Rynki czekają na nowe bodźce
Poniedziałkowa sesja walutowa rozpoczęła się niewielkim umocnieniem złotego. W oczekiwaniu na publikację ostatecznych wyników dla marcowej inflacji kurs EURPLN zszedł poniżej 4,27.
Poniedziałkowa sesja walutowa rozpoczęła się niewielkim umocnieniem złotego. W oczekiwaniu na publikację ostatecznych wyników dla marcowej inflacji kurs EURPLN zszedł poniżej 4,27.
Koszt utrzymania „dachu nad głową” spada – podobnych sytuacji trudno szukać w najnowszej historii Polski – wynika z danych zebranych przez Lion’s Bank. Wszystko za sprawą taniejących surowców. Mniej niż przed rokiem trzeba płacić za gaz, opał czy energię eklektyczną.
W poniedziałek Alcoa rozpocznie sezon publikacji wyników kwartalnych, ale najbardziej oczekiwane w tym tygodniu raporty będą dotyczyły czterech banków o największej kapitalizacji: J.P. Morgan Chase & Co. w środę, Wells Fargo & Co. i Bank of America w czwartek i Citigroup w piątek. Sektor finansowy spisywał się tym roku fatalnie. Zresztą nie tylko wyniki tej branży zapowiadają się źle: według prognoz, rekordowo słabo wypadnie cała energetyka, spółki przemysłowe, technologiczne. Rynek spodziewa się najgorszego sezonu od kryzysowego 2009 r.
W Kijowie rozwiązanie kryzysu politycznego jest już blisko. Jutro, wedle własnych zapowiedzi, do dymisji poda się obecny premier a porozumienie koalicyjne zostanie poszerzone. Słabsze dane z przemysłu w Wielkiej Brytanii. Lepsze dane z kanadyjskiego rynku pracy.
Amerykańska waluta była w ostatnim czasie pod presją sprzedających m.in. za względu na zdecydowane cofnięcie w oczekiwaniach odnośnie przyszłych podwyżek stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Inwestorzy nie wierzą w ani jedną podwyżkę w tym roku i to nawet pomimo ostatnich projekcji Rezerwy Federalnej, że 2016 rok mógłby przynieść dwie podwyżki kosztu pieniądza za oceanem.
Po piątkowych, niewielkich zmianach notowań widocznych zarówno na rynku eurodolara, jak i eurozłotego dzisiaj od rana kurs EURUSD notowany jest w okolicach 1,145 zaś EURPLN nadal znajduje się lekko poniżej 4,30. Pod koniec zeszłego tygodnia niskiej zmienności sprzyjał pozbawiony istotnych publikacji i wydarzeń kalendarz makroekonomiczny.
Koniec tygodnia przyniósł nam odreagowanie na rynkach światowych. Praktycznie wszystkie indeksy zyskiwały na wartości od rana, jednak „jedna jaskółka wiosny nie czyni”. Dlaczego? Już wyjaśniamy. Otóż niemiecki DAX zakończył dzień wzrostem 0,96%, ale w perspektywie tygodnia stracił 1,76%. Podobnie francuski CAC 40, mimo wzrostu w piątek 1,23%, w skali tygodnia spadek sięgnął 0,44%. Obraz warszawskiego indeksu skupiającego największe spółki przedstawia się już znacznie lepiej. Indeks, mimo straty w ostatnim tygodniu 2,73% (piątek wzrost o 0,75%), od początku roku wzrósł już blisko o 20%. Pozostałe rynki Starego Kontynentu (zwłaszcza te rozwinięte) od początku 2016 roku wciąż notują straty.
Gospodarka: Informacje – Wydarzenia – Opinie
Wśród informacji makroekonomicznych w najbliższych dniach będą dominować doniesienia o inflacji, której brak jest przedmiotem troski wielu banków centralnych świata. Na sytuację na rynkach finansowych spory wpływ będą mieć informacje dotyczące sytuacji w gospodarce Chin. Pogląd na koniunkturę w Stanach Zjednoczonych i jej perspektywy przyniesie publikacja raportu amerykańskiej rezerwy federalnej, zwanego Beżową Księgą.
Publikacja zapisków z ostatniego posiedzenie EBC pokazuje, że bank ma niewielkie pole manewru, jeśli chodzi o dalsze łagodzenie. O dalszym losie euro zdecyduje zatem Fed. Jeżeli potwierdzą się oczekiwania rynku, że kolejna podwyżka stóp procentowych w USA nastąpi dopiero pod koniec roku, pojawi się przestrzeń do dalszego umocnienia wspólnej waluty wobec dolara.
Poznaliśmy zapisy rozmów z marcowego posiedzenia EBC. Widać w nich gotowość do działania i dalszych interwencji rynkowych. Afera Panama Papers idzie dalej – pod ostrzałem premier Wielkiej Brytanii. Nie będzie obniżki Vat ani wzrostu opłaty paliwowej.
Przedstawiciele japońskiego rządu grożą interwencją na rynku walutowym, ale czy jest to realne? Na razie wojna między rynkiem a Tokio toczy się na słowa, nie mniej jednak to, co dzieje się z jenem to klasyczna próba sił. Weekend przyniesie chwilę wytchnienia, może w przyszłym tygodniu dojdzie do jakichś rozstrzygnięć, ale ani rząd, ani Bank of Japan nie ma zbyt wielu armat.
Czwartkowa sesja na rynku głównie pary walutowej rozpoczęła się gwałtowną przeceną dolara, kurs EURUSD wzrósł do ponad 1,145. Najprawdopodobniej była to reakcja Europy na publikację protokołu z marcowego posiedzenia FOMC, która miała miejsce dzień wcześniej, w późnych godzinach wieczornych. Minutes pokazały bowiem, że w kwietniu (i najprawdopodobniej do czerwca) Rezerwa Federalna wstrzyma się z podwyżką stóp procentowych.
Wczorajsza sesja na giełdach światowych wpisuje się w trend, jaki widoczny jest mniej więcej od końca ubiegłego tygodnia, czyli z przewagą podaży. Większość indeksów Starego Kontynentu traciła na wartości, a wtórowały temu spadające ceny ropy naftowej i umacniający się dolar, który „nota bene” szkodził surowcom. Niemiecki DAX spadł na koniec dnia o 0,98%, francuski CAC40 stracił 0,90%, a brytyjski FTSE100 0,40%. Warszawski WIG 20 uchronił się przed większą stratą jedynie dzięki fixingowi w końcówce notowań i w rezultacie zakończył dzień powyżej psychologicznego poziomu 1900 pkt., tracąc przy tym 0,75%.
Trwający w polskiej gospodarce okres deflacji jest najdłuższy od około 60 lat. To jednak nie jest dostateczny argument dla Rady Polityki Pieniężnej, który sprawiłby, że poziom stóp procentowych w Polsce zostałby obniżony. Kolejny miesiąc z rzędu wszystkie stopy procentowe w Polsce zostały utrzymane na niezmienionym poziomie i tym samym NBP jest jednym z nielicznych banków centralnych, który nie zmienił polityki pieniężnej w trakcie ostatniego roku.
Euro nic nie robi sobie z publikacji minutes Fed, w których ujawnia się polaryzacja stanowisk w kwestii kolejnych podwyżek stóp procentowych. EUR/USD kieruje się na północ przygotowując test górnego ograniczenia średnioterminowej konsolidacji (1,15-1,16). Dziś raport z marcowego posiedzenia Europejskiego Banku Centralnego – powód do wzmożonej zmienności rynku walutowego.
W środę, w oczekiwaniu na zakończenie posiedzenia RPP złoty początkowo umacniał się, a kurs EURPLN chwilowo zszedł nawet do 4,25. Zmiana nie była jednak istotna, biorąc pod uwagę, że na przestrzeni ostatnich sesji para utrzymywała notowania w okolicach 4,22-4,27. Pod koniec sesji europejskiej PLN ponownie znalazł się pod presją spadkową zmierzając ku 4,28.
Czwartkowy poranek przynosi zwrot na EUR/USD, spadek USD/JPY do najniższego poziomu od października 2014 roku i spokojne wahania polskich par. Na wszystkich tych rynkach nastroje dziś będą kształtować przede wszystkim doniesienia z ECB i Fed.
W ciągu ostatnich tygodni duża część rynków akcji zwyżkowała. Giełdy w krajach wschodzących wypracowały nawet kilkanaście procent. Obecnie, na przełomie marca i kwietnia, obserwujemy pewne uspokojenie. Jak odczytywać sytuację na światowych giełdach?
Wtorkowa sesja walutowa przyniosła niewielkie osłabienie euro do dolara. Tuż po otwarciu handlu kurs EURUSD spadł w okolice 1,133. Negatywny wpływ na notowania wspólnej waluty miała publikacja danych o zamówieniach w przemyśle w Niemczech. Zamiast oczekiwanego wzrostu o 0,2% m/m w lutym odnotowano spadek i to aż o 1,2% głównie z powodu osłabienia popytu z zagranicy, w szczególności z krajów strefy euro przy jednocześnie wysokim popycie wewnętrznym.
Słowa Rezerwy Federalnej są ważne, nawet jeżeli padły przed miesiącem. Inwestorzy będą dzisiaj uważnie studiowali raport z ostatniego posiedzenia FOMC nie z tyle z czystej ciekawości, co z obowiązku – zawsze może się trafić jakaś perełka, która umknęła w komunikacie czy w konferencji Janet Yellen. Interesujący jest zwłaszcza podział sił na zwolenników i przeciwników podwyżek stóp, a nigdzie lepiej tego nie widać niż w minutes.