Makrootoczenie: Niezwykła normalność

Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter

Niezwykła normalność. Brzmi nienaturalnie i prowokacyjnie. Ale chyba takie właśnie określenie, stanowiące przykład pozornej sprzeczności, najlepiej oddaje to, co obserwujemy obecnie w światowej gospodarce.

Marta Goetz

Pierwiastek normalności może być wniesiony poprzez proste nawiązanie do idei cykli koniunkturalnych, którym podlegają wszystkie gospodarki od zarania dziejów, a które to bardzo łatwo wypieramy z pamięci w czasach prosperity. Obecną sytuację chyba dobrze oddają anegdotyczne wręcz słowa jednego z belgijskich bankowców, który miał stwierdzić „let’s be realistic… expect impossible…”.

Walne poszukiwanie winnych

Za praźródło kryzysu, którego jesteśmy świadkami, uważa się powszechnie rynek nieruchomości w USA tzw. subprime, czyli kredytów hipotecznych o niskiej wiarygodności, który spowodował powstanie bańki spekulacyjnej na rynku mieszkaniowym. Ponadto, przyjęło się traktować jako główny katalizator tego procesu instrumenty inżynierii finansowej. W wyniku nadmiernego ich stosowania nastąpił, jak to określają niektórzy analitycy i komentatorzy, „rozwód” realnej gospodarki i systemu finansowego. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że i w tym przypadku mamy do czynienia z tradycyjnymi dla rynków finansowych problemami asymetrii informacji i jej konsekwencjami w postaci pokusy nadużyć (moral hazard), negatywnej selekcji (adverse selection) i efektu stadnego (herd reaction). Już zaczęło się poszukiwanie winnych. Czy odpowiadają za to po prostu nierozsądni ludzie?, chciwe banki?, skorumpowane agencje ratingowe?, a może władze narodowe pozbawione specjalistycznej wiedzy? Zdaniem niektórych na winowajcę trzeba spojrzeć raczej bardziej kompleksowo. Stąd mowa o błędach systemowych (do której skłaniają się prezesi wielkich funduszy hedgingowych), jak na przykład uchybienia w nadzorze korporacyjnym czy coraz częstsze odwołania do hipoteza Minsky’ego, przewidującej niestabilność rynków finansowych jako efekt nadmiernego optymizmu graczy.

Bez przesady chyba można stwierdzić, że do walki z kryzysem włączył się cały świat. Sytuację ekonomiczną USA, w jakiej stery obejmuje pierwszy czarnoskóry prezydent, przyrównuje się do dwóch wcześniejszych kryzysowych okresów, kiedy to rządy przejmowali Roosvelt po Hooverze w 1932 i Reagan po Carterze w 1980. Głównym orężem w walce wydaje się być tzw. plan Paulsena, czyli TARP (Troubled Assets Relief Plan). Oprócz tego przeciwdziałał oczywiście FED, obniżając stopę procentową do zaledwie 1 proc. co spowodowało, że pole manewru dla kolejnych kroków o charakterze monetarnym bardzo się skurczyło.

Godzina prawdy

Obecny kryzys jest też pierwszym, jaki dotknął Euroland. Najnowsze dane wskazują też, że w efekcie tej zapaści finansowej kraje strefy euro po raz pierwszy w historii znalazły się w stanie recesji gospodarczej. Deklaracje jedności i wspólnego działania na rzecz ograniczenia negatywnych skutków kryzysu padały oczywiście na szczeblu unijnym, ale szczegółowe rozwiązania pozostają wciąż w gestii krajów członkowskich. Stąd w obawie o tzw. wyścig subsydiów (subsidy race) tak ważne staje się przestrzeganie obowiązujących w Unii reguł konkurencji. Nie brak opinii, że obecna sytuacja to w istocie godzina prawdy dla UE… Nie była nią ani wojna na Bałkanach, jak wielu sądziło, ani też odrzucenie traktatu lizbońskiego w referendum irlandzkim, ale właśnie bieżące wydarzenia, które – pozostaje mieć nadzieję – nie uruchomią procesu tzw. fali wstecznej i nie zniweczą dotychczasowych dokonań integracji europejskiej. O ile pod koniec października szacowano całość działań podejmowanych w UE na około 2 biliony euro, o tyle dane opublikowane w połowie listopada ub.r. wykazały, że w sumie na całym świecie na walkę z kryzysem wydano już prawie 10 bilionów euro, przy czym skala zaangażowania była różna i wahała się od wydatków rzędu 1 proc. PKB (Austria, Dania) do 225 proc. PKB – Islandia. Każdy dzień tego kryzysu, ba każda godzina, a czasem wręcz minuta przynosiły nowe informacje, sygnały bądź to optymizmu, bądź czarnego pesymizmu. Chyba najlepiej ten stan oddają słowa jednego z członków RPP prof. Andrzeja Sławińskiego -„żyjemy w czasach, gdy nawet najświeższa informacja jest już trochę historyczna”.

Jeszcze nie ustabilizowała się sytuacja na rynku finansowym, a reperkusje widoczne są już w różnych segmentach gospodarki. Pojawiają się protesty i żądania pomocy dla innych branż. W centrach finansowych dochodzi do masowych zwolnień wysoko wykwalifikowanych pracowników, którzy mogą wymagać, jak się to określa, specyficznej resocjalizacji. Rośnie liczba osób korzystających z pomocy Caritas, skala rozwodów, czy nawet liczba psów oddawanych do schronisk. Dochodzi do odradzania się nacjonalizmów. Maleje zainteresowanie, do niedawna uznawanymi za priorytetowe, przyszłościowymi inicjatywami takimi jak pakiet klimatyczny (choć dla porządku ...

Artykuł jest płatny. Aby uzyskać dostęp można:

  • zalogować się na swoje konto, jeśli wcześniej dokonano zakupu (w tym prenumeraty),
  • wykupić dostęp do pojedynczego artykułu: SMS, cena 5 zł netto (6,15 zł brutto) - kup artykuł
  • wykupić dostęp do całego wydania pisma, w którym jest ten artykuł: SMS, cena 19 zł netto (23,37 zł brutto) - kup całe wydanie,
  • zaprenumerować pismo, aby uzyskać dostęp do wydań bieżących i wszystkich archiwalnych: wejdź na aleBank.pl/sklep.

Uwaga:

  • zalogowanym użytkownikom, podczas wpisywania kodu, zakup zostanie przypisany i zapamiętany do wykorzystania w przyszłości,
  • wpisanie kodu bez zalogowania spowoduje przyznanie uprawnień dostępu do artykułu/wydania na 24 godziny (lub krócej w przypadku wyczyszczenia plików Cookies).

Komunikat dla uczestników Programu Wiedza online:

  • bezpłatny dostęp do artykułu wymaga zalogowania się na konto typu BANKOWIEC, STUDENT lub NAUCZYCIEL AKADEMICKI