Usługi cyfrowe – nie wolno nam przegrać w tym wyścigu
Usługi cyfrowe do niedawna kojarzone były głównie z platformami internetowymi. Dziś zakres tego typu usług jest znacznie szerszy i obejmuje również rozwiązania integralnie powiązane z produktami fizycznymi. Mało tego, wiele nowoczesnych urządzeń i systemów traci istotną część swoich funkcjonalności bez dostępu do usług cyfrowych.
Przykładem może być robot kuchenny Thermomix, którego pełne możliwości zależą od abonamentu Cookidoo, zapewniającego dostęp do przepisów, list zakupów i funkcji aplikacji mobilnej. Jeszcze poważniejsze konsekwencje może mieć brak dostępu do usług cyfrowych w motoryzacji. W 2025 r. właściciele niektórych modeli Porsche zgłaszali niemożność uruchomienia swoich pojazdów, które wyposażone są w system bezpieczeństwa satelitarnego VTS (Vehicle Tracking System). Stale wymienia on informacje o położeniu i statusie samochodu. Jeśli system uzna, że pojazd został skradziony lub znajduje się w nieautoryzowanej lokalizacji, blokuje możliwość uruchomienia silnika.
Usługi cyfrowe są dziś także kluczowym elementem oferty dla przemysłu. Nowoczesne maszyny produkcyjne wyposażone w czujniki i systemy IoT generują dane analizowane przez zaawansowane systemy eksperckie i sztuczną inteligencję. Pozwala to na optymalizację pracy urządzeń i zdalną diagnostykę.
Według raportu „Digital Economy Trends 2026” globalna gospodarka cyfrowa ma w 2026 r. wzrosnąć o 9,5% i osiągnąć wartość około 8 bln USD, co stanowić będzie ponad jedną piątą światowego PKB. Znaczną część tej wartości generować ma cyfrowy handel. Z kolei analizy Market Research Intellect prognozują dynamiczny wzrost rynku usług cyfrowych w kolejnych latach, napędzany właśnie rosnącą adopcją w sektorach przemysłowym, technologicznym i komercyjnym.
Polska jest atrakcyjnym rynkiem dla usług cyfrowych ze względu na wysoki poziom cyfryzacji społeczeństwa. Pod koniec 2025 r. niemal 90% mieszkańców kraju korzystało z internetu, a zdecydowana większość połączeń mobilnych miała charakter szerokopasmowy. Z mediów społecznościowych korzysta ponad 70% populacji, a największe platformy – takie jak YouTube, Facebook czy Instagram – mają w Polsce miliony użytkowników.
Rynek usług cyfrowych pozostaje jednak w Polsce w dużej mierze nieuregulowany. Choć w Unii Europejskiej obowiązuje już Akt o usługach cyfrowych (DSA), jego implementacja do polskiego prawa wciąż się opóźnia. Równolegle toczy się debata nad wprowadzeniem podatku cyfrowego, który miałby objąć największe globalne koncerny technologiczne. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski stwierdził, że podatek cyfrowy to odpowiedź na pytanie, czy zgadzamy się na cyfrowy kolonializm, czy nie. Podał też, że państwa, które wprowadziły podobne regulacje kilka lat temu, osiągnęły już wpływy rzędu 20-30 mld euro. W grudniu ub.r. poinformowano, że projekt odpowiedniej ustawy w Polsce ma pojawić się już w styczniu 2026 r. Planowana stawka podatku to 3% od przychodów firm, których globalne roczne obroty przekraczają 750 mln euro. Model ten jest wzorowany na rozwiązaniach przyjętych we Francji, Włoszech, Hiszpanii i w Wielkiej Brytanii. Prognozy rządu zakładają wpływy z tego podatku na ok. 1,7 mld zł w 2027 r.
Usługi cyfrowe stają się jednym z kluczowych czynników konkurencyjności gospodarek, choćby poprzez poprawę efektywności produkcji. Nawet tam, gdzie nie mogą zastąpić tradycyjnych usług, coraz częściej stosuje się podejście hybrydowe wykorzystujące zarówno usługi cyfrowe, jak i tradycyjne. Umożliwiają zastosowanie nowych modeli biznesowych oraz wspierają rozwój usług publicznych, czego przykładem w Polsce jest aplikacja mObywatel, coraz częściej wykorzystywana w kontaktach z administracją. Kraje, które nie nadążą za tym trendem, ryzykują pozostanie w tyle w globalnym wyścigu technologicznym.