S&P znów szokuje?
15 stycznia to był zły dzień dla złotego. W rocznicę decyzji SNB o uwolnieniu kursu franka agencja S&P obniżyła rating Polsce. Dzisiaj zobaczymy na jakim poziomie ustabilizuje się złotówka.
15 stycznia to był zły dzień dla złotego. W rocznicę decyzji SNB o uwolnieniu kursu franka agencja S&P obniżyła rating Polsce. Dzisiaj zobaczymy na jakim poziomie ustabilizuje się złotówka.
Złoty pozostaje pod silną presją spadkową, w piątek przełamując opór na 4,49 na parze EURPLN i 4,12 na USDPLN. Z danych fundamentalnych poznaliśmy ostateczne wciąż niskie wyniki dla grudniowej inflacji CPI, ale ciosem dla złotego okazała się dopiero zaskakująca decyzja agencji Standard & Poor’s o obniżeniu oceny ratingowej Polski z A- do BBB+ dla długoterminowych zobowiązań w walutach obcych oraz z A/A-1 do A-/A-2 dla odpowiednio długo- i krótkoterminowych zobowiązań w walucie lokalnej. Jednocześnie zmieniona została perspektywa ratingu z pozytywnej na negatywną.
Tu nie chodzi o znane hasło „Polacy, nic się nie stało”. Do decyzji Standard & Poor’s o obniżeniu formalnego ratingu Polski z „A-” do „BBB+” należy bowiem – mimo naturalnych emocji promieniujących z wielu ostatnich wypowiedzi – podejść z pewnym dystansem i spokojem.
Wczorajsze obniżenie wiarygodności kredytowej Polski przez amerykańską agencję ratingową Standard & Poor’s było prawdziwym zaskoczeniem, zwłaszcza że główną przyczyną są obawy o stabilność instytucjonalną państwa. Jak w tej sytuacji w najbliższych dniach oraz w kolejnych miesiącach może zachowywać się złoty?
Raiffeisen-Leasing Polska S.A., spółka której 100% właścicielem jest Raiffeisen Bank Polska S.A. (Raiffeisen Polbank) z sukcesem zakończyła rozszerzenie programu sekurytyzacji wierzytelności leasingowych. Limit programu uruchomionego pod koniec 2014 roku został obecnie zwiększony z 950 mln do niemal 1,5 mld złotych, a w skład portfela wierzytelności weszły zarówno środki transportu, jak maszyny i urządzenia. Aranżerem transakcji był Raiffeisen Bank International AG.
Nienajlepsza sytuacja na giełdzie, niskie stopy procentowe i rosnące prawdopodobieństwo ich dalszego cięcia, obawy przed konsekwencjami opodatkowania banków, niepewność związana z pomysłami gospodarczymi przyszłego rządu, to czynniki którymi martwią się firmy i inwestorzy. Nie tylko nie przeszkadzają one jednak rynkowi obligacji korporacyjnych, ale wręcz mogą sprzyjać jego rozwojowi.
Nasz rynek papierów dłużnych wciąż jeszcze jest w początkowej fazie rozwoju, patrząc zarówno w kontekście emitentów, jak i inwestorów. Nie brakuje więc obaw, związanych ze stabilnością sytuacji i warunków, na zmiany których może wpłynąć na przykład jedna duża emisja.
Ocena wiarygodności i ryzyka związanego z emitentem lub papierem wartościowym ma bardzo duże znaczenie w odniesieniu do całego rynku finansowego. Jednak w przypadku rynku obligacji jest ono szczególnie istotne. Po pierwsze dlatego, że chodzi w nim o pożyczanie pieniędzy, a po drugie, ponieważ obligacje kojarzone są powszechnie z mniejszym ryzykiem inwestycyjnym, niż na przykład akcje czy inne instrumenty finansowe. Zaś tam, gdzie z założenia spodziewamy się małego ryzyka, każde rozczarowanie jest szczególnie dotkliwe, nie mówiąc już o tym, że podważa zaufanie do rynku jako całości.
Drugą część VII Kongresu Bankowości Detalicznej zdominował temat banków hipotecznych i listów zastawnych. W wystąpieniu inaugurującym sesję Alain Gallois, Global Head of Debt Platform & Fixed Income Distribution we francuskim banku Natixis, zaprezentował główne zalety systemu listów zastawnych.
Francuska gospodarka, piąta pod względem wielkości na świecie i druga w Europie, znajduje się w łagodnej recesji. Rośnie zadłużenie, a deficyt budżetowy trzyma się wysokim poziomie. Próby wyrwania Francji z tego stanu nie dają większych rezultatów. Jej sytuacja jest niewiele lepsza niż Włoch, o których niespełna dwa lata temu mówiono, że mogą stać się bankrutem.