Dlaczego kredyt kosztuje? Komentarze po „frankowej” rozprawie przed TSUE ws. zwrotu kosztów korzystania z kapitału

Dlaczego kredyt kosztuje? Komentarze po „frankowej” rozprawie przed TSUE ws. zwrotu kosztów korzystania z kapitału
Fot. stock.adobe.com/S J Lievano
Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter
Sektor bankowy konsekwentnie domaga się od kredytobiorców zwrotu kosztów korzystania z kapitału – a w gruncie rzeczy zwrotu bezpodstawnego wzbogacenia – opierając się na polskim i unijnym prawie, w tym na Dyrektywie 93/13, a także na zasadach równości i proporcjonalności. Kredytobiorca frankowy, oddając bankowi wyłącznie udostępniony mu wiele lat wcześniej kapitał, wzbogaca się kosztem banku o kwotę, którą musiałby zapłacić, gdyby zaciągnął analogiczny kredyt w złotych. Łamie to nie tylko zasadę równowagi stron, ale i elementarnej sprawiedliwości wobec innych kredytobiorców, szczególnie złotowych. Odebranie bankom prawa do ubiegania się o zwrot bezpodstawnego wzbogacenia byłoby kolejnym ciosem w stabilność stosunków zobowiązaniowych. Koszty sektora bankowego – według wyliczeń KNF – w wysokości ponad 100 mld zł przełożyłyby się na ograniczenie możliwości kredytowania pogrążającej się w kryzysie gospodarki.

W dniu 12 października 2022 r. odbyła się rozprawa w sprawie C-520/21 dotyczącej zwrotu kosztów kapitału. W sprawie C-520/21 sąd polski, który zadał pytanie prejudycjalne, dąży do potwierdzenia przez Trybunał Sprawiedliwości, że w razie abuzywności klauzul zawartych w umowie o kredyt frankowy i nieważności tej umowy, strony mogą żądać zwrotu wyłącznie nominalnych kwot, które zapłaciły w wykonaniu umowy.

Zwrot kosztów korzystania z kapitału

Podczas rozprawy pełnomocnik Banku przedstawił argumenty przemawiające za tym, banki mogą żądać nie tylko zwrotu wypłaconej kwoty kapitału, ale także kosztów korzystania z tego kapitału.

Co kluczowe, zwrot kosztów korzystania z kapitału w rzeczywistości opiera się o znaną prawu polskiemu i europejskiemu konstrukcję zwrotu bezpodstawnego wzbogacenia. Gdyby kredytobiorca frankowy miał oddać jedynie udostępniony mu kapitał w złotych, byłby bezpodstawnie wzbogacony o kwotę, którą musiałby zapłacić, gdyby zaciągnął kredyt w PLN na ten sam cel, tj. na cel mieszkaniowy.

Czytaj także: Kredyty frankowe: wyrok TSUE ws. wynagrodzenia za korzystanie z kapitału najwcześniej za kilka miesięcy >>>

Podczas rozprawy pełnomocnik Banku wskazał, że:

– Dyrektywa 93/13 nie reguluje rozliczeń stron w razie upadku umowy. Rozliczenia te podlegają prawu krajowemu. Zastosowanie prawa krajowego oczywiście powinno umożliwiać zrealizowanie celu Dyrektywy 93/13. Celem tym jest jednak przywrócenie równowagi stron, a nie nadzwyczajne, nieuzasadnione wzbogacenie konsumenta.

– Sytuacja, w której konsument po kilkunastu latach od udostępnienia mu kapitału, oddaje tylko nominalną kwotę tego kapitału równowagi tej nie przywraca. Sytuacja, w której konsument oddaje tylko nominalną kwotę tego kapitału, prowadzi do bezpodstawnego wzbogacenia konsumenta o wartość jaką przedstawia usługa finansowa polegająca na udostępnieniu pieniędzy na określony czas na cel mieszkaniowy.

Czytaj także: Bankowi przysługuje prawo do wynagrodzenia za korzystanie z kapitału, przełomowy wyrok Sądu Okręgowego w Gdańsku>>>

– Na gruncie prawa krajowego roszczenie o zwrot kosztów korzystania z kapitału (tak samo jak roszczenie o zwrot kapitału), ma podstawę w przepisach Kodeksu cywilnego dotyczących bezpodstawnego wzbogacenia. Możliwość korzystania przez konsumenta z pieniędzy banku przez czas określony (usługa finansowa) ma swoją wartość, która powinna być rozliczona również w przypadku unieważnienia umowy.

– Zakaz bezpodstawnego wzbogacenia stanowi podstawową zasadę Unii Europejskiej. Do tej zasady Trybunał Sprawiedliwości odwoływał się wielokrotnie w dotychczasowym orzecznictwie, wskazując w szczególności, że ochrona praw zagwarantowanych przez wspólnotowy porządek prawny nie może prowadzić do bezpodstawnego wzbogacenia osób, którym te prawa przysługują.

Czytaj także: Umowy frankowe, wynagrodzenie za korzystanie z kapitału – jakie jest stanowisko polskiego rządu przed TSUE?>>>

– Brak zwrotu bezpodstawnego wzbogacenia naruszałby zasadę równości i proporcjonalności. Stawiałaby konsumentów frankowych w lepszej pozycji niż kredytobiorcy, którzy zaciągnęli kredyty w walucie krajowej. Kredytobiorcy frankowi otrzymaliby kapitał w złotych na zakup mieszkania za darmo, podczas gdy inni kredytobiorcy, w Polsce i w innych krajach Unii, płacą z ten kapitał często przez kilkadziesiąt lat.  W szerszej perspektywie, niekorzystne dla banków rozstrzygnięcie w tej sprawie może prowadzić do zahamowania rozwoju rynków konsumenckich. Przedsiębiorcy musieliby bowiem uwzględnić ryzyko, że konsumenci po wielu latach od zawarcia umowy, a nawet po jej wykonaniu, będą starali się podważyć umowę i uzyskać usługę lub towar za darmo. Nie pozostałoby to bez wpływu na cenę towarów i usług konsumenckich, a przez to na ich dostępność.

Czytaj także: Szef KNF przed TSUE o kredytach frankowych: banki mają prawo do zwrotu kosztów kapitału >>>

– Brak zwrotu kosztów korzystania z kapitału byłby także sprzeczny z interesem ogólnym Unii, jakim jest stabilność sektora finansowego i brak ryzyka systemowego. Straty całego sektora bankowego w Polsce w tym scenariuszu zostały oszacowane przez KNF na ponad 100 mld PLN i mogłyby w ocenie KNF prowadzić do skutków drastycznych nie tylko dla sektora bankowego, ale całej gospodarki.

Prof. Marian Noga, były członek Rady Polityki Pieniężnej:

Każda umowa kredytowa ma charakter umowy indywidualnej pomiędzy klientem a bankiem. Nawet jeśli po jakimś czasie któryś z zapisów tej umowy zostaje uznany przez prawo za abuzywny, czyli niedozwolony, a w tym czasie klient korzystał z kapitału banku – to tego kapitału nie może używać bezpłatnie. Musi dojść do ugody między klientem a bankiem, w jakiś sposób to korzystanie z kapitału powinno być opłacone. Oczywiście od tego są sądy powszechne i one to powinny rozstrzygać, ale nie można twierdzić z góry, że kapitał można było używać bezpłatnie, za darmo. Nie ma w ekonomii czegoś takiego jak „zjem ciastko i mam ciastko”, nie ma darmowych obiadów.

W rodzinie pożyczamy sobie pieniądze i mówimy, że „za to dam ci prezent albo dodatkowe pieniądze”. Problemy z kredytami i pożyczkami były zawsze. To są tysiące lat, to są doświadczenia, kultura biznesowa, kultura ekonomiczna, kultura organizacyjna.

Bank de facto handluje ryzykiem. Pożyczając pieniądze, bank poniósł ryzyko i domaga się opłaty za to ryzyko.

Anna Cudna-Wagner, partner w Kancelarii CMS:

Banki oczekują tylko wyrównania tej wartości, którą rzeczywiście konsument uzyskał, nawet w przypadku nieważności umowy. A konsument faktycznie otrzymał na cel mieszkaniowy określone pieniądze bez obowiązku ich zwrotu wcześniej niż w czasie ustalonym. Ta możliwość korzystania z pieniędzy ma swoją wartość.

To nie jest przywrócenie równowagi między stronami umowy, ponieważ konsument staje się właścicielem nieruchomości, której wartość będzie rosła. Konsument żąda od banku zwrotu wszystkich zapłaconych do dziś rat, a sam zwraca tylko kapitał. Taka sytuacja, w normalnych warunkach rynkowych, jest niemożliwa do wynegocjowania.

Co więcej, gdyby porównać sytuację kredytobiorcy „walutowego” z kredytobiorcą „złotówkowym”, to ten pierwszy jest w dużo lepszej sytuacji. I różnica wynikająca z porównania tych dwóch kredytobiorców, naszym zdaniem, jest wartością bezpodstawnego wzbogacenia, o którego zwrot występujemy.

Jeżeli mówimy w szerszej perspektywie o konsekwencjach negatywnego orzeczenia TSUE, to należałoby się zastanowić, jaki to będzie miało wpływ nie tylko na sektor finansowy, ale także na inne sektory gospodarki, w których przedsiębiorcy kontraktują z konsumentami. Z całą pewnością negatywne rozstrzygnięcie, negatywnie wpłynie także na te sektory, ponieważ wyjaśnienie w tej sprawie można przenieść na każdą inną umowę, zwłaszcza długoterminową konsumencką. Może się okazać, że umowy z konsumentami po latach, czy nawet po wykonaniu tych umów, będą mogły być podważone z takim skutkiem, że konsument będzie dążył do uzyskania towaru czy usługi za darmo.

Tadeusz Białek, wiceprezes Związku Banków Polskich:

W Polsce sytuacja jest bezprecedensowa, jeśli chodzi o kraje Unii Europejskiej. Tylko w Polsce mamy do czynienia z masowym unieważnieniem zobowiązań kredytów walutowych. W żadnym innym państwie członkowskim nie mamy do czynienia z taką patologią, bo tak trzeba nazwać masowe unieważnianie umów.

Klienci, którzy zaciągali zobowiązania na 25, 30, a nawet 40 lat, otrzymywali kapitał, za który kupili mieszkanie lub dom. Tym samym w świetle przepisów kodeksu cywilnego, dzięki temu kapitałowi wzbogacili się o nieruchomość. Innymi słowy nie może być tak, że kredyt ulega unieważnianiu, a klient de facto korzystał z tego kapitału przez wiele lat za darmo. Taka sytuacja byłaby, i jest, skrajnie niesprawiedliwa wobec pozostałych kredytobiorców, zwłaszcza kredytobiorców złotowych, którzy także regulują wieloletnie kredyty. To także naruszałoby zasadę współżycia społecznego. Dlaczego klienci, którzy wzbogacili się kupując mieszkanie lub dom, nie mieliby zapłacić za korzystanie z tego kapitału przez wiele lat. Ta sytuacja jest także niesprawiedliwa względem również innych osób, już nawet niekończenie kredytobiorców.

Z punktu widzenia prawnego – wynagrodzenie za korzystanie z kapitału, czy ściśle rzecz ujmując, zwrot kosztów korzystania z kapitału, bo tak to powinno być określane – znajduje swoje uzasadnienie w przepisach o bezpodstawnym wzbogaceniu.

Przepisy unijne absolutnie nie zabraniają wprowadzenia takich regulacji o charakterze krajowym.  Wynagrodzenie za korzystanie z kapitału czy zwrot kosztów korzystania z kapitału, jest i tak mniejszy niż odsetki, które byłyby płacone przez te lata, dlatego też ze względu sprawiedliwości społecznej powinno zostać zapłacone.

Czytaj także: Kredyty frankowe: szef KNF przystąpił do sprawy przed TSUE >>>

Podkreślam tzw. wynagrodzenie za korzystanie z kapitału, bo nie mówimy tu o wynagrodzeniu, tylko mówimy o zwrocie kosztów korzystania z kapitału. Na to wskazywał również Narodowy Bank Polski, na to wskazywała Komisja Nadzoru Finansowego. To są kwestie, które z punktu widzenia stabilności systemu finansowego są absolutnie fundamentalne. Nie może być tak, że kredytobiorcy, którzy mogli korzystać z kapitału uzyskanego przez bank na skutek unieważnienia umowy kredytu, nie są bankowi nic winni. To jest sytuacja w zasadzie patologiczna z punktu widzenia zasad sprawiedliwości społecznej i odniesienia sytuacji kredytobiorców frankowych do sytuacji kredytobiorców złotowych.

Cezary Stypułkowski, prezes mBanku:

Polski sąd i konsumenci oczekują, że Trybunał Sprawiedliwości potwierdzi że w przypadku unieważnienia  umowy kredytu, kredytobiorca byłby zobowiązany  wyłącznie do spłaty kwoty nominalnej wypłaconej przez bank kilkanaście lat temu. Naszym zdaniem to oczekiwanie jest nieuzasadnione z kilku powodów:

Po pierwsze, celem dyrektywy 93/13 jest przywrócenie sytuacji, w której konsument znalazłby się, gdyby nie istniał warunek umowny uważany za nieuczciwy. Sytuacja, w której konsument, który jest właścicielem nieruchomości, zwraca Bankowi jedynie nominalną wartość kapitału, nie jest równoznaczna z sytuacją, w jakiej znalazłby się, gdyby umowa kredytu nie zawierałaby warunków uznanych za nieuczciwe.

Po drugie, gdyby konsument spłacił jedynie nominalną wartość kapitału, zostałby bezpodstawnie wzbogacony o kwotę kosztów, które musiałby ponieść, aby skorzystać z usługi finansowania nieruchomości w walucie krajowej. Tymczasem zakaz bezpodstawnego wzbogacenia jest podstawową zasadą prawa Unii.

Po trzecie, doszłoby do naruszenia zasad równości i proporcjonalności, między innymi dlatego, że konsument posiadający kredyt indeksowany do CHF byłby w znacznie lepszej sytuacji niż kredytobiorca, który zaciągnął kredyt w walucie krajowej.

Po czwarte, konsument nie poniesie żadnych kosztów waloryzacji. Koszty realizacji ryzyka walutowego w całości poniesie bank. Banki, zgodnie z regulacjami publicznymi obowiązującymi w całej Europie, nie mogą ponosić tego rodzaju ryzyka. Jest to zakazane regulacyjnie.

Po piąte, gdyby wszystkie indeksowane i denominowane umowy kredytowe zostały unieważnione, a kredytobiorcy byliby zobowiązani do spłaty jedynie nominalnej kwoty kapitału, strata dla całego sektora bankowego w Polsce wyniosłaby ponad 100 mld złotych i wygenerowałaby ryzyka systemowe. Tymczasem stabilność sektora finansowego leży w ogólnym interesie Unii, co wielokrotnie potwierdzał TSUE w swoim orzecznictwie.

Po szóste, w szerszej perspektywie niekorzystny dla banków wynik tej sprawy może doprowadzić do zahamowania rozwoju wszystkich europejskich rynków konsumenckich, w szczególności rynków, na których oferowane są usługi długoterminowe.

Po siódme, orzeczenie TSUE pozbawienie banków wynagrodzenia za użytkowanie kapitału podważy podstawowe paradygmaty funkcjonowania sektora bankowego i zredefiniuje logikę tej branży.

Jeżeli umowa  nie może pozostać w mocy, stosuje się bezwzględnie obowiązujące przepisy Kodeksu cywilnego o bezpodstawnym wzbogaceniu, w tym przepisy o zwrocie nienależnych świadczeń lub ich wartości (art. 405 i 410 Kodeksu Cywilnego). W ramach umowy kredytowej usługa nanku nie polega jedynie na fizycznym dostarczeniu kapitału, ale na świadczeniu usługi finansowej rozciągniętej w czasie. Bank wykonuje szereg czynności związanych z pozyskiwaniem kapitału w celu przekazania go kredytobiorcom oraz czynności związanych z bieżącą realizacją umowy, choćby takich jak ponoszenie kosztów zarządzania ryzykiem kredytowym oraz monitorowanie zabezpieczeń. Możliwość dysponowania cudzymi środkami przez określony czas (usługa finansowa) ma swoją wartość.

Zgodnie z polskimi przepisami dotyczącymi zwrotu nienależnego wynagrodzenia w przypadku nieważności umowy bankowi przysługuje zwrot wynagrodzenia, za korzystanie z kapitału który wypłacił. Chodzi nie tylko o spłatę wynagrodzenia pieniężnego (wypłaconego kapitału), ale także spłatę wartości świadczonej usługi. Gdyby uznać, że roszczenie o zwrot kapitału wyczerpuje roszczenie banku, konsument stałby się znacznie i niesłusznie wzbogacony o wartość usługi finansowej wykonanej przez bank, czyli zostałby wzbogacony o kwotę zaoszczędzonych wydatków, które musiałby ponieść, gdyby zaciągnął kredyt na cele mieszkaniowe w wysokości, jaką faktycznie otrzymał z banku.

Zakaz bezpodstawnego wzbogacenia jest ogólną zasadą prawa Unii.

Tak w przeszłości orzekał TSUE. Ochrona praw gwarantowanych przez wspólnotowy porządek prawny nie powinna prowadzić do bezpodstawnego wzbogacenia tych, którym prawa te są przyznawane

Źródło: Związek Banków Polskich / ZBP