Nie taki Moody’s straszny jak go malują
Agencja Moody’s pogroziła palcem, ale nie zmieniła oceny wiarygodności kredytowej Polski. W poniedziałek rynki finansowe odetchną z ulgą.
Agencja Moody’s pogroziła palcem, ale nie zmieniła oceny wiarygodności kredytowej Polski. W poniedziałek rynki finansowe odetchną z ulgą.
To był najmocniejszy pierwszy kwartał, odkąd na świecie gromadzi się dane o rynku złota. Globalny popyt na kruszec wyniósł w tym czasie 1289,8 t, do czego przyczynił się głownie sektor inwestycyjny. Ten odnotował aż trzycyfrowe wzrosty – czytamy w dzisiejszym raporcie Światowej Rady Złota (WGC).
Spadek taryf za gaz, taniejący olej opałowy i energia elektryczna to tylko kilka z powodów, dla których po raz pierwszy w historii maleją koszty utrzymania mieszkań. Co więcej, nie jest to wynik przypadkowy, tylko informacja konsekwentnie powtarzana od czterech miesięcy – wynika z danych zebranych przez Lion’s Bank.
Środowa sesja na giełdach światowych nie przyniosła większego przełomu. Rynki w Europie w większości zamknęły się spadkami – niemiecki DAX stracił 0,70%, francuski CAC 40 spadł o 0,50%, a brytyjski FTSE 100 zyskał 0,09%. Warszawski parkiet na tle zachodniej Europy zachowywał się stosunkowo lepiej, a sama sesja była zdecydowanie spokojniejsza od wtorkowej.
Na dzień przed decyzją Moody’s złoty traci na wartości. Zmiany są jednak ograniczone i tak naprawdę to dominuje wyczekiwanie. Zaplanowana na dziś publikacja przez GUS kwietniowych danych inflacyjnych nie powinna tej atmosfery zburzyć.
Po niemrawej połowie tygodnia, rynek powoli zaczyna się rozpędzać. Dzisiaj będzie zdecydowanie ciekawiej, a jutro zapowiada się jeszcze lepiej. Swoją ocenę Polski zaprezentuje w piątek Moody’s (emocje rosną, mimo, że złoty już zdyskontował chyba wszystkie scenariusze), a w USA pojawią się dane o sprzedaży detalicznej. Ameryka nareszcie pokaże garść twardych wskaźników, bo po ubiegłotygodniowych danych z rynku pracy nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło.
Handel na złotym upływa w oczekiwaniu na odtajnienie raportu Moody’s, ale również na światowych rynkach widać spokój i uśpienie, które biorąc pod uwagę wysokie wyceny akcji w USA budzą obawy o gwałtowne załamanie wycen. Pełen istotnych wydarzeń czerwiec niesie znamiona przesilenia i znacznego wzrostu zmienności.
Na mieszkanie rodzina pożyczy dziś o 103 tys. zł mniej niż przed rokiem. To m.in. przez podatek bankowy o kredyt hipoteczny jest dziś najtrudniej od 44 miesięcy.
Kalendarz gospodarczy jest dziś skromny, ale dzień i tak zapowiada się bardzo ciekawie. Londyn staje się coraz bardziej nerwowy przez czerwcowym referendum w sprawie Breksitu, politycy nie przebierają w słowach, a funt przechyla się raz w jedną, raz w drugą stronę. Według Borisa Johnsona, byłego mera Londynu, grożenie III wojną światową i dżumą, która opanuje Europę po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE, to bezsensowne sianie paniki. Dzisiejsze dane o produkcji przemysłowej raczej nie zrobią na funcie większego wrażenia, ale ciekawe, jak zareaguje szterling na popołudniowe wystąpienie kanclerza skarbu George’a Osborna przed Izbą Gmin. Osborne będzie mówił o kosztach i zaletach członkostwa Wielkiej Brytanii w UE. Wystąpienie zacznie się o 14.00 londyńskiego czasu.
W tematyce walutowej mamy obecnie jeden ważny temat. Jest to potencjalna obniżka ratingu. Przewijają się dwa wątki – dlaczego dojdzie do obniżki i kto jest jej winien. Jak to często bywa, w dyskusji obu stronom brakuje merytorycznych argumentów.
Notowania na większości rynków Starego Kontynentu we wtorek przebiegały w spokojnej atmosferze i zakończyły się wzrostami. Niemiecki DAX zyskał na koniec dnia 0,65%, francuski CAC 40 wzrósł o 0,36%, natomiast brytyjski FTSE 100 o 0,68%. Niestety, nie można podobnie powiedzieć o sesji na naszym rodzimym rynku.
Przełom kwietnia i maja był gorszym okresem dla inwestorów na amerykańskiej giełdzie, na której główny indeks S&P500 spadł z okolic poziomu 2110 punktów do 2040 punktów, wpisując się w globalne pogorszenie nastrojów i idący w parze spadek apetytu na ryzyko. Jednak ten tydzień rozpoczął się od pozytywnego akcentu, a wtorkowa sesja przyniosła najsilniejsze od dwóch miesięcy wzrosty głównych indeksów giełdowych. S&P500 zakończył dzień ze stopą zwrotu na poziomie +1,25%, Nasdaq Composite osiągnął wynik +1,26%, podobnie jak indeks DJIA. Gdzie zatem szukać czynników, które zachęciły kupujących do powrotu na amerykańskie parkiety giełdowe?
Rynek stopy procentowej – W ślad za wzrostami cen na rynkach bazowych na dłuższym końcu krzywej nieznacznie przeważają spadki rentowności. Krótszy koniec krzywej pozostaje stabilny.
Rynek walutowy – Wtorek przyniósł konsolidację notowań kursu eurodolara, który pozostaje w bliskich okolicach 1,14 oraz kursu eurozłotego pomiędzy ok. 4,41-4,43.
Ostatnie tygodnie wskazują, że nasz dynamicznie rozwijający się rynek papierów dłużnych firm wchodzi w fazę hossy, biorąc pod uwagę popyt na oferowane emisje. Nie przenosi się ona jednak na Catalyst, na którym nie występuje zjawisko windowania cen obligacji do nieracjonalnych poziomów. Nie widać zbyt wielu zagrożeń, które mogłyby rodzić niebezpieczeństwo załamania koniunktury.
Najważniejsze dane poniedziałku, czyli informacje o zamówieniach w niemieckim przemyśle, pojawiły się wczesnym rankiem, więc dalsza część dnia powinna przebiegać w klimacie analizowania tego, co już się wydarzyło albo co może się jeszcze wydarzyć w najbliższej przyszłości. Poza Niemcami, niedziela przyniosła ciekawy pakiet danych z Chin (giełdy, po pierwszej negatywnej reakcji, przyjęły je pozytywnie). Dane z niemieckiej gospodarki były zaskakująco dobre, indeks Sentix, mierzący nastroje wśród inwestorów, też wypadł lepiej do prognoz. Wygląda na to, że Bundesbank nie ma powodów do niepokoju.
Piątek na większości europejskich parkietów przyniósł uspokojenie po silnej czwartkowej wyprzedaży. Dzień rozpoczął się od wzrostów, i mimo że szybko do głosu doszła podaż, końcówka sesji należała do strony popytowej. Pomogły temu dane z USA, które wbrew oczekiwaniom, były mocno zaskakujące.
Słabe dane z chińskiej gospodarki. Stopy procentowe w Polsce bez zmian. Słabsze dane z amerykańskiego rynku pracy. Pakiet oszczędności w Grecji. Ceny w Szwajcarii spadają.
Dane z rynku pracy w USA nie były słabe, lecz nie dostarczyły też argumentów za podwyżką stóp procentowych w czerwcu. Oddala się scenariusz dwóch ruchów w górę w 2016 r. Dolar przestaje być w tym scenariuszu niedowartościowany przy 1,15 do euro. W krótkim terminie jednak zyska wobec rosnących niepewności dla rynków finansowych.
Rynek stopy procentowej – Ostatnie dni nie przyniosły dużych zmian notowań na krajowym rynku długu pomimo utrzymujących się czynników ryzyka.
Rynek walutowy – Złoty nadal słaby. Decyzja RPP i raport NFP nie wpłynęły na notowania naszej waluty. W centrum uwagi decyzja Moody’s.
Ujemne stopy procentowe są karą dla ludzi, którzy oszczędzają – taki argument wielokrotnie przewija się głównie w niemieckich mediach, ale wraz ze wzrostem popularności tego narzędzia polityki monetarnej, problem staje się globalny. Bardzo ciekawą analizę przeprowadziła agencja Fitch i warto przyjrzeć się jej wynikom.