Nowe trzymiesięczne obligacje skarbowe nie będą dużą konkurencją dla lokat bankowych
Z Norbertem Jeziolowiczem dyrektorem Zespołu Bankowości Detalicznej i Rynków Finansowych w Związku Banków Polskich rozmawia Robert Lidke
Z Norbertem Jeziolowiczem dyrektorem Zespołu Bankowości Detalicznej i Rynków Finansowych w Związku Banków Polskich rozmawia Robert Lidke
Kiedy odkładamy pieniądze do skarbonki, albo trzymamy je na lokacie bankowej to mówimy o oszczędzaniu. Kiedy kupujemy złoto, akcje lub mieszkanie pod wynajem to jesteśmy skłonni uznać takie działanie za inwestowanie. W obu sytuacjach zależy nam na bezpieczeństwie zgromadzonego kapitału, ale w przypadku inwestowania myślimy także o jego pomnożeniu przy założeniu jakiegoś poziomu ryzyka.
Raporty opublikowane przez OPEC i IEA wsparły ceny ropy. Presja wokół USA, Korei Północnej i Chin negatywnym czynnikiem.
Zmiana w polityce Chin osłabiła rynek metali. Osłabienie na rynku złota wynikiem konsolidacji.
Skutki przejścia huraganów znajdują odzwierciedlenie w wynikach amerykańskiej gospodarki. Naszym zdaniem nie będzie to jednak miało przełożenia na decyzje i nastawienie Fed, który w środę zdecyduje o rozpoczęciu procesu zmniejszania sumy bilansowej, a pod koniec roku po raz kolejny podniesie stopy procentowe.
Rynki finansowe obawiają się eskalacji napięć na linii USA-Korea Północna.
Inwestorzy wycofują kapitał z bardziej ryzykownych rynków długu i kupują obligacje o wyższym poziomie bezpieczeństwa.
Jedną z „bezpiecznych przystani” są polskie obligacje skarbowe.
Wyniki spółek za II kwartał 2017 w USA i Japonii były w większości lepsze od oczekiwań. Całkiem nieźle zaprezentowały się też spółki europejskie.
Rynki akcji zareagowały umiarkowanie pozytywnie, jednak napięcia na linii USA-Korea Północna wypychają cześć kapitału ku „bezpiecznym przystaniom”.
Pomimo ryzyka politycznego pozostajemy pozytywnie nastawieni do akcji. Największy potencjał mają wciąż rynki wschodzące, w tym Europa Środkowo-Wschodnia.
Prezentująca dobrą kondycję europejska gospodarka najwyraźniej znów wzbudza zainteresowanie inwestorów. Po raz pierwszy od kryzysu finansowego w 2008 r. zauważyliśmy dowody potwierdzające zsynchronizowany wzrost produktu krajowego brutto (PKB) w strefie euro. Inwestorzy przestają koncentrować się na indywidualnym wzroście w wybranych krajach, takich jak, na przykład, Niemcy i kraje skandynawskie, ale dostrzegają także sygnały zrównoważonego wzrostu gospodarczego w takich krajach jak Francja czy Włochy.
Giełdowy Indeks Produkcji znów na plusie. Wzrost o 3.8 proc. do poziomu 1156.8 pkt to przede wszystkim zasługa wielkich spółek odzieżowych i firm branży meblarskiej. Na tle Europejskiego przemysłu, który cieszy się obecnie sporym ożywieniem, notowania polskich przedsiębiorstw mogą wydawać się niesatysfakcjonujące, jednak zdaniem ekspertów, brak huraoptymistycznych nastrojów na rodzimym parkiecie wynika przede wszystkim z tego, że sierpień to czas publikacji wyników za pierwszą połowę roku, a sprawozdania finansowe mają spory wpływ na posunięcia inwestorów. Z danych GUS wynika, że produkcja sprzedana przemysłu przetwórczego w porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku wzrosła w sierpniu o 6.9 proc.
W poniedziałek złoty umacnia się w reakcji na podwyższenie przez agencję Moody’s prognoz dla polskiej gospodarki. Tym samym na drugim planie znalazła się Korea Północna, która dziś budzi strach na rynkach finansowych.
Skutki Huraganu Harvey wpłynęły na rynek surowców energetycznych.
Zawirowania w Waszyngtonie oraz napięcie wokół Korei Północnej pociągnęło w górę ceny złota.
Rafinerie w Europie i Azji chcą wykorzystać problemy w USA i zwiększają swoją aktywność.
Podczas gdy Wall Street zastanawia się jak bardzo lubi Donalda Trumpa i jak bardzo ta opinia ma wpływ na ceny rynkowe, rynki azjatyckie zdecydowały, że w ogóle ich to nie interesuje. Indeks China50 ma teraz zyski przekraczające 2%, osiągając w ten sposób najwyższy wynik od dwóch lat. Akcje w kraju reagują na nową politykę rządu chińskiego, która ma na celu wprowadzenie większej ilości inwestycji zagranicznych.
Wzrost gospodarczy na świecie jest w tym roku naprawdę imponujący. A co ważniejsze, rozkłada się równomiernie pomiędzy różne regiony globu. Taka sytuacja nie miała miejsca już od dawna. W II kwartale br. gospodarka USA rozwijała się w tempie 2,6% rok do roku. Dynamiczny, 2,2 proc. wzrost PKB w tym okresie odnotowała też strefa euro. Motorem koniunktury są, poza Niemcami, także Holandia, Francja, Włochy czy Hiszpania. Świetnie spisują się też gospodarki Europy Środkowo-Wschodniej – rumuńska, czeska, polska, węgierska i słowacka. W Polsce PKB w II kwartale br. wzrósł o 3,9% rok do roku.
Czy umocnienie euro stało się problemem dla Europejskiego Banku Centralnego (EBC) oraz wzrostu gospodarczego w Unii Europejskiej? Naszym zdaniem zbliżamy się do tego momentu. Oczekujemy, że Prezes EBC Mario Draghi oraz inne banki centralne zaczną przestrzegać przed „tempem ruchu”. Dodatkowo, należy stopniowo tłumić oczekiwania dalszych podwyżek stóp przez Rezerwę Federalną (Fed), ponieważ inflacja jest w najlepszym wypadku ograniczona (a w najgorszym ceny mogą zacząć spadać).
Jeszcze do niedawna akcje spółek notowanych na giełdach Europy Zachodniej cieszyły się dużym zainteresowaniem inwestorów. Układ sił na inwestycyjnej mapie świata zmieniło nagłe umocnienie euro do dolara i wzrost kursu EUR/USD powyżej 1,15 (najwyższego poziomu od dwóch lat). Inwestorzy zaczęli wycofywać kapitał z europejskich akcji, ponieważ mocne euro szkodzi europejskim eksporterom, a szczególnie Niemcom – gospodarczej potędze strefy euro.
Biedny Mario Draghi. Dyrektor Europejskiego Banku Centralnego nie będzie miał raczej szansy, żeby choć na chwilę odetchnąć. Im bardziej chce uspokoić euro, tym bardziej jego kurs rośnie. W sieci pojawia się mnóstwo trafnych komentarzy na temat działań Banku Centralnego.
Senat USA wraca do likwidacji Obamacare, a Izba Reprezentantów nakłada nowe sankcje na Rosję, Iran i Koreę Płn., co wspiera dolara. Dzisiejsze posiedzenie Fed, które naszym zdaniem przyniesie jastrzębi komunikat i pogorszenie nastrojów na rynkach, podtrzyma tendencję odrabiania strat przez amerykańską walutę. Możliwe także dalsze osłabienie złotego.
W pierwszym półroczu wskaźnik inflacji wyniósł 1,9 proc., jednak ceny żywności notują wzrost największy od pięciu lat. W czerwcu były wyższe aż o 3,9 proc. niż rok wcześniej. Wiele wskazuje na to, że drożyzna nie ustąpi tak szybko, a jej powodem są między innymi warunki pogodowe oraz tendencje na rynkach światowych.
Sytuację gospodarczą w naszym kraju możemy określić, jako bardzo dobrą – aktualnie na poziomie tzw. strefy komfortu.
Korzystne otoczenie pozytywnie wpływa na wyniki funduszy pieniężnych i obligacyjnych.
Wydarzeniem czwartku na rynku walutowym jest posiedzenie Europejskiego Banku Centralnego. To ono zdecyduje nie tylko o losach wspólnej waluty, ale pośrednio również o losach złotego. Na tego ostatniego w dalszym ciągu wpływu nie ma sytuacja polityczna w Polsce
Śliniąc się na myśl o zarobkach finansowych, inwestorzy na Wall Street wydają się być zaniepokojeni jedynie swoim następnym posiłkiem. Rynek akcji rzeczywiście kroczył ostatnio gładko w przestrzeń kosmiczną, stale rosnąc w ciągu ostatnich kilku lat i osiągając regularnie nowe rekordowe notowania. Dow Jones i SPX500 są obecnie notowane na swoim najwyższym poziomie, a Nasdaq 100 nie jest daleko.