Ożywienie zaskoczy pesymistów

fm.bank.pbp.500xJeszcze w pierwszej połowie roku bardzo wiele głosów wskazywało, że ożywienie w polskiej gospodarce będzie bardzo powolne - bo konsolidacja fiskalna, bo kryzys w strefie euro, bo generalnie wysoki poziom niepewności itd. Tymczasem lato i jesień pokazały, że tempo ożywienie bardzo przypomina to, co działo się w poprzednich cyklach koniunktury: wzrost PKB odbił dość dynamicznie od dna. Wciąż trwa dyskusja, czy jest to przejściowy wyskok, czy początek trwałej tendencji. My uważamy, że istnieje duża szansa na to drugie.

PierwszyAkapit

Dlaczego? Z kilku powodów.

Pierwszy powód jest czysto statystyczny – doświadczenie pokazuje, że lepiej prognozować zmiany gospodarcze na podstawie dość prostych zależności historycznych, niż zagłębiać się w specyfikę danego cyklu. Ale to nie musi być regułą, więc mamy też inne powody. Drugi powód do optymizmu to pierwsze sygnały pozytywnych zmian na rynku pracy – indeks PMI pokazuje, że firmy przemysłowe zgłaszają popyt na prace, a dane z całego sektora przedsiębiorstw wskazują na minimalny wzrost zatrudnienia. To wskazuje, że menadżerowie traktują obecne zjawiska jako trwałe, co powinno uruchomić samopodtrzymujący się cykl lepszych nastrojów i wyższej aktywności. Po trzecie, polskie firmy są niedoinwestowane – stosunek wartości inwestycji do majątku trwałego jest na poziomie z 2004 r. – i kiedy tylko poczują wyższy popyt, powinny wyraźnie zwiększyć nakłady na środki trwałe.

Warto w tym kontekście zauważyć, że inwestycje prywatne zachowują się w tym cyklu znacznie lepiej niż w poprzednim cyklu, co potwierdza, że wśród firm, szczególnie większych, nie występuje jakaś szczególnie wysoka awersja do inwestycji. Po czwarte, polityka makroekonomiczna będzie wyraźnie sprzyjać ożywieniu. Niskie stopy procentowe, konkurencyjny kurs walutowy i wyraźne złagodzenie tempa konsolidacji fiskalnej będą czynnikami sprzyjającymi stronie popytowej gospodarki, która w okresie spowolnienia najbardziej ucierpiała. Po piąte wreszcie, sygnały ożywienia nadchodzą z wielu miejsc świata. Globalny charakter powinien wspierać trwałość pozytywnych zjawisk w gospodarce.

Podsumowanie: Obecne ożywienie powinno być trwałe i wyraźne, ze wzrostem PKB przekraczającym wyraźnie 3 proc. w drugiej połowie 2014 r. i 4 proc. w połowie 2015 r.

ŚWIAT. Ożywienie z lotu ptaka jest bardzo wyraźne, ale z perspektywy żuka widać, że jedni przyspieszają a inni kuleją. Te trendy będą prawdopodobnie kontynuowane w 2014 r. Największe nadzieje można wiązać ze Stanami Zjednoczonymi. Tamtejsza gospodarka była w stanie w 2013 r. wygenerować niemal 2 proc. wzrost gospodarczy w warunkach ogromnej konsolidacji fiskalnej, co oznacza, że kiedy konsolidacja wygaśnie – a tak się stanie w 2014 r. – wzrost może spokojnie sięgnąć 3 proc. lub wyżej, czyli tyle, ile wynosi historyczny trend. To może pociągnąć inne kraje na świecie, chociaż pewnym zagrożeniem w kontekście wyższego wzrostu w USA są wyższe stopy procentowe w dolarze. W Europie najsilniejszą gospodarką są Niemcy, które wedle wielu nowych prognoz mają szanse na ok. 1,8-2 proc. wzrost. To też powinno wspierać polski eksport, którego jedna czwarta jest kierowana do tego kraju.

Duże nadzieje można wiązać z Hiszpanią, która przeszła głębsze zmiany strukturalne niż np. Włochy i ma szansę wykorzystać wyższą konkurencyjność cenową do ślizgu na fali wyższego globalnego popytu. Jeżeli tylko Hiszpanię dotknie iskra wyższego optymizmu inwestorów, kraj ten może bardzo pozytywnie zaskoczyć. Miałoby to o tyle istotne znaczenie, że uspokoiłoby obawy o stabilność strefy euro (bogate Włochy zawsze sobie jakoś poradzą, nawet jeżeli są mało konkurencyjne). „Chorym człowiekiem Europy” staje się natomiast Francja. Ostatnie miesiące były we francuskiej gospodarce bardzo słabe, możliwe, że kraj ten znów osunął się w recesję. Francja ma ewidentne problemy z konkurencyjnością eksportu oraz generalnym poziomem zaufania. Słabość Francji jest znakiem ostrzegawczym dla optymistów, takich jak my.

Podsumowanie: Dwie najsilniejsze gospodarki świata zachodniego – USA i Niemcy – wyraźnie przyspieszają, co jest dobrym prognostykiem na 2014 r.

RYNEK FINANSOWY. Głównym tematem na rynkach finansowych w 2014 r. pozostanie zapewne polityka pieniężna w USA. Wiele wskazuje, że samo wycofanie skupu aktywów przez Fed nie jest już głównym zagrożeniem, ale staje się nim potencjalne przyspieszenie podwyżek stóp. Ostatnie pięć lat świat funkcjonował w warunkach niemal zerowego oprocentowania w dolarach, co mogło być źródłem silnego napływu krótkookresowego kapitału na różne rynki. Podwyżki stóp mogą wywołać podwyższoną zmienność. Wprawdzie nie nastąpią one w 2014 r., ale rynek będzie żył perspektywą podwyżek w 2015 r. i pytaniem, w jakim dokładnie momencie one nastąpią.

Na polskim terenie, oczekiwałbym dość wyraźnych konsekwencji silnie przyspieszającego wzrostu gospodarczego. Presja inflacyjna pojawi się u nas wcześniej niż w krajach rozwiniętych, prawdopodobnie w pierwszej połowie 2015 r., co sprawia, że podwyżki stóp zaczną się już pod koniec 2014 r. i będą następowały co kwartał, po 25 pkt bazowych. Wydaje się, że obecne rentowności obligacji w terminach 2-5 lat nie do końca to uwzględniają. Rosnący spread w stopach procentowych powinien być zaś czynnikiem umacniającym złotego. Nie będzie wcale zaskakujące jeżeli w jakimś momencie 2014 r. euro będzie kosztowało mniej niż 4 zł.

Podsumowanie: Silniejszy złoty, słabsze obligacje, podwyższona wahliwość na świecie – to zjawiska, które będą najbardziej widoczne w najbliższym roku.

Prognozy

131224.ekonomiczne.01.600x180131224.ekonomiczne.02.600x299

Ignacy Morawski,
Główny Ekonomista,
FM Bank PBP S.A.