Hiszpania – wątpliwe powody do zadowolenia
Do końca lipca Hiszpania ma otrzymać z unijnych funduszy ratunkowych 30 mld euro na dokapitalizowanie krajowych banków komercyjnych pogrążonych w stratach wynikających z pęknięcia bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości. Dodatkowo do 2014 r. wydłużono Madrytowi termin, w którym jest zobowiązany sprowadzić deficyt budżetowy do poziomu 3 proc. PKB.
Oznacza to, że w tym roku dziura budżetowa może przekroczyć wcześniej zakładane 5,3 proc. PKB, a dodatkowo o ok. 3 proc. PKB zwiększy się dług publiczny z tytułu pożyczki dla banków. Dopóki nie zostanie utworzony ogólnoeuropejski nadzór bankowy, banki komercyjne nie będą mogły bezpośrednio pożyczać środków z Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego i w całym procesie będą musiały pośredniczyć rządy, a pożyczane środki będą obciążać publiczne finanse. Ministrowie finansów nie uszczegółowili natomiast jak wielka będzie całkowita kwota pomocy dla hiszpańskich banków, ani czy przed uruchomieniem nadzoru nie będzie konieczna kolejna transza pożyczki, co nie wróży dobrze dla hiszpańskich finansów. Przy całej puli pytań bez odpowiedzi trochę dziwi spadek rentowności hiszpańskich obligacji dziesięcioletnich o 25 pb do 6,81 proc. Bardzo możliwe, że jest to ostatni korekcyjny ruch przed kolejnym wzrostem dochodowości, a wtorkowy optymizm może bardzo szybko się ulotnić.
Wątpliwości co do trwałości poprawy sentymentu budzi chociażby wczorajsze zachowanie eurodolara, który na koniec dnia testował dwuletnie minima na 1,2235 i taka słabość euro bynajmniej nie świadczy o powrocie optymizmu w ocenie sytuacji w strefie euro. Słabość euro tłumaczyć mogą ostatnie doniesienia troiki (eksperci Europejskiego Banku Centralnego, Komisji Europejskiej i Międzynarodowego Funduszu Walutowego), która chce wstrzymać wypłatę kolejnej transzy pomocy dla Grecji do września z powodu niewypełnienia 210 warunków umowy pożyczkowej. Tym samym Ateny mogą być zmuszone do trudnych przetasowań w wydatkach publicznych, aby znaleźć pieniądze na wykup 2,6 mld euro obligacji zapadających 20 sierpnia. Patrząc historycznie na skłonność Grecji do cięć budżetowych będzie to bardzo trudne do wykonania.
Najnowszym elementem obaw z punktu widzenia euro są obrady niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego, który bada, czy zmiany zasad funkcjonowania Europejskiego Mechanizmu Stabilizacyjnego są legalne w świetle niemieckiego prawa. EMS jest kluczowym narzędziem w wyciagnięciu Europy z kryzysu i zerwaniu powiązań między zadłużeniem państw a trudną sytuacją sektora bankowego. Bez poparcia Niemiec, EMS, który pierwotnie miał ruszyć 1 lipca, a potem termin został przesunięty na 9 lipca, nie może funkcjonować.
Na tym tle wyjątkowo pozytywnie prezentował się złoty. Zarówno wypadł lepiej w porównaniu z pozostałymi walutami regionu, jak również zerwał korelację z eurodolarem. Aprecjacja polskiej waluty wynikała z dużego zainteresowanie ze strony londyńskich banków, które w tych trudnych czasach zerowych stóp procentowych w głównych gospodarkach zaczynają szukać innych, relatywnie bezpiecznych miejsc do alokacji kapitału. Coraz częściej polskiej gospodarce towarzyszy termin „bezpiecznej przystani”, choć to określenie na razie wydaje się jednak być na wyrost, a ryzyko przeceny złotego przy kolejnej fali pogorszenia nastrojów rynkowych jest wciąż duże.
Konrad Białas
Dom Maklerski AFS