednocześnie musi przekonywać opinię publiczną i Komisję Europejską, że podejmuje działania na rzecz ograniczenia zadłużenia państwa.
Nominalnie deficyt w 2027 roku ma wynieść 282,6 mld zł, przy dochodach na poziomie 695 mld zł i wydatkach sięgających 977,6 mld zł. Oznacza to wzrost deficytu o około 11 mld zł, czyli o 4% względem limitu przyjętego na 2026 rok.
Nie oznacza to jednak wzrostu relacji deficytu do PKB. Jeśli jako punkt wyjścia przyjąć prognozowany przez Ministerstwo Finansów nominalny PKB na 2026 rok w wysokości 4,15 bln zł, to w 2027 roku powinien on wynieść około 4,4 bln zł.
Przy takim poziomie PKB deficyt w wysokości 282,6 mld zł odpowiada około 6,4% PKB. Gdyby uwzględnić całość zadłużenia sektora finansów publicznych mówimy o deficycie na poziomie 7,1%.
Innymi słowy, deficyt rośnie nominalnie, ale gospodarka zwiększa swoją wartość nominalną w podobnym tempie.
Czytaj także: Agencja Fitch potwierdziła rating Polski na poziomie „A-” z perspektywą negatywną
Podwyższono założenia dotyczące inflacji
Jeszcze w czerwcu przyjmowano, że średnioroczna inflacja w 2027 r. wyniesie 2,5%, obecnie założenie to wynosi 2,8%. Z punktu widzenia budżetu oznacza nieco szybszy nominalny wzrost podstawy podatkowej.
Największe ryzyko na 2027 rok widzimy po stronie dochodów. Planowane dochody rosną z 647,2 mld zł w budżecie na 2026 r. do 695 mld zł, czyli o 47,8 mld zł, a więc o 7,4%. To więcej niż zakładany realny wzrost gospodarki i więcej niż wynikałoby z samego wzrostu nominalnego PKB przy inflacji na poziomie 2,8%.
Jeżeli tegoroczne dochody okażą się niższe od planu, szczególnie w VAT i akcyzie, wymagany wzrost dochodów w 2027 r. względem rzeczywistej bazy będzie jeszcze wyższy.
Wtedy 282,6 mld zł może się okazać bardziej celem niż konserwatywnym założeniem. Zapewne Ministerstwo Finansów wzięło pod uwagę zmiany podatkowe (progi, podwyższenie CIT oraz zmianę limitu ryczałtu) jako dodatkowe dochody budżetu państwa, co też przy obecnych sygnałach z Kancelarii Prezydenta należy uznać za dość optymistyczne założenie.
Deficyt fiskalny a deficyt zewnętrzny
Wysoki deficyt fiskalny sam w sobie nie jest dziś dużym problemem dla gospodarki. Problem pojawiłby się wtedy, gdyby towarzyszył mu równie wysoki deficyt zewnętrzny. W przypadku Polski nie mamy jednak obecnie takiej nierównowagi.
Z danych bilansu płatniczego za ostatnie 12 miesięcy do czerwca 2026 r. wynika, że deficyt w handlu towarami wynosi około 55,2 mld zł, czyli około 1,3% PKB przy tegorocznym nominalnym PKB.
Dzięki dużej nadwyżce w usługach deficyt całego rachunku bieżącego jest niższy i wynosi około 42 mld zł, czyli około 1% PKB. To ważne, bo pokazuje, że Polska finansuje część importu towarów nadwyżką wypracowaną w eksporcie usług.
Dodatkowo nasze zadłużenie też jest „zdrowe” w rozumieniu zarówno tego kto posiada nasz dług (głównie banki), oraz że jest ono głównie wyrażone w złotych. To zmniejsza wyraźnie problem rosnącego deficytu i w tym zadłużenia.
Podsumowując, budżet na 2027 rok nie przynosi jeszcze realnej konsolidacji fiskalnej. Z punktu widzenia twardych danych makroekonomicznych taka konsolidacja mogłaby dziś dodatkowo osłabić wzrost gospodarczy.
Nie zmienia to jednak faktu, że minister finansów i gospodarki będzie musiał zmierzyć się z krytyką i tłumaczyć skalę deficytu zarówno opinii publicznej, jak i Komisji Europejskiej. A wszystko to w roku wyborczym…
Więcej komentarzy Mariusza Zielonki: https://x.com/MariuszZielon11