Wydarzenia i opinie | Felieton | FED, Chiny i Ukraina – czyli co będzie ruszać rynkami w 2023 roku?
Obecny rok zmierza już do końca. Co było największym zaskoczeniem? Polityka FED, wojna na Ukrainie, problemy Chin z COVID?
Obecny rok zmierza już do końca. Co było największym zaskoczeniem? Polityka FED, wojna na Ukrainie, problemy Chin z COVID?
Październik przyniósł nieoczekiwany zwrot na rynkach finansowych. Mimo utrzymującej się jastrzębiej narracji ze strony członków FED uznano, że do przełomu w polityce największego banku centralnego świata jest coraz bliżej. Pojawiły się „wpływowe” opinie, że grudniowe posiedzenie Rezerwy Federalnej może przynieść tzw. pivot, czyli przesunięcie w stronę bardziej łagodnych działań na stopach procentowych i zakończenia cyklu podwyżek w I kw. 2023 r. Na bazie kilku słabszych danych makro (w tym wyprzedzających indeksów PMI) zaczęto budować argumenty pod gołębie tezy. Czy słusznie?
Najprawdopodobniej to Rosjanie wysadzili w końcu września podwodne gazociągi Nord Stream, które sami wcześniej mozolnie budowali przez lata. To sygnał, że Rosja Putina zaczyna zrywać wszelkie kontakty z Zachodem i szykować się na poważniejszą konfrontację.
Specjaliści od sytuacji kryzysowych twierdzą, że nieraz takie działanie bywa dobrym rozwiązaniem na wyjście z problemów. Przeprowadzenie tego procesu bywa jednak trudne i w dużej mierze zależy od korzystnego splotu wydarzeń.
Ostatnie tygodnie upłynęły na rynkach pod hasłem coraz większych obaw związanych z globalnym spowolnieniem. Dobrze było to widać po zachowaniu cen miedzi, jak też ropy, które spadły o ponad 20% od swoich szczytów. Na walutach tradycyjnie już królował dolar, łamiąc przy tym kolejne bariery – mowa o sprawdzeniu parytetu na EUR/USD. Niemniej nikt jeszcze głośno nie mówi, że amerykańska waluta jest nazbyt silna, chociaż dostrzega to już amerykański biznes, zwłaszcza operujący na rynkach eksportowych.
To, że Rosja była witana z otwartymi rękami na czerwcowym szczycie państw BRICS, to sygnał o budującej się bardzo niebezpiecznej, globalnej polaryzacji sił – gospodarczych, politycznych, ale też militarnych. Nowemu blokowi (BRICS to skrót od nazw krajów: Brazylia, Rosja, Indie, Chiny, Afryka Południowa) przewodzą Chiny, którym zaczyna udawać się to, czego nie był w stanie efektywnie zrobić Związek Radziecki – budowa silnej przeciwwagi dla USA opartej nie na wypaczonej ideologii, a motywacji ekonomicznej, która bardziej uzależnia.
Czy możemy wskazać bezpieczne przystanie na rynku walut na niestabilne czasy? Ostatnie trzy miesiące pokazały, że jest z tym trudno, gdyż rynki finansowe działają na różnych schematach. Beneficjentem wzrostu nerwowości po wybuchu wojny w Ukrainie stał się amerykański dolar, gdyż rynki uznały, że FED będzie najbardziej zdeterminowany w walce z wysoką inflacją, która stała się synonimem tego konfliktu. Czy słusznie?
Ci inwestorzy, którzy są na rynku finansowym niedługo, właśnie boleśnie doświadczają, czym jest bessa. Rozchwytywane kilkanaście miesięcy temu aktywa są teraz mocno przeceniane, a rynek pokazuje, jak łatwo potrafi przechodzić w jednej skrajności w drugą.
Konflikt na Ukrainie doprowadził do ponownego renesansu znaczenia dolara jako formy bezpiecznej przystani. Trudno jednak tak powiedzieć o amerykańskim długu, który od kilku tygodni notuje wyraźne spadki za sprawą wzrostu oczekiwań co do skali podwyżek stóp procentowych przez bank centralny.
Wygląda na to, że radzieccy towarzysze byli bardziej rozsądni niż obecna władza na Kremlu. W czwartek 24 lutego Władimir Putin rozpoczął proces, który zmieni oblicze Rosji. Ta już nigdy nie będzie taka sama. Atomowe wręcz sankcje gospodarcze, jakimi odpowiedział Zachód, doprowadzą w szybkim tempie do bankructwa kraju i zepchnięcia go na lata w polityczno-gospodarczy niebyt.
We wtorek Rada Polityki Pieniężnej podwyższy stopę referencyjną o 100 pb. ze względu na postępujące osłabianie się złotego, przewidują ekonomiści Banku Pekao. Inni analitycy są zdania, że podwyżka wyniesie 50 pb., ale nie brakuje też głosów, że RPP zaskoczy jeszcze mocniejszym ruchem.
Niewykluczone, że jesteśmy właśnie świadkami największego kryzysu w relacjach amerykańsko-rosyjskich od czasu pamiętnych wydarzeń z lat 60. XX w. Wtedy to polityczne zwarcie w temacie radzieckich głowic jądrowych na Kubie omal nie doprowadziło do III wojny światowej – część historyków wskazuje jednak, że Związek Radziecki blefował, a twarda postawa Amerykanów zaskoczyła Nikitę Chruszczowa.
Kultowy film powraca na ekrany. Przypomnijmy – chodzi o alternatywną rzeczywistość, która jest zaprogramowana niczego nie świadomym ludziom, którzy tym samym od lat funkcjonują w zupełnie innych warunkach. To, do czego jesteśmy przekonani, to, w czym żyjemy – nie jest prawdziwe. Sam pomysł nie jest nowy, zanim pojawił się pierwszy Matrix, mieliśmy zrealizowany zupełnie w innej konwencji Truman Show. Skąd dzisiaj te nawiązania i to w tekście mającym traktować o finansach?
Grudzień to okres, kiedy lubimy czytać przepowiednie wielu analityków. Tak -„przepowiednie”, gdyż profesjonalne analizy zawierają w sobie szereg scenariuszy z określonym przedziałem prawdopodobieństwa ich zaistnienia i siłą rzeczy nie pasują do medialnego szumu. Lubimy, jak przekaz jest prosty i rzeczowy, sami często później go nie weryfikujemy, bo nie pamiętamy już, gdzie daną opinię przeczytaliśmy.
W ostatnich tygodniach przyzwyczailiśmy się już do tego, że polska waluta pozostaje słaba. Winę przerzuca się na polityków, którzy podjęli ryzykowną, bo dość kosztowną grę z Komisją Europejską, ale i też członków Rady Polityki Pieniężnej, którzy zbyt długo zwlekali z podwyżką stóp procentowych. Co ciekawe, złoty jest przy minimach w sytuacji, kiedy nastroje na świecie są niezłe, co widać chociażby po zachowaniu się indeksów na Wall Street, gdzie po wrześniowej korekcie znów powróciliśmy w okolice szczytów. Czy zatem ta nasza, lokalna słabość to sygnał, że zbliżamy się do poważnego kryzysu walutowego?
Pandemia z opóźnieniem zaczyna wystawiać rachunki, pierwsze już widzimy – to niepokojąco rosnąca w wielu miejscach na świecie inflacja oraz problemy w przemyśle z łańcuchami dostaw, które zaczynają się niebezpiecznie przeciągać w czasie. Efektem może być samonapędzająca się przepowiednia niektórych ekonomistów, że świat czekać będą lata stagflacji.
Casus Izraela może napędzać lobby antyszczepionkowe. Na wiosnę lider w szczepieniach, teraz rządzący robią wszystko, aby uniknąć kolejnego lockdownu. Szereg pomniejszych restrykcji, w tym „dyskryminacyjne” paszporty szczepionkowe, została już wprowadzona.
Mamy środek okresu ogórkowego, wiele spraw jakby toczy się wolniej, choć pewnie to nam tak się wydaje. Po prostu podczas wakacji jesteśmy bardziej skłonni filtrować informacje, jakie do nas docierają – nieraz celowo, nieraz bez przyczyny. Zresztą każdy tak zwany reset jest dobry, specjaliści od rozwoju i psychologii wiążą to z tak zwanym ładowaniem akumulatorów. Ale i też nie brak tych, którzy wakacyjny slow-life wiążą z nabywaniem pewnych umiejętności, albo – co zdarza się częściej – z uporządkowaniem pewnych tematów, które narosły podczas ostatnich miesięcy.
Czerwcowe posiedzenie amerykańskiej Rezerwy Federalnej było dość interesujące, gdyż może zwiastować rosnące różnice pomiędzy gołębią frakcją skupioną wokół prezesa Jerome Powella a tymi członkami FED,
którym coraz trudniej przychodzi ignorowanie danych inflacyjnych. Przypomnijmy, że ta była w maju rekordowa, jak na amerykańskie standardy, sięgając poziomu 5% w ujęciu rocznym.
Amerykański dolar wyparty za kilkanaście lat przez cyfrowego juana? Utopijna wizja do kolejnego filmu science fiction, czy też całkiem realna perspektywa, z którą przyjdzie nam się zmierzyć? Faktem jest to, że Chiny od dobrych kilku lat działają konsekwentnie według wytyczonego planu, korzystając z dobrodziejstw zachodniej cywilizacji. Celem jest wzmocnienie autorytarnych rządów, uszczelnienie wewnętrznego systemu kontroli i przede wszystkim przełamanie kilkudziesięcioletniego Pax Americana na świecie. Pandemia nie osłabiła Chin, a je wzmocniła, co widać było nie tylko po wskaźnikach ekonomicznych za ubiegły rok, kiedy to jako jedyny duży kraj odnotowały symboliczny wzrost gospodarczy. Przede wszystkim zaś pozwoliła ona zalegalizować nowe narzędzia kontroli nad własnymi obywatelami, które zaczynają przypominać ponurą wizję z książek George Orwella. Władza, która wie o tobie wszystko. Teoretycznie, ale wciąż nie praktycznie, jednak teraz i to może się całkowicie zmienić.