Szczęśliwa 13 dla kart kredytowych

Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter

kochalska.halina.02.150x225Minął kwartał i znów na rynku jest 100 tys. kart kredytowych mniej. Z niemal 11 mln sztuk w szczytowym momencie, pozostało ich już niewiele ponad 6,4 mln - wynika z danych NBP na koniec 2012 r. Ale po trzech chudych latach dla plastików nadchodzą w końcu lepsze czasy.

Jak podaje bank centralny w IV kwartale zeszłego roku liczba kart kredytowych stopniała o 105 tys. W całym zeszłym roku kart tych ubyło 0,5 mln. Zmiany są jednak nieznaczne w porównaniu ze spadkami z 2010 i 2011. Wówczas pula kart kredytowych stopniała o prawie 4 mln.

130322.l.kart.kredytowych.01.325x251

W efekcie dziś z niemal 11 mln sztuk kart kredytowych z końca 2009 r. pozostało 6,45 mln. Radykalnie zmalała też rola kredytówek w wachlarzu kart płatniczych. W 2009 r. co trzecia karta miała funkcję kredytową, obecnie jest to najwyżej co piąty plastik. Przyczyną jest ubytek kart kredytowych i jednocześnie zdecydowanie większa liczba kart debetowych. W 2012 było ich już 26,5 mln wobec 22 mln trzy lata wcześniej.

Już dziewięć transakcji w kwartale

Paradoksalnie jednak im mniej kart kredytowych tym więcej transakcji. W  zeszłym roku liczba płatności zaczęła się zbliżać do 60 mln w kwartale. Bariera ta zapewne zostanie w tym roku pokonana.

Liczba kart kredytowych

130322.liczba.kart.kredytowych.01.569x267

Źródło: NBP.

Coraz częstsze używanie kart kredytowych sprawiło, że w ostatnich trzech miesiącach zeszłego roku średnio jedną kartą wykonano dziewięć transakcji.  Nie robi to szczególnego wrażenia, jednak wystarczy przypomnieć, że 1,5 roku wcześniej takich płatności było w kwartale jedynie około sześciu. I ten skok, nie jest jeszcze efektem rosnącej popularności nisko kwotowych transakcji zbliżeniowych, bowiem wartość obrotów kartami kredytowymi również poszła w górę. Zarówno w trzecim jak i czwartym kwartale 2012 r. przekroczyła sumę  8 mld zł. Przeciętna płatność wyniosła ok. 144 zł.

130322.transakcje.kart.kredytowych.01.478x588

Liberalizacja rekomendacji T pomoże

Zapowiada się, że w tym roku w końcu zobaczymy zahamowanie spadku liczby kart kredytowych. Jak wynika z obserwacji Biura Informacji Kredytowej, już w ostatnich miesiącach zeszłego roku zaczęła się  powiększać liczba czynnych kart kredytowych. O szybkim wychodzeniu z dołka z pewnością nie ma mowy.

Wielu klientów z założenia boi się plastikowych pieniędzy. Do kart nie wrócą osoby, które sparzyły się na kredytówkach, po tym jak otrzymały je wbrew woli i bez odpowiedniego przygotowania. Kartom nie pomaga również fakt, że nigdy w Polsce nie było żadnej kampanii edukacyjnej na temat zasad ich działania. Od lat nie należą też do priorytetów sprzedażowych banków.

Wiatr w żagle kart kredytowych tchnie jednak zliberalizowana niedawno wersja rekomendacji T, regulująca na nowo rynek kredytowy. Po zmianie, np. osoby zadłużające się na mieszkanie, znajdujące się na pograniczu zdolności kredytowej nie zawsze już będą musiały rezygnować z karty kredytowej jak miało to miejsce w poprzednich dwóch latach. Zmieniona rekomendacja znosi limit rat kredytowych spłacanych przez klienta do jego dochodów. W efekcie banki będą mogły zainteresowanym, spłacającym kredyty mieszkaniowe ponownie zaproponować plastik, ewentualnie zwiększyć limity na wydanych już kartach. Kartom pomogą też wprowadzone w nowych zaleceniach uproszczone procedury udzielania kredytów konsumpcyjnych, szczególnie kredytów ratalnych, gdzie bank na oświadczenie o dochodach będzie mógł pożyczyć klientowi czterokrotność przeciętnego wynagrodzenia w przedsiębiorstwach, czyli całkiem sporą sumę, obecnie – 14 840 zł. W większości przypadków kredyty te wypłacane są właśnie na kartach kredytowych. Przy nowych zliberalizowanych regułach banki nie będą miały również powodów do wyprowadzania udzielania kredytów ratalnych do specjalnie tworzonych spółek finansowych, nie podlegających nadzorowi. Banki mają czas na wdrożenie nowych zaleceń KNF do końca lipca 2013 r., choć deklarują, że zrobią to wcześniej.

Do sięgnięcia po kartę klientów może zachęcić również fakt,  że systematycznie, choć powoli przybywa miejsc, w których można wykonywać bezgotówkowe transakcje. Według statystyk NBP na koniec 2012 r. było to możliwe w 237,4 tys. placówek, z czego 6,4 tys. punktów internetowych. Rok wcześniej takich miejsc było niespełna 211 tys. (5,6 tys. w sieci).

Halina Kochalska
Open Finance