Wybieraj ludzi, którzy ciągną Cię na szczyt

Możemy mieć dobre procedury. Możemy wdrożyć nowoczesne systemy. Możemy automatyzować analizę danych i coraz sprawniej identyfikować ryzyko. Ale w bankowości – a szczególnie w obszarze AML/CFT – pomiędzy regulacją, technologią, klientem i decyzją ciągle na szczęście stoi człowiek. I to od jego wiedzy, doświadczenia, uważności, wyczucia i sposobu myślenia bardzo często zależy, czy wszystkie te elementy rzeczywiście zadziałają.

Od dłuższego czasu Mikołaj Wejchenig – twórca BSaml – wskazuje, że właściwie zorganizowany system przeciwdziałania praniu pieniędzy i finansowaniu terroryzmu jest wynikiem współdziałania trzech filarów: ludzi, technologii i procedur.

Punktem wyjścia jest procedura dostosowana do specyfiki banku, jego struktury organizacyjnej, profilu klientów, oferowanych produktów i usług, lokalizacji oraz wyników oceny ryzyka instytucji obowiązanej. Nie może być dokumentem funkcjonującym w oderwaniu od rzeczywistych procesów bankowych.

Potrzebna jest również technologia. Przy obecnej liczbie danych, klientów, transakcji, obowiązków analitycznych i dokumentacyjnych trudno wyobrazić sobie skuteczny system AML/CFT bez odpowiedniego wsparcia informatycznego. Systemy pomagają porządkować informacje, monitorować relacje z klientami, identyfikować określone zdarzenia, generować alerty i dokumentować działania podejmowane przez bank. Jednak bank nie jest wyłącznie zbiorem procedur, a u podstaw skutecznego AML nie stoi nawet najlepszy system informatyczny.

Bank to przede wszystkim ludzie. To oni każdego dnia korzystają z narzędzi, realizują procedury i podejmują decyzje. Tworzą i aktualizują regulacje wewnętrzne. Analizują dane. Tworzą z klientami relacje. Szacują ryzyko. Stosują środki bezpieczeństwa finansowego. Wyjaśniają nietypowe zachowania i transakcje. Dokumentują przyjęte stanowiska. Muszą wreszcie połączyć wymagania wynikające z przepisów z rzeczywistą działalnością konkretnego klienta.

I to właśnie ludzie rozwijają swoją wiedzę; lub nie. Są na bieżąco ze zmianami i interpretacjami prawa; lub nie.

W tym miejscu zaczyna się jeden z najważniejszych – a jednocześnie najtrudniejszych do zmierzenia – elementów skuteczności systemu AML/ CFT: jakość ludzkiej oceny.

TEN SAM SYSTEM, TA SAMA PROCEDURA, INNY REZULTAT

Ten same rozwiązania technologiczne, ta sama procedura, dostęp do tych samych danych oraz identyczne wymagania regulacyjne nie gwarantują, że dwóch pracowników banku oceni określoną sytuację w ten sam sposób. Alert może zostać potraktowany jako kolejna standardowa pozycja. Może jednak stać się również punktem wyjścia do analizy klienta.

I właśnie tu pojawia się różnica. Nie zawsze wynika ona z jakości przyjętego rozwiązania informatycznego. Nie zawsze z konstrukcji i zapisów procedury. Często wynika z wiedzy, doświadczenia, umiejętności analitycznych, znajomości klienta oraz gotowości pracownika do zadawania kolejnych pytań.

To jedna z najważniejszych granic skutecznego AML/CFT: pomiędzy mechanicznym wykonaniem określonej czynności a zrozumieniem, dlaczego dana czynność została przewidziana i jakiemu ryzyku ma przeciwdziałać. PROCEDURA NIE ZADA ZA NAS PYTANIA Jakość systemu AML/CFT zależy nie tylko od tego, czy pracownik stosuje obowiązujące regulacje wewnętrzne, ale także od tego, kto je opracował, na podstawie jakiej wiedzy, jak dobrze rozumiał specyfikę danego banku i czy przyjęte rozwiązania są systematycznie konfrontowane z rzeczywistym poziomem ryzyka.

Dobra procedura nie powinna być więc dokumentem statycznym. Powinna ewoluować wraz z bankiem, jego klientami, otoczeniem gospodarczym, zmianami regulacyjnymi i doświadczeniami wynikającymi z praktycznego stosowania środków bezpieczeństwa finansowego.

SYSTEM POKAZUJE – CZŁOWIEK MUSI ZOBACZYĆ

Podobnie jest z technologią. Możemy coraz precyzyjniej parametryzować rozwiązania informatyczne, integrować źródła informacji, automatyzować ocenę określonych kryteriów, budować scenariusze monitorowania transakcji i wspierać proces analizy klienta, reagować na oczekiwanie nadzorcy i regulatora. System pozostaje jednak narzędziem. Może wskazać określone zdarzenie, zestawić dane, wygenerować alert albo wymusić wykonanie określonej czynności. Ostateczna jakość procesu zależy jednak od tego, czy użytkownik potrafi właściwie zinterpretować otrzymaną informację.

System może wskazać – człowiek musi umieć zobaczyć A żeby zobaczyć, musi rozumieć więcej niż własny fragment procesu.

AML ZACZYNA SIĘ PRZY KLIENCIE

W rozmowach o technologii, regulacjach i automatyzacji łatwo stracić z pola widzenia jeszcze jeden podstawowy element systemu AML/CFT – klienta.

Dla systemu informatycznego klient jest zbiorem danych, parametrów, relacji, produktów i historii transakcji. Dla pracownika banku pozostaje konkretną osobą, przedsiębiorcą, instytucją mniejszą lub większą, z którą bank nawiązuje i utrzymuje relację gospodarczą i za którą stoją zawsze ludzie. To podczas rozmowy mogą pojawić się informacje i zachowania, których nie ma w systemie nie ma w załącznikach do procedur. Celem jest zdobycie takich informacji o kliencie, aby bank mógł zrozumieć charakter relacji gospodarczej, ocenić związane z nią ryzyko, a następnie zauważyć moment, w którym zachowanie klienta przestaje odpowiadać posiadanej wiedzy. To istotna różnica pomiędzy posiadaniem danych o kliencie a znajomością klienta.

WYBIERAJ LUDZI, KTÓRZY CIĄGNĄ CIĘ NA SZCZYT

W tym miejscu wracamy do myśli, która w BSaml towarzyszy spojrzeniu na rozwój kompetencji: wybieraj takich ludzi do współpracy, którzy ciągną Cię na szczyt.

W banku nie jest to hasło motywacyjne, lecz bardzo praktyczna zasada organizacyjna. Skuteczny system AML/CFT wymaga ludzi, którzy potrafią zadawać pytania, dzielić się wiedzą, podważać utarte schematy i dostrzegać ryzyko, którego inni jeszcze nie zauważyli.

Dlatego wiedza o ryzyku nie może być zamknięta w jednym stanowisku czy jednej komórce organizacyjnej. AML wymaga współpracy pracowników obsługi, osób odpowiedzialnych za AML/CFT, compliance, IT, audytu, kadry kierowniczej i zarządu. Kompetencje rozwijają się nie tylko podczas formalnych szkoleń, ale także przy analizie trudnego przypadku, wyjaśnianiu nietypowej transakcji, przeglądzie parametrów systemu czy dyskusji o tym, czy przyjęty sposób działania nadal odpowiada aktualnemu ryzyku.

Znaczenie mają również osoby spoza banku – eksperci, trenerzy, doradcy i dostawcy rozwiązań – pod warunkiem, że wnoszą nie tylko gotowy produkt czy wzór dokumentu, ale przede wszystkim wiedzę, doświadczenie i perspektywę, która pozwala organizacji spojrzeć na własne procesy z innej strony.

I właśnie dlatego największym problemem nie zawsze są luki w systemach informatycznych albo procedurach. Może nim być człowiek, który przestał zadawać pytania, przestał się angażować. Dlatego w AML/CFT ludzie, systemy i procedury są równie potrzebne, ale dwa ostatnie elementy ostatecznie również zależą od człowieka.

Dlatego warto pytać nie tylko: Jaki system powinniśmy mieć? Jak powinna wyglądać procedura? Jakie szkolenie powinniśmy przeprowadzić? Ale przede wszystkim: czy tworzymy środowisko, w którym ludzie podnoszą wzajemnie poziom swojej wiedzy, odpowiedzialności i sposobu myślenia o ryzyku? Technologia może zwiększać efektywność. Procedura może porządkować działanie. Szkolenie może dostarczać wiedzy i rozwijać kompetencje. Ale to człowiek decyduje, czy potrafi z nich skorzystać.

BSAML – SYSTEM SZKOLENIOWY, KTÓRY MA UCZYĆ MYŚLEĆ

BSaml to system szkoleniowy tworzony z myślą o pracownikach banków spółdzielczych i realiach, w których na co dzień realizują oni obowiązki z zakresu AML/CFT.
Jego założeniem nie jest wyłącznie przekazanie kolejnej porcji informacji o przepisach ani zaliczenie obowiązku szkoleniowego. Oznacza to odejście od szkolenia sprowadzanego do zapamiętywania definicji na rzecz budowania umiejętności rozpoznawania sytuacji, które powinny zwrócić uwagę pracownika banku. Dlatego dobrze przygotowany pracownik nie powinien być wyłącznie użytkownikiem procedury i systemu. Powinien być świadomym uczestnikiem systemu bezpieczeństwa finansowego banku.
I właśnie temu ma służyć BSaml: rozwijaniu kompetencji, które pozwalają nie tylko wykonać obowiązek, ale także rozumieć jego cel i dostrzegać ryzyko, zanim stanie się ono problemem.

Mikołaj Wejchenig

Od ponad 20 lat jest zawodowo związany z bankowością spółdzielczą, ze szczególnym uwzględnieniem obszarów AML/CFT, ryzyka sankcyjnego i ryzyka regulacyjnego.

Swoją karierę rozpoczynał na początku lat 2000 bezpośrednio w banku spółdzielczym. Dzięki temu jego spojrzenie na AML wynika nie tylko ze znajomości regulacji, ale także ze zrozumienia praktycznych uwarunkowań funkcjonowania banku: organizacji pracy, procesów, systemów informatycznych, ograniczeń kadrowych i odpowiedzialności osób realizujących obowiązki AML/CFT.

W kolejnych latach wspierał banki spółdzielcze m.in. w budowie i doskonaleniu systemów AML/CFT, identyfikacji ryzyka prania pieniędzy i finansowania terroryzmu, zarządzaniu ryzykiem sankcyjnym, tworzeniu procedur wewnętrznych, przygotowaniu mechanizmów kontrolnych oraz prowadzeniu szkoleń dla pracowników, kadry kierowniczej i zarządów.

Od 2026 r. rozwija wyspecjalizowaną działalność skoncentrowaną na AML/CFT, sankcjach i ryzyku regulacyjnym. Jej założeniem jest wspieranie banków w rozwiązaniach dopasowanych do ich rzeczywistej skali, profilu ryzyka i możliwości organizacyjnych – zamiast przenoszenia do każdej instytucji tych samych schematów.

W swoim podejściu szczególnie akcentuje znaczenie wyprzedzającego budowania kompetencji. Z tego sposobu myślenia powstały na długo przed stosownymi zaleceniami i komunikatami m.in. Akademia Profesjonalnego AML oraz Bankowa Szkoła Profesjonalnego AML.  

Źródło: Miesięcznik Finansowy BANK