Opinie zawieszone w sieci: marzec 2015

Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter

nbs.2015.03.foto.056.a.400xROBOTY DO ROBOTY

W położonym niedaleko japońskiego miasta Nagasaki parku rozrywki tuż przed wakacjami zostanie otwarty Hen Na Hotel (z japońskiego: Dziwny Hotel). Obiekt rzeczywiście będzie nietypowy - będą go obsługiwać humanoidy. Roboty będą przyjmować gości w recepcji, przenosić bagaże i sprzątać. Hen Na Hotel ma być ciekawostką, która przyciągnie do parku dodatkowych gości, ale i próbą udowodnienia, że roboty mogą obniżać koszty pracy nie tylko w przemyśle, zastępując ludzi przy taśmach produkcyjnych, ale także w usługach. - To będzie najbardziej efektywny finansowo hotel na świecie - zapowiada Hideo Sawada, prezes spółki zarządzającej wspomnianym parkiem rozrywki. Noc w hotelu ma kosztować, w przeliczeniu, ok. 200 zł. Jak na Japonię to bardzo przyzwoita oferta.

„Efektywność finansowa” w kontekście zastępowania w pracy ludzi przez automaty powinna zacząć nas niepokoić. Rozwój technologiczny i udoskonalanie maszyn pozwala pracodawcom coraz częściej zastępować pracowników maszynami. Są one po prostu tańsze niż ludzie. W Associated Press, jednej z największych agencji prasowych na świecie wyposażone w specjalne oprogramowanie komputery kompilują trzy tysiące artykułów (głównie komunikatów biznesowych) kwartalnie. Firmy zajmujące się obsługą infolinii coraz chętniej zastępują konsultantów automatami, którzy komunikują się z klientami za pośrednictwem coraz bardziej zaawansowanych syntezatorów mowy. Z kolei koncern IBM zbudował komputer, który będzie w stanie na podstawie wyników badań stawiać diagnozy, czyli wyręczać lekarzy. Z przygotowanego na rynek brytyjski raportu firmy doradczej Deloitte i naukowców z Uniwersytetu Oxford wynika, że w perspektywie dwudziestu lat ze względu na argument „efektywności finansowej” maszyny pozbawią pracy co trzeciego pracującego.

Newsweek.pl
Radosław Omachel, dziennikarz:

AKTYWA FINANSOWE, CZYLI KRÓL JEST NAGI

Tytułem wstępu do części finansowej prognoz na rok 2015 zacytuję założyciela oraz wieloletniego prezesa Pimco – Billa Grossa. „Czas na podejmowanie ryzyka już minął. Bądźcie ostrożni co do pomysłów inwestycyjnych w 2015 r. Kiedy rok się zakończy, wiele klas aktywów będzie pod kreską. Dobre czasy się skończyły. Negatywne stopy procentowe nie przyniosły wzrostu gospodarczego, korporacje zwiększają zadłużenie, skupując akcje, zamiast inwestować, demografia czy technologia wygląda strasznie. Nadchodzą czasy, w których dostrzeżemy że Król jest nagi, a czasy łatwych zysków się skończyły.” (…) Obligacje rządowe formują największą bańkę spekulacyjną w historii. Ich sztucznie wysoka cena (niska rentowność) jest możliwa tylko dzięki bezprecedensowemu dodrukowi środków płatniczych na całym świecie. W normalnych warunkach, kto przy zdrowych zmysłach zgodziłby się zainwestować w 10-letnie obligacje USA płacące 1,8 proc. rocznie w sytuacji, w której realna inflacja przekracza 8 proc? Zbankrutowana Hiszpania może pożyczyć kapitał na 10 lat, oferując zaledwie 1,3 proc. Nawet rentowność polskich obligacji rządowych spadła do 2,2 proc. Tak absurdalnie niskie wartości są wyłącznie efektem wiary, iż banki centralne zawsze będą w stanie przyjść z pomocą posiadaczom obligacji i w razie problemów z obsługą długu po prostu wydrukować konieczną ilość środków płatniczych, aby skupić obligacje z rynku i podtrzymać ich niedorzecznie wysoką ceną.

Aktualnie mamy na rynku sytuację, w której inwestorzy skupują obligacje nie tyle, aby zainkasować odsetki, jakie wypłacają, lecz wyłącznie licząc na dalszy spadek rentowności, a tym samym wzrost ceny. Czy nie przypomina to typowego schematu Ponziego? Dla mnie taka strategia inwestycyjna to czyste igranie z ogniem. Wystarczy bowiem, aby któryś z krajów w Europie nie był w stanie zrolować obligacji (wyemitować nowych obligacji, aby z pozyskanego kapitału spłacić starszych wierzycieli) i cały mit bezpiecznych obligacji pryśnie w ciągu kilku godzin.

Independent Trader – Niezależny Portal Finansowy Bloger ekonomiczny
Trader21

ODDAJ KLUCZE ZA KREDYT

Przyjęcie dziś anglosaskiej zasady, zgodnie z którą klient odpowiada za kredyt do wartości nieruchomości, sprawiłoby, że jakieś 100 tys. ludzi oddałoby od ręki klucze do domu/ mieszkania, bo to byłoby zwyczajnie opłacalne. Dlaczego? Bo wartość kredytu do spłacenia przewyższa wartość ich nieruchomości. Banki miałyby olbrzymi problem ze spieniężeniem tego majątku. Znaczne zwiększenie podaży w miarę nowych mieszkań/ domów spowodowałoby zresztą spadek cen nieruchomości. Spadek cen nieruchomości sprawiłby, że kolejne kilkadziesiąt tysięcy ludzi mogł...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI