Zagranica: Skończyły się dobre czasy

Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter

bank.2013.01.foto.068.250xJakiś czas temu amerykański urząd skarbowy wypłacił 104 mln dolarów nagrody Bradleyowi Birkenfeldowi - szwajcarskiemu bankierowi, który przekazał fiskusowi dane tysięcy amerykańskich obywateli ukrywających pieniądze w banku UBS. To zdarzenie można potraktować jako symboliczny kres bankowości szwajcarskiej. Nikt rozsądny nie będzie zakładał, że bankierzy będą lojalni wobec swoich klientów, jeśli mają do wyboru więzienie albo sto milionów dolarów nagrody.

Robert Nogacki

Wydaje się więc, że jest odpowiedni czas i miejsce, aby podsumować historię bankowości szwajcarskiej krótkim epitafium. Dlaczego banki te stały się tak popularne wśród zamożnych cudzoziemców?

Szwajcaria jest krajem niezwykle stabilnym politycznie i ekonomicznie. Nie licząc sporadycznych konfliktów między kantonami, armia szwajcarska od pięciuset lat nie uczestniczyła w żadnej wojnie (złośliwi twierdzą, że stąd zapewne specjalizuje się w wyrabianiu sławnych na świecie szwajcarskich scyzoryków). Szwajcaria nigdy nie doświadczyła galopującej inflacji, wysokiego bezrobocia, nacjonalizacji majątków prywatnych ani rządów ekstremistów politycznych. Nawet radykalne i skrajne poglądy religijne Kalwina, który w XVI w. kierował wpływową w całej Europie gminą protestancką w Genewie, w gruncie rzeczy sprzyjały ukształtowaniu kantonów jako stabilnych, demokratycznych społeczności, rządzonych przez zamożnych obywateli, którzy z natury rzeczy przyjmowali zachowawczy kurs polityczny, zaś pracowitość i przedsiębiorczość traktowali jako cnoty.

Kraj porządku i prawa

Przede wszystkim jednak Szwajcaria to był kraj porządku i prawa. Jak kiedyś miał powiedzieć sławny pisarz irlandzki, James Joyce: Bahnhofstrasse w Zurichu jest tak czysta, że można by z niej zlizywać zupę warzywną. W XIX i XX w. było to jedyne w swoim rodzaju miejsce, gdzie na potraktowanie w sposób sprawiedliwy (a więc równy wobec prawa i niezależny od okoliczności politycznych) mógł liczyć Lenin, który przebywał na wygnaniu w Genewie, Żydzi ukrywający przed nazistami swoje oszczędności na kontach w Szwajcarii i naziści ukrywający w szwajcarskich skrytkach bankowych zrabowane w okupowanej Europie złoto.

Ze wszystkich tych przyczyn lokowanie pieniędzy w Szwajcarii dawało zamożnym cudzoziemcom racjonalne podstawy nadziei, że złożonych tu środków nie dotknie żaden kryzys.

W latach 30. XX w. dołączył dodatkowy czynnik – szwajcarska tajemnica bankowa, oparta o rygorystyczne i ściśle przestrzegane zasady ustawy bankowej z 1934 r. Wówczas również powstała opinia, że prowadząca politykę neutralności politycznej Szwajcaria nie ugnie się przed żadnymi naciskami politycznymi zmierzającymi do zawłaszczenia rachunków bankowych otwieranych przez banki szwajcarskie dla cudzoziemców. Bardzo pozytywne prognozy w tym zakresie wynikały z zachowania Szwajcarów wobec nacisków socjalistów, którzy w latach 30. XX w. doszli do władzy w Niemczech i we Francji. W 1932 r. szwajcarskie banki skutecznie stawiły opór francuskiemu rządowi Herriota, który domagał się zwrócenia oszczędności zamożnych Francuzów, a rok później Szwajcaria nie ugięła się pod wpływem narodowosocjalistycznej legislacji w Niemczech, która przewidywała karę śmierci za nieujawnienie rządowi zagranicznych rachunków bankowych.

Kampania „czarnego PR”

Kolejne dekady przyniosły dalszy stabilny rozwój banków szwajcarskich specjalizujących się w zarządzaniu aktywami zamożnych osób. W ślad za tym bankowość szwajcarska na trwałe zagościła w kulturze masowej – w filmach i powieściach sensacyjnych, szwarccharaktery oraz szpiegów zawsze można rozpoznać po tym, że posiadają konta w szwajcarskich bankach. W „Dniu Szakala” Fredericka Forsytha cyngiel wynajęty do zabójstwa gen. Charlesa de Gaulle życzy sobie oczywiście, aby pół miliona dolarów, które miał dostać za zlecenie, trafiło na rachunek w szwajcarskim banku. W „Dziewczynie z tatuażem” Lisbeth Salander, podająca się za wspólniczkę ściganego przez nadzór finansowy Hansa Erika Wennerströma, nie ma problemu z podjęciem z konta z Zurichu dwóch miliardów dolarów w obligacjach, które zostały tam świeżo przelane z banku Kroenenfeld na Kajmanach. Tu pieniądze przechowuje Auric Goldfinger, przeciwnik James Bonda w trzecim filmie z serii 007, który podobno zdeponował 20 mln funtów w złotych sztabkach „w Zurichu, Nassau i Panamie”. Zły bankier szwajcarski pojawił się również w filmie „World is Not Enough” z serii Bonda, a konta w szwajcarskich bankach mają oczywiście również inni szpiedzy – choćby James Bourne („Bourne Indentity”).

Niektóre z ukształtowanych w ten sposób opinii na temat banków szwajcarskich mają pewne odniesienia do rzeczywistości, ale inne są całkowicie oderwane od faktów. W wielu wypadkach te krzywdzące opinie tak dalece odbiegają od rzeczywistości, że można się zastanawiać, czy nie stanowią elementu świadomej akcji „czarnego PR”.

Niewątpliwie jest prawdą, że w latach 60. czy 70. stosunkowo nietrudno było zdeponować w Szwajcarii pieniądze za pomocą fałszywych dokumentów tożsamości. Tak jednak było wówczas wszędzie na świecie. Jeśli więc o Szwajcarii mówiło się w tym zakresie szczególnie często i chętnie, to wyłącznie z uwagi na fakt, że stanowiła szczególnie atrakcyjne miejsce dla takich inwestycji, a nie dlatego jakoby Szwajcarzy szczególnie aktywnie wspierali taką działalność.

Jest też prawdą, że duża część „starych” aktywów w bankach szwajcarskich, zdeponowanych tam jeszcze w poprzednim stuleciu, nie była deklarowana przez podatników w krajach ich pochodzenia, ponieważ czuli się pewni, że szwajcarska tajemnica bankowa będzie stanowiła skuteczną zaporę dla fiskusa. Działania bankierów szwajcarskich w zakresie wspierania podobnych praktyk trudno określić inaczej, jak skrajnie lekkomyślne i krótkowzroczne, za co cały szwajcarski system bankowy miał w przyszłości zapłacić bardzo wysoką cenę.

Z ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI