Projekt ustawy antylichwiarskiej jest niejasny, nie było konsultacji, a skutki są nieoszacowane

Projekt ustawy antylichwiarskiej jest niejasny, nie było konsultacji, a skutki są nieoszacowane
Źródło: Konfederacja Lewiatan
Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter
Projekt tzw. ustawy antylichwiarskiej jest niedopracowany i nie wiadomo, jak wpłynie na sektory nim objęte, w tym na miejsca pracy w branży pożyczkowej, czy też na sektor bankowy. Nie był on też konsultowany – uważa Konfederacja Lewiatan.

Rządowy projekt ustawy w celu przeciwdziałania lichwie trafił do sejmowych komisji Finansów Publicznych oraz Sprawiedliwości i Praw Człowieka.

– Projekt pozbawiony jest dokładnej analizy czemu przyjęto dokładnie takie, a nie inne zaostrzenie limitu pozaodsetkowych kosztów kredytu na gruncie ustawy o kredycie konsumenckim.

Część zawartych w uzasadnieniu danych jest nieaktualna lub nieadekwatna, część z kolei jest zwykłymi ocenami bez uzasadnienia.

Niedostatecznie więc wykazano uzasadnienie dla proponowanych środków i ich adekwatność, co być może częściowo powodowane jest tym, że projektodawca pominął, wbrew regulacji ustawowej i regulaminowi pracy Rady Ministrów konsultacje społeczne – mówi Adrian Zwoliński, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Czytaj także: Rządowy projekt ustawy antylichwiarskiej szkodzi, a nie pomaga konsumentom

Niejasna terminologia

Ponadto w projekcie występują niejasności, które znacznie utrudniałyby stosowanie regulacji, a mowa o przepisach za które grożą sankcje.

Projektodawca pominął, wbrew regulacji ustawowej i regulaminowi pracy Rady Ministrów konsultacje społeczne

Na przykład w definicji kosztów pozaodsetkowych pojawia się enigmatyczne sformułowanie ,,koszty o podobnym charakterze” albo ,,nieterminowa spłata” które normalnie odnosi się do odsetek za opóźnienie już uregulowanych w Kodeksie cywilnym.

Niezrozumiałe ograniczenia dot. finansowania

– Projekt też miejscami pomija realia gospodarcze. Przykładowo, wymaga weryfikacji oświadczenia o dochodach i wydatkach konsumenta i wskazuje, że może ona nastąpić w oparciu o dane BIG-ów lub BIK, chociaż gromadzone przez nie dane nie pozwalają na weryfikację oświadczenia.

Innym przykładem jest wprowadzenie znacznego, ale też niejasnego ograniczenia możliwości finansowania działalności instytucji pożyczkowych. Nie budzi kontrowersji, że środki przeznaczane na udzielanie kredytów konsumenckich przez instytucje pożyczkowe nie mogą pochodzić z prowadzenia depozytów, ale ciężko powiedzieć czemu zdecydowano się na zakaz w przedmiocie obligacji.

Co ciekawe, takiego uzasadnienia nie wskazał nawet sam projektodawca – dodaje Adrian Zwoliński.

Źródło: aleBank.pl