Między wartością a transakcją

Między wartością a transakcją
Fot. Pongsakorn/stock.adobe.com
23 stycznia 2026 r. w Stanach Zjednoczonych opublikowano dokument National Defense Strategy. Już na pierwszej stronie, w memorandum, pojawiają się – zapisane jednym ciągiem i wyróżnione pogrubieniem – trzy hasła: America First. Peace Through Strength. Common Sense. Każde z nich, czytane osobno, brzmi racjonalnie. Trudno kwestionować potrzebę dbania o własny interes. Trudno negować znaczenie siły w świecie rywalizacji. Trudno sprzeciwiać się zdrowemu rozsądkowi.
Marek Lulek
Chief Revenue Officer 
Asseco Poland

Marek Lulek
Chief Revenue Officer
Asseco Poland

Problem zaczyna się wtedy, gdy te hasła przestają być deklaracją, a zaczynają być mechanizmem relacji. Wówczas pokój przez siłę przestaje oznaczać stabilność, a zaczyna oznaczać presję; własny interes staje się jedyną miarą działań; a zdrowy rozsądek – uzasadnieniem decyzji podejmowanych w przewadze. Cyniczny technokrata mógłby wzruszyć ramionami: i cóż z tego? Zapewne uznałby taki świat za właściwy – dopóki sam nie zetknąłby się z silniejszym, który uzna, że ma prawo mu coś odebrać. Wtedy okazałoby się, że wokół nie ma już zobiektywizowanej sprawiedliwości, a jedynie common sense silniejszego, służący za uzasadnienie transakcji.

Porządek międzynarodowy, który przez dekady regulował kluczowe aspekty funkcjonowania społeczeństw, nie załamał się nagle. Pękał stopniowo – a my przyzwyczajaliśmy się do coraz większej roli siły, przewagi i doraźnej korzyści. Dziś dopiero zaczynamy rozumieć, co to oznacza w praktyce.

Na poziomie polskich relacji biznesowych nie jest jeszcze tak źle, ale symptomy tej samej zmiany są coraz bardziej widoczne. Być może warto więc przyjrzeć się kilku obszarom, w których logika transakcji zaczyna wypierać logikę wartości.

Asymetria wartości

W relacji silniejszego banku ze słabszym klientem indywidualnym rolą regulacji państwowych oraz etyki banku – jako instytucji zaufania publicznego – jest wyrównywanie nierównowagi sił. Bankowość poświęca dziś wiele uwagi edukacji klientów, profilowaniu ryzyka i formalnej adekwatności produktów. Jednocześnie w sposób systemowy pomija się fakt, że wynagradzanie doradców oparte jest przede wszystkim na wolumenie sprzedaży, a nie na długoterminowej korzyści klienta. W warunkach dużej asymetrii informacyjnej prowadzi to do sytuacji, w której potrzeba instytucji zostaje zrealizowana, podczas gdy wartość po stronie klienta pozostaje niepewna – choć formalnie wszystko się zgadza.

Oczywiście bankowość funkcjonuje dziś w gęstej sieci regulacji: od zasad MiFID, przez ankiety adekwatności, po rozbudowane mechanizmy compliance. Ich celem jest ograniczanie ryzyk i nadużyć. Nie zmienia to jednak faktu, że regulacje te nie budują wspólnoty interesu ekonomicznego między instytucją a klientem. Chronią przed najgorszymi skutkami złych decyzji, ale nie tworzą bodźców do tego, aby długoterminowy sukces klienta był realnym źródłem korzyści po stronie banku i doradcy. Relacja pozostaje więc formalnie poprawna, lecz ekonomicznie asymetryczna.

Być może dziś trudno wyobrazić sobie model, w którym bank i doradca odnoszą korzyść wtedy, gdy klient rzeczywiście zyskuje, a w razie straty współdzielą z nim ryzyko. A przecież współczesny świat – choć niestabilny – nie jest całkowicie nieprzewidywalny. W warunkach napięć geopolitycznych i erozji zaufania rynki reagują w sposób powtarzalny: jedne klasy aktywów zyskują na niepewności, inne na stabilizacji. Zaawansowane instytucje finansowe potrafią identyfikować te zależności i budować strategie inwestycyjne o asymetrycznym profilu ryzyka, pozwalające realnie chronić i pomnażać kapitał klientów. Problemem nie jest więc brak wiedzy czy narzędzi analitycznych, lecz to, że system relacji i bodźców ekonomicznych nie premiuje tworzenia długoterminowej wartości, a jedynie realizację krótkoterminowej transakcji.

Wiara w globalne marki

W sektorze technologicznym pracującym dla bankowości w niektórych miejscach utrwaliła się praktyka, w której do realizacji kontraktów outsourcingowych powołuje się spółki o kapitale niewspółmiernie niskim wobec potencjalnych zobowiązań. W sytuacji materializacji ryzyk łatwiej jest zdecydować o bankructwie podmiotu dostawczego, niż rozliczyć się z podwykonawcami i zapewnić bankowi bezpieczną tranzycję. To rozwiązanie bywa transakcyjnie tańsze, ale trudno uznać je za oparte na wartości. Przez lata zakładano, że globalna rozpoznawalność marki gwarantuje przyzwoitość. Dziś wiemy, że w warunkach przewagi siły bywa wręcz odwrotnie.

W praktyce koszty takich decyzji rzadko ponosi wyłącznie dostawca, który znika z rynku. Przenoszone są one na bank, jego klientów oraz cały ekosystem, który musi absorbować ryzyko nieudanej tranzycji, opóźnień czy utraty ciągłości usług. Transakcja, która z perspektywy jednego podmiotu wydaje się optymalna, w skali systemu staje się źródłem dodatkowej niestabilności. To kolejny przykład sytuacji, w której krótkoterminowa przewaga wygrywa z długoterminową wartością.

Osłabianie konkurencyjności

W bankowości istotnym graczem pozostaje państwo. Podnosząc od roku 2026 podatek CIT dla banków, kierowano się potrzebą zwiększenia wpływów budżetowych oraz przekonaniem, że nadzwyczajne zyski sektora powinny w większym stopniu zasilać cele ogólnospołeczne. Nie kwestionując prawa państwa do prowadzenia polityki fiskalnej, warto jednak zapytać o skutki tej decyzji dla banków spółdzielczych – instytucji, których model działania w dominującej mierze opiera się na reinwestowaniu zysków w lokalną gospodarkę. Jednolity instrument podatkowy stosowany wobec podmiotów o diametralnie różnych modelach działania upraszcza rzeczywistość, ale niekoniecznie sprzyja stabilności systemu jako całości. Osłabianie konkurencyjności najbardziej lokalnych instytucji finansowych w imię redystrybucji centralnej trudno uznać za rozwiązanie wzmacniające długoterminową wartość systemu finansowego.

Jak zatem reagować w świecie, w którym relacje oparte na wartości ustępują logice przewag i transakcji? Być może pozostaje nam robić swoje – świadomie i na przekór trendom. Każdy w swojej roli: w banku, w firmie technologicznej, w państwie.

W roku jubileuszu 35-lecia Związku Banków Polskich życzę nam wszystkim, abyśmy robili swoje przyzwoicie – z poszanowaniem potrzeb innych i w oparciu o rzeczywistą wymianę wartości. Róbmy swoje wszyscy, ale jednocześnie każdy z osobna.

Post Scriptum

W jednej ze scen filmu „Sami swoi” mama Pawlaka wręcza mu granaty, aby miał je przy sobie w sądzie, mówiąc przy tym: „Sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie”. Śmialiśmy się z tej sceny przez dekady. A przecież pokazuje ona coś znacznie głębszego: jak naturalne i powszechne jest myślenie prawem silniejszego, gdy znika akceptacja dla zobiektywizowanej sprawiedliwości.

Dopóki takie postawy pozostają przedmiotem żartu, pastiszu i ironii – na ekranie kinowym czy na scenie stand-upowej – dopóty pamiętamy, po co tworzony był i jest ład społeczny. Problem zaczyna się wtedy, gdy ten sposób myślenia przestaje nas śmieszyć, a zaczyna być akceptowany w realnych relacjach: biznesowych, instytucjonalnych i społecznych.

Nie powinniśmy dopuścić do tego, aby to, co przez lata było przestrogą ukrytą w komedii, stało się cichą normą codziennego życia.

Źródło: Miesięcznik Finansowy BANK