Inflacja powyżej 20 proc. i jeszcze droższe kredyty? Prognoza gospodarcza na 2023 r.

Inflacja powyżej 20 proc. i jeszcze droższe kredyty? Prognoza gospodarcza na 2023 r.
Dr Artur A. Trzebiński, Doradca ZPF. Źródło: ZPF
Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter
Listopadowy spadek inflacji (CPI) do 17,4 proc. to jeszcze nie powód do optymizmu. Już w pierwszym kwartale 2023 r. powinna ona przekroczyć pułap 20 proc. - prognozuje Artur Trzebiński, doradca ds. ekonomicznych Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce.

Podczas zakończonego 7 grudnia posiedzenia Rada Polityki Pieniężnej nie zdecydowała się na 12. podwyżkę stóp procentowych w cyklu, który trwa od października 2021 r. W tym okresie główna stopa referencyjna wzrosła z 0,1 proc. do 6,75 proc. i obecnie znajduje się na poziomie najwyższym od przełomu 2002 i 2003 r.

RPP szybko nie wróci do podwyżek stóp procentowych?

Według Artura Trzebińskiego, doradcy ds. ekonomicznych ZPF, również w 2023 r. RPP nie będzie spieszyć się z kolejnymi podwyżkami stóp procentowych.

– Wyraźnie widać, że RPP zdecydowała się czekać i obserwować rozwój sytuacji w gospodarce. Spodziewam się, że po kolejnych posiedzeniach będzie raczej wysyłać sygnały o możliwych podwyżkach, ale przynajmniej w pierwszym kwartale nie zdecyduje się na taki krok – uważa
Artur Trzebiński.

To dobra informacja dla kredytobiorców spłacających zobowiązania w złotych, których koszty oparte są o stawkę WIBOR. W 2022 r. odczuli oni wzrost wysokości rat. Wśród takich kredytobiorców są nie tylko indywidualni posiadacze kredytów hipotecznych, ale również przedsiębiorstwa.

Firmy mogą wstrzymywać inwestycje, co to oznacza dla PKB?

Jak podkreśla Artur Trzebiński, to właśnie wysoki koszt kredytów dla przedsiębiorstw i ograniczony dostęp do nich pozostaną jednymi z najważniejszych wyzwań dla polskiej gospodarki w 2023 r.

– Badania sytuacji na rynku kredytowym, prowadzone przez NBP, pokazują, że już w trzecim kwartale 2022 r. banki zaostrzyły kryteria udzielania każdego rodzaju kredytów dla przedsiębiorstw. Tłumaczą to m.in. wzrostem stóp procentowych, pogorszeniem sytuacji gospodarczej i ryzykami branżowymi. Na razie nic nie wskazuje na to, by ten trend miał się szybko odwrócić – uważa Artur Trzebiński.

Wskazuje jednocześnie, że w tej sytuacji również same firmy, choć zainteresowane kredytami obrotowymi na finansowanie bieżących wydatków, będą wstrzymywać się z inwestycjami. Zwłaszcza tymi, które pierwotnie planowały sfinansować kredytem.

Zjawisko ograniczania inwestycji przez firmy w 2023 r. będzie miało kluczowe znaczenie dla dynamiki wzrostu gospodarczego w Polsce.

– Optymistyczne jest to, że najpewniej nie wpadniemy w recesję i nie pojawią się ujemne odczyty dynamiki PKB w Polsce. Najbardziej prawdopodobna jest prognoza wzrostu PKB w 2023 r. o 0,7 proc. – prognozuje Artur Trzebiński. – To mniej niż prognoza rządu w wysokości 1,7 proc. w projekcie budżetu na przyszły rok – dodaje.

Wiele zależy jednak od nastrojów, które będą panować na zagranicznych rynkach. By można było mówić o nadchodzącym odbiciu w gospodarce, potrzebne jest bowiem ponowne odkręcenie kurka
z finansowaniem dla przedsiębiorstw i lepsze nastroje.

Według Artura Trzebińskiego, w 2023 r. możemy za to być świadkami większej liczby przejęć firm przez podmioty, które lepiej przygotowały się do spowolnienia gospodarczego. Z drugiej strony, należy również oczekiwać wzrostu problemu zatorów płatniczych w przedsiębiorstwach.

Inflacja w 2023 r. Padnie kolejny rekord?

Artur Trzebiński nie ma wątpliwości, że problemy związane z wysoką inflacją będą towarzyszyć konsumentom i firmom również w 2023 r. Główny Urząd Statystyczny podał, że ceny w listopadzie 2022 r. były średnio o 17,4 proc. wyższe (inflacja CPI) niż w tym samym miesiącu 2021 r. Był to wynik niższy od październikowego rekordu w wysokości 17,9 proc.

Ekonomista ZPF przestrzega jednak przed nadmiernym optymizmem. – Spodziewam się, że już w pierwszym kwartale 2023 r. inflacja w Polsce przekroczy poziom 20 proc. – uważa Artur Trzebiński.

Czytaj także: Santander: inflacja w 2023 r. spadnie, ale powrót do celu będzie mozolny i długotrwały >>>

Podkreśla, że będzie to swego rodzaju urealnienie dynamiki wzrostu cen po zakończeniu obowiązywania tzw. tarczy antyinflacyjnej. Od nowego roku znikną bowiem obniżone stawki VAT-u i akcyzy – to m.in. 0 proc. VAT na część produktów żywnościowych, 0 proc. VAT na gaz ziemny (zamiast 23 proc.) i 5 proc. na energię elektryczną (zamiast 23 proc.).

– Konsumenci odczują przede wszystkim wzrost inflacji, wynikający ze skoku kosztów energii. Z pewnością przełoży się to na ceny szeregu produktów na sklepowych półkach – dodaje ekonomista.

Zdaniem Artura Trzebińskiego kluczowy dla konsumentów będzie pierwszy kwartał 2023 r. Jeżeli w tym czasie nie pojawią się nieprzewidziane czynniki, to jest szansa, że kolejne miesiące przyniosą więcej uspokojenia w gospodarce, a dynamika wzrostu cen wyhamuje.

Źródło: Związek Przedsiębiorstw Finansowych / ZPF