Rynki działają pod dyktando banków centralnych
Rozmowa rynkowa z Robertem Ślepaczukiem, szefem inwestycji ilościowych, oraz Krzysztofem Izdebskim, zarządzającym funduszami obligacji w Union Investment TFI
Rozmowa rynkowa z Robertem Ślepaczukiem, szefem inwestycji ilościowych, oraz Krzysztofem Izdebskim, zarządzającym funduszami obligacji w Union Investment TFI
Rynek stopy procentowej
Na koniec IV kw. 2014 r. spodziewamy się spadku rentowności polskich obligacji skarbowych w sektorze 2-letnim do 1,80%, w 5-letnim do 2,20% i 10-letnim do 2,90%. Tym samym zakładamy wystromienie krzywej dochodowości.
Notowania większości surowców idą w dół od końca czerwca. W ciągu zaledwie trzech miesięcy indeks CRB stracił 11,5 proc. Powszechność tej tendencji wskazuje, że jej przyczyny mają charakter systemowy. Można do nich zaliczyć z pewnością słabość globalnej gospodarki, politykę Fed i wynikającą z niej rosnącą siłę dolara. Taki układ czynników nie rokuje rynkom surowcowym pomyślnej przyszłości.
W drugiej połowie dnia złoty odrobił straty do dolara, zawracając z 14-miesięcznych ekstremów. Polska waluta jednocześnie lekko umocniła sie do euro i szwajcarskiego franka. Pomogła sytuacja na rynkach bazowych i lepszy od prognoz odczyt indeksu PMI dla polskiego przemysłu.
Hotel w Polsce, chalet w Alpach, winnica w Bordeaux lub wyspa w Szkocji – to przykłady nieruchomości, które można kupić za 10 mln złotych. Lion’s Bank sprawdził jakich apartamentów czy rezydencji można stać się właścicielem dysponując 8-cyfrowym budżetem.
To był zdecydowanie tydzień pod znakiem dolara. Doskonale to ilustruje czteroletnie maksimum na Dollar Index. To jeszcze nie koniec aprecjacji amerykańskiej waluty. Owszem, w kótkim terminie możliwa jest korekta, ale w średnim i długim będzie on dalej zyskiwał.
Słabe dane z Niemiec i bardzo mocne z USA wypchnęły w środę kurs USD/PLN do 3,2658 zł, najwyższego poziomu od ponad roku. To nie koniec rajdu dolara.
Po udanym początku tygodnia i zwyżce ceny do tygodniowego maksimum na poziomie $1240,50 za uncję złota, rosnące oczekiwania inwestorów co do kondycji amerykańskiej gospodarki wzięły górę. Korzystne dane dotyczące rynku pracy poparte potwierdzeniem zakończenia programu skupu obligacji przez Rezerwę Federalną pogrążyły złoty kruszec i pogłębiły spadki kończąc piątkową sesję wynikiem $1216,20 za uncję.
W ubiegłym tygodniu inwestorzy uzależniali swoje decyzje od wyników posiedzeń banków centralnych USA, Szwajcarii i Norwegii. Ważnym elementem rynkowej układanki było szkockie referendum niepodległościowe. Inwestorzy nie znoszą niepewności, a jej efektem była zwiększona zmienność kursów walutowych. Funt umacniał się wraz z publikacją kolejnych sondaży, wskazujących na przewagę zwolenników pozostania Szkocji w Zjednoczonym Królestwie.
S&P zachowuje się tak, jakby inwestorzy w USA sami nie wiedzieli czego chcą. Takie zachowanie wzmaga ostrożność w Europie.
W piątek obserwowaliśmy wzrosty rentowności długu na bazowych rynkach. Wpłynęły na to korekty w górę sprzedaży detalicznej w USA opublikowane przy okazji danych za sierpień oraz zaskakująco dobre dane o nastrojach konsumentów Michigan. Na wyższą niż oczekiwano wartość odczytu złożyły się lepsze oceny zaufania konsumentów i perspektyw ekonomicznych. Nieco pogorszyły się jedynie oceny sytuacji ekonomicznej. W konsekwencji mieliśmy do czynienia z przesunięciem w górę krzywej amerykańskiej o 2, 3 i 5 pb. dla odpowiednio 2Y, 5Y i 10Y. W przypadku papierów niemieckich obserwowaliśmy ruchy w podobnej skali.
Miniony tydzień z pewnością wywołał grymas niezadowolenia na twarzach bulionowych inwestorów. Nieoczekiwane zawieszenie broni na Ukrainie, a także drugi tydzień silnych wzrostów amerykańskiego dolara spowodowały zakończenie tygodnia wyraźnie pod kreską, zamykając piątkową sesję wynikiem $1269,40 za uncję złota.
Symboliczny procent na jednej uncji zyskali w minionym tygodniu posiadacze złota. W centrum uwagi rynków jest wciąż Ukraina, bowiem tamtejsza armia szykuje się na kolejne ataki wspieranych przez Rosjan separatystów. Niekorzystny wpływ na notowania kruszcu ma za to poprawiająca się sytuacja za Oceanem.
Z opublikowanych w zeszłym tygodniu statystyk jasno wynika, że mamy do czynienia ze spowolnieniem w polskiej gospodarce. Potwierdzenie tego faktu znajdziemy w danych z produkcji przemysłowej (lipcowy wzrost o 2,3% r/r) i produkcji budowlanej (wzrost zaledwie o 1,1% r/r). Sytuacja na rynku pracy poprawia się, co jest efektem dobrej koniunktury w minionym czasie, a nie odzwierciedleniem bieżącej. Dość oczywista jest także pogłębiająca się presja deflacyjna. Po opublikowaniu lipcowych danych o spadku cen konsumenckich o 0,2%, negatywną tendencję potwierdził także spadek cen w przemyśle o 2,0%. Presja deflacyjna zaczyna być w końcu zauważalna przez członków polskiego banku centralnego (NBP).
Stabilizacji kursów ciąg dalszy. Dla złotego wciąż kluczową rolę odgrywają doniesienia ze Wschodu. Dla dolara informacje pozwalające wyciągnąć wnioski na temat przyszłych działań Fed. Dziś Departament Pracy przedstawi jedną z podstawowych przesłanek dla polityki pieniężnej – odczyt inflacji CPI za lipiec. Znaczące odchylenie od rynkowego konsensusu (2,0 proc. r/r) może spowodować wybicie kursu EUR/USD z 2-tygodniowej konsolidacji.
Początek nowego tygodnia nie powinien dostarczyć wielu emocji, w związku z ubogim kalendarium publikacji danych makro. Uwaga inwestorów ponownie skupiać się będzie na doniesieniach w sprawie konfliktu rosyjsko-ukraińskiego. Nie bez znaczenia dla sentymentu inwestycyjnego będą także doniesienia z Iraku, gdzie w ubiegłym tygodniu USA rozpoczęły naloty skierowane przeciwko dżihadystom z Państwa Islamskiego. Koniec tygodnia, krótszego dla polskich inwestorów ze względu na piątkowe święto, będzie natomiast zdominowany przez wpływ danych z krajowej gospodarki. Odczyty inflacji CPI i PKB za Q2 w istotny sposób wpłyną na wycenę polskich aktywów i zadecydują o oczekiwaniach przez posiedzeniem RPP we wrześniu.
W jakie sporty gra sektor bankowy?
Dzisiejszy dzień będzie upływał w atmosferze publikacji indeksów PMI dla usług. Z uwagi na złotego najważniejsze będą dane ze Strefy Euro, Wielkiej Brytanii oraz USA. O godzinie 9:45 za wspólną walutę trzeba było zapłacić 4,1630, za funta 5,2300, dolar kosztował 3,1030, natomiast frank szwajcarski 3,4200.
Poniedziałkowe kalendarium publikacji danych makro nie zawiera istotnych odczytów mogących przełożyć się na notowania rynkowe. W naszej ocenie dzisiejsza sesja powinna zatem przynieść uspokojenie nastrojów, po dość burzliwej, ze względu na rozczarowujące dane z USA, sesji piątkowej. Podtrzymujemy przy tym nasze wcześniejsze stanowisko dotyczące wartości złotego.
Na rynkach obligacji doszło do oczekiwanej od jakiegoś czasu korekty. Sygnałem do jej rozpoczęcia był gwałtowny, globalny wzrost awersji do ryzyka i spadki, które przetoczyły się przez giełdy na całym świecie.