Picasso w dół, Banksy w górę, Rubens stoi w miejscu

Picasso w dół, Banksy w górę, Rubens stoi w miejscu
Jan Cipiur Fot. Autor
Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter
Czy najsłynniejszy polski obraz to „Bitwa pod Grunwaldem”? Zależy, co kto lubi, jednak w odróżnieniu od świetniejszych płócien, ale w mniejszych ramach, krążących niekiedy po rynku, dzieła Matejki za pieniądze nie kupisz, pisze Jan Cipiur.

A gdyby tak sprzedawali tylko po kawałku? Jednemu konterfekcik Jagiełły lub Wielkiego Mistrza, a temu kto groszem nie za bardzo śmierdzi ‒ fragmencik z byle giermkiem, ale matejkowskim przecież?

Intryguje jednak przede wszystkim pomysł biznesowy. Chodzi w nim o sekurytyzację sztuki, czyli zamianę dzieł na aktywa finansowe

Z Matejką raczej się nie uda, ale obcych malarzy sztalugowych już sprzedają na krztyny i strzępki, choć nie u nas.

Sekurytyzacja sztuki

Działa w Stanach, bo gdzie by indziej, firma Masterworks.io, która zebrała właśnie na rynku 110 milionów dolarów za akcje serii A. To mniej niż malusio, ale sprawa nadal jest ciekawa, tym bardziej, że w eksperckiej wycenie „pre-money oszacowano, że Masterworks może być warta miliard i więcej. Poza tym szef spółki Scott Lynn wyjaśnia, że już przed debiutem na giełdzie przedsięwzięcie przynosiło zyski.

IO oznacza input/output, czyli wkładasz forsę, żeby ją kiedyś wyjąć

Intryguje jednak przede wszystkim pomysł biznesowy. Chodzi w nim o sekurytyzację sztuki, czyli zamianę dzieł na aktywa finansowe.

Nie jesteś ani marchandem, ani koneserem lub nawet amatorem, a zarobek kusi. Alboś jednak za biedny na cały obraz, albo lubisz ryzyka rozproszenie, więc tylko kawałek tego lub innego malunku artystycznego fundujesz sobie, dzieciom i żonie.

Jest tego rozwiązania drogowskaz w końcówce nazwy firmy. IO oznacza input/output, czyli wkładasz forsę, żeby ją kiedyś wyjąć. W domyśle – wyjmujesz więcej niż włożyłeś, bo w międzyczasie obraz „niechybnie” urósł w cenie, a razem z nim Twój osobisty strzępek płótna.

Miliard dolarów na zakupy w 2022 roku

Ten rok Masterworks chce zamknąć zakupami za blisko 400 milionów dolarów. Wartość ta czyni firmę największym nabywcą działającym na globalnym rynku sztuki. W portfelu na wydatki w 2022 roku ma być ponad miliard dolarów.

Lista autorów kupowanych przez Masterworksnie jest długa. Jest na niej m.in. Jean-Michel Basquiat i Banksy. Ograniczenie ma sens ‒ kto ma obrazy z listy Masterworks i chce je sprzedać, dobrze teraz wie do kogo dzwonić.

Model współpracy z inwestorami przypomina z kolei mechanizm stosowany w przez fundusze hedgingowe

Sprzedawca otrzymuje zapłatę dopiero po dłuższym czasie, potrzebnym do zgromadzenia puli inwestorów chętnych do zakupu udziału w tym czy innym obrazie.

Model współpracy z inwestorami przypomina z kolei mechanizm stosowany w przez fundusze hedgingowe. Masterworks pobiera co roku od każdego inwestora 1,5 proc. opłaty obliczanej wg wartości jego aktywów plus 20 proc. zysku po ich spieniężeniu.

Masterworks.io: 150 tys. inwestorów

Platforma ma ok. 150 000 inwestorów. Przeciętna wartość ich wkładów to 30 tysięcy dolarów, a więc nie jest to miejsce skupiające krezusów.

Doszukiwanie się u nich miłości do sztuki byłoby nieporozumieniem, rozglądają się raczej za alternatywnymi aktywami. Alternatywy są miłe, ponieważ gubią się w świecie, który stanął na nogi: pieniądz „za darmo”, gospodarka realna pobita przez Covid, a indeksy giełdowe nie umieją zatrzymać się w swym marszu w górę…

Ten rok Masterworks chce zamknąć zakupami za blisko 400 milionów dolarów

Poza tym cały nasz świat to huśtawki wkoło. Wahają się ceny zboża, ropy, akcji Apple, czy KGHM ‒ czemu nie chwiać miałyby się obrazy. Dziś Picasso w dół, Banksy w górę, a Rubens stoi w miejscu.

Jan Cipiur

Źródło: aleBank.pl