Opinie: Banki spółdzielcze jako element samorządu (2) Kilka dywagacji o wypędzaniu demonów z banków

Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter

nbs.2016.01.foto.030.a.267xPrzez ostatnie pół roku przestrzeń debaty publicznej w Polsce jest zdominowana przez politykę. Wybory prezydenckie, wybory sejmowe. Jednym z dyżurnych tematów eksploatowanych przez polityków są banki. Oczywiście dla wielu z nich banki to magiczny worek nieposiadający dna, w którym są pieniądze. Polityczna wyobraźnia podpowiada, jak z tych pieniędzy można czerpać. Wyobraźnia ta również wydaje się nie posiadać dna.

Tomasz Mironczuk

Politycy bardzo chętnie nawiązują do faktu, że banki są emanacją obcego kapitału, który osiągnął mistrzostwo w niepłaceniu w Polsce podatków, łupieniu polskich klientów i transferowaniu łupów za granicę. Oczywiście przedstawiam ten obraz trochę przerysowany, ale takie tezy bardzo podatnie padają na fora internetowe i z mniejszą lub większą refleksją internautów (a najczęściej bezrefleksyjnie) są transmitowane w bliżej nie określoną przestrzeń stron www.

Tomasz Mironczuk

Manager z ponad 20-letnim doświadczeniem w bankowości. Sprawował funkcje prezesa zarządu Banku Polskiej Spółdzielczości oraz Banku Gospodarstwa Krajowego. Był wiceprezesem zarządu PKO Banku Polskiego. Może pochwalić się szczególnymi osiągnięciami w zakresie gospodarki pieniężnej i w obszarze rynków pieniężnych, instrumentów pochodnych i rynków kapitałowych. Jest absolwentem Central European University w Pradze.

Tak kreowanego na wierzeniach (podsycanych iluzją nieograniczonego czerpania) potwora bankowego jest trudno bronić. Wiara w namalowany obraz wyłącza często możliwość podawania jakichkolwiek faktów oraz racjonalnych argumentów opartych na ekonomii, zasadach obrotu handlowego, finansowego i racjonalności gospodarczej. W przestrzeni internetowej zdecydowanie mniej jest osób, które podsycają pomysły na czerpanie z banków, ale w inny sposób. Brak jest w intrenecie pomysłów lub porad, jak infrastruktura banków, kompetencje, umiejscowienie społeczne służą i mogą jeszcze lepiej służyć nam, jako społeczności. Jak za pomocą banków, jako instytucji, czerpać z naszych zasobów i pomnażać, a nie grabić!

Podejdźmy wobec tego do tego potwora, jakim się jawią banki sterowane przez zagraniczny kapitał, inaczej. Wyobraźmy sobie, że banki w Polsce są zbudowane na krajowym kapitale i ich centra decyzyjne są w Polsce, obok nas. Wyobraźmy sobie, że banki chcą i działają na rzecz polskiej gospodarki, bo są zarządzane przez patriotów, a często również przez patriotów lokalnych! Jak chcielibyśmy wtedy takie instytucje traktować? Jak chcielibyśmy korzystać z ich usług? Jak wyobrażamy ich sposób służenia społeczeństwu i naszej gospodarce?

Aby przedstawić moją optykę możliwości korzystania z banków opartych na polskim kapitale, najpierw kilka refleksji o polityce gospodarczej szczebla gminno-powiatowego. Często w urzędach jednym z elementów, który zwracał moją uwagę w gabinetach lokalnych włodarzy była mapa. Czasami administracyjna Polski, jednak znacznie częściej lokalna – obrazująca obszar władania lokalnego urzędnika. Uważam to za bardzo pragmatyczne i słuszne podejście. Trzeba wiedzieć, ile jest miast i wsi na terenie podległym włodarzowi. Warto wiedzieć, jakimi drogami z miejscowości A do B można dojechać. Nie wspomnę o takich elementach, jak ukształtowanie terenu, lasy, rzeki, jeziora itp., itd. Słowem, mapa to rzecz ważna w życiu każdej gminy i powiatu. Od kilku lat jednakże nachodzi mnie inna myśl. Czy lokalni włodarze mają w swoich gabinetach mapę gospodarczą podległego regionu? Gdy zadawałem takie pytanie, budziło ono zaskoczenie, często zdziwienie, czasami refleksję. Przecież taka mapa nie istnieje, nie można jej kupić w żadnym urzędzie geodezyjnym. Poza tym wydawać się może, że każdy wójt przecież wie i ma to we własnej głowie, jak wygląda jego mapa gospodarcza. Wójt może wie… ale czy inni też wiedzą?

Czy potrafimy zobrazować na mapie gospodarczej główne punkty? Kluczowe zakłady, które generują przychody gminy, dają zatrudnienie, wzbogacają gminę? Często tak. Przecież wiemy, kto jest głównym biznesmenem, co produkuje, ile osób zatrudnia. Przecież wiemy, jakie urzędy działają na poziomie lokalnym, ile osób zatrudniają. Pierwszy krok zrobiony. A teraz kolejne pytanie, mniej oczywiste. Jakie drogi gospodarcze łączą poszczególne punkty? W kategoriach ekonomii można dla uproszczenia powiedzieć, że drogi to połączenia: kto od kogo otrzymuje pieniądze, kto komu płaci. Nakreślenie tak zdefiniowanych dróg gospodarczych bywa już ćwiczeniem trudniejszym. Po zastanowieniu się okazuje się, że wiedza na ten temat jest już mniej oczywista. Oczywiście nie chodzi o to, aby – kreśląc mapę gospodarczą – prześwietlać kieszenie mieszkańców. Wystarczy oszacowanie kierunków strumieni pieniądza, masy i wartości towarowej, rzędu wielkości. Tak wyznaczone główne drogi gospodarcze zaczynają wypełniać mapę. Powoduje to, że nasza optyka na sprawy gospodarcze, istotne dla lokalnej społeczności, może się zmienić. Prawdopodobnie wielu zależności ekonomicznych – dróg, którymi krążą pieniądze – nie uświadamialiśmy sobie. Wielu nie potrafimy naszkicować, a wieloma po prostu nie ma sensu się zajmować, bo są nieistotne.

Być może osoba, która zostanie poproszona o sporządzenie takiej mapy stwierdzi, że przecież to oczywiste. A nawet, jeżeli my z tego zdawaliśmy sobie sprawę, to taka mapa gospodarcza może być pomocna do komunikacji z innymi. Warto, aby na tej mapie oprócz głównych zakładów produkcyjnych, urzędów były sklepy, podmioty usługowe, mieszkańcy w tym emeryci i renciści. I nie chodzi o wyrysowanie powiązań na poziomie poszczególnych osób. Bardziej o schemat ideowy. Ciekaw jestem, jak w takim obrazie zostanie umieszczony lokalny bank spółdzielczy, a jak będą zaprezentowane inne banki?

Nakreślenie mapy gospodarczej może uświadomić proste aczkolwiek bardzo ważne zależności. I tak na przykład mieszkańcy wydają jakąś część swoich środków na pieczywo. Ile na lokalnej mapie jest pieczywa wytworzonego lokalnie, a ile importowanego? Ile energii nasi mieszkańcy kupują od dostawców zewnętrznych, a ile wytwarzamy w lokalnej biogazowni lub spalarni? Ile usług budowlanych wykonujemy sami, a ile realizują nam wykonawcy zewnętrzni? Te pytania można mnożyć. Warto jednak poszukać odpowiedzi na kilka podstawowych kwestii: ile produktów wpływa z zewnątrz i ile to kosztuje, skąd biorą się środki na sfinansowanie zakupów. Jaką funkcję pełnią pośrednicy, np. sklepy, główni wykonawcy robót, banki. Jaką funkcję pełnią realni wykonawcy usług lub producenci.

Z poziomu powiatowo-gminnego przejdźmy na moment na szczebel narodowy. W skali gospodarki narodowej jednym z podstawowych wskaźników jest bilans obrotów bieżących. Jest to temat bardzo ważny ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI