Rynek finansowy: Jak zakończyć wojny walutowe?

Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter
Państwa powinny zdefiniować zjawisko wojny walutowej. Ale nie po to, by oskarżać Chiny o prowadzenie takiej wobec USA lub Brazylii, lecz dlatego, żeby jej nie rozpoczynać.

Maria Dunin-Wąsowicz

Klęska – to słowo najlepiej opisuje polityki pieniężne i kursowe banków centralnych głównych państw na świecie w minionej dekadzie. Miały stabilizować pieniądz i finanse oraz zapewnić wzrost gospodarczy. W znacznym stopniu stały się odpowiedzialne za wywołanie kryzysu w 2007 r., problemów na tle wzajemnych rozliczeń handlo – wych, wreszcie – wywołanie wojen walutowych.

Oskarżenie, nawiązujące do wydarzeń wielkiej depresji lat 1929- 1933, po raz pierwszy wytoczył we wrześniu 2010 r. minister finansów Brazylii. Ogłosił wówczas światu, że decyzje Fed o obniżce stóp procentowych na poziom bliski zeru należy traktować jako manipulacje kursowe zabronione art. IV umowy o MFW. Ułatwiają bowiem poprawę konkurencyjności via niedozwolona dewaluacja waluty, a więc kosztem innych aktorów gospodarki światowej, m.in. takich, jak Brazylia, która w rezultacie zmuszona jest aprecjonować swój pieniądz.

W marcu tego roku Brazylia ponownie zaczęła domagać się od wielkich państw modyfikacji ich polityk monetarnych i kursowych. Rządząca tam od stycznia 2011 r. prezydent Dilma Rousseff stwierdziła, że w wyniku nadmiernie słabnącego dolara, kurs reala zaczął gwałtownie rosnąć, drożejąc o ok. 9 proc. w ciągu ostatnich trzech miesięcy. Rousseff uznała także, iż czas najwyższy zakończyć trwającą od kilku lat podjazdową walkę na kursy walutowe prowadzoną przez USA, Chiny i Europę. W tym celu jest niezbędne zdefiniowanie zjawiska wojny walutowej.

Propozycja znakomita. Jak dotąd, ani MFW, ani WTO – jako następca powstałego w 1947 r. GATT – nie potrafiły zdobyć się na ten ruch.

Deflacja obciąża społeczeństwa oraz przedsiębiorstwa kosztami wychodzenia państw z kryzysu. Obniża konsumpcję i inwestycje, zwiększa ryzyko bankructw. W tej sytuacji trudno liczyć na wyważone decyzje rynków finansowych, banków i innych instytucji. Będą raczej ciąć kredyty, niż ich udzielać.

Kto i dlaczego

Na pierwszy rzut oka ustalenie winnych światowych walutowych zawirowań nie wydaje się trudne. W największym skrócie, kurs waluty, który zwiększa możliwości eksportowe państwa kosztem importu jest kursem nierównowagi. Wspiera handel z innymi państwami, ale ogranicza ich eksportu. To zarzut, który usłyszały Chiny ze strony USA po raz pierwszy w 2003 r. Od tamtego czasu amerykańskie skargi na merkantylistyczną politykę Azjatów – ale także i eksporterów ropy – nie ustają. Od 2010 r. grupa państw winnych manipulacji kursem powiększyła się o USA, zaś w 2011 r. doszła Europa.

Popatrzmy na Chiny. Tutaj, częściowo w wyniku nieformalnych porozumień z USA z pierwszej połowy lat 90. XX w., częściowo w wyniku globalizacji, nastąpił błyskawiczny wzrost gospodarczy. W efekcie doszło do akumulacji potężnych rezerw walutowych, przekraczających obecnie poziom 3,2 bln USD. W większości państw byłyby przyczyną szybkiej i wysokiej inflacji. People’s Bank of China (PBoC), stosując kontrolę walutową, zdołał zapobiec temu niebezpieczeństwu. Nie dopuścił także – na co miały wpływ niskie koszty pracy – do większych zmian kursu renminbi (RMB) wobec dolara.

W latach 1997-2005 cena RMB wynosiła ok. 8,28 USD. Od lipca 2005 r. – czyli od momentu kiedy renminbi zostało walutą koszykową – kurs początkowo wynoszący ok. 6,83 USD, podniósł się nieznacznie do poziomu ok. 6,4 USD. Analizy pokazują, że cena RMB jest zaniżo – na o ok. 40 proc. A jednak, zarówno USA, jak MFW wstrzymują się od retorsji przeciwko chińskim „manipulacjom” kursowym

Czy dlatego, że polityka monetarna i kursowa Fed, zwłaszcza z ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI