Ile tak naprawdę kosztuje urlop w Polsce?

Ile tak naprawdę kosztuje urlop w Polsce?
Fot. stock.adobe.com/drubig-photo
Udostępnij Ikona facebook Ikona LinkedIn Ikona twitter
Wyjazdy zagraniczne kojarzą się w wysokimi cenami i luksusem. W Polsce wcale nie jest taniej. Za dwa tygodnie w hotelu w popularnej turystycznie miejscowości zapłacić trzeba przynajmniej 3 tysiące złotych i koszt ten rośnie wraz z liczbą posiadanych pociech, które zabieramy na wczasy. To tylko kwota za noclegi. Dodatkowo należy doliczyć: wyżywienie, dojazd i atrakcje.

Wakacje tuż, tuż. W hotelach mamy już spore obłożenie. Nie jest to dobra wiadomość dla osób, które na ostatnią chwilę decydują się na poszukiwania miejsc noclegowych. Wybór jest już ograniczony, a co za tym idzie za pobyt trzeba zapłacić po prostu więcej.

Wakacje w luksusie za 2 tys. złotych za noc

Przykład? Przeciętny koszt hotelu dla dwóch osób w Sopocie na dwa pierwsze tygodnie lipca to dziś 550 złotych za dobę. Oczywiście można też znaleźć oferty z 2-3 razy niższą ceną, choć za te pieniądze trudno oczekiwać wysokiego standardu i bliskości molo czy „Monciaka”. Z drugiej strony nie brakuje też bardziej luksusowych propozycji, w przypadku których za pobyt dwóch osób przyjdzie zapłacić około 25 tys. złotych. Pod uwagę wzięto obiekty noclegowe, które 15 czerwca były jeszcze dostępne na pobyt w terminie do 2 do 15 lipca.

Szacunki Open Finance na podstawie danych booking.com, trivago, wybranych atrakcji turystycznych i obiektów noclegowych. W przypadku rodzin z dziećmi zakładamy, że pierwsze ma 2 lata, drugie 5 lat, a trzecie 8 lat.

Tańsze niż Sopot są na przykład Kołobrzeg i Świnoujście. Tam w badanym terminie średni koszt noclegów wynosi od 435 do 453 złotych. Na drugim biegunie są Krynica – Zdrój, Wisła, Częstochowa i Bukowina Tatrzańska. W tych popularnych wśród turystów miejscowościach za pojedynczy nocleg dla dwóch osób przyjdzie na początku lipca zapłacić od 223 do 239 złotych. To o około 30% mniej niż średnia wyciągnięta dla wszystkich 18 przebadanych miast. Biorąc pod uwagę wspomnianą średnią, para musiałaby zapłacić przeciętnie 4265 złotych za pobyt przez 13 nocy, czyli 328 złotych za dobę – wynika z danych zebranych przez Open Finance na portalach rezerwacyjnych.

„Schody” zaczynają się gdy na wakacje wybieramy się z dziećmi. Większość hoteli i pensjonatów nie będzie widziało problemu jeśli w pokoju dwuosobowym nocować będą rodzice z jedną pociechą. Jeśli będzie to mały maksymalnie 2-3-letni smyk można przeważnie liczyć na to, że jego pobyt będzie bezpłatny. Niektóre obiekty noclegowe doliczą jednak choć symboliczną opłatę za łóżeczko dziecięce. Właśnie dlatego rodzina z dwuletnim dzieckiem musi liczyć się ze średnią ceną noclegu na poziomie 354 złotych (średnia dla 18 badanych miast). Gorzej byłoby z dzieckiem kilku czy kilkunastoletnim. Wtedy dopłata staje się niemal pewna. Podobnie jest jeśli wybieramy się na urlop z dwójką pociech. Nawet jeśli będą to małe dzieci, to i tak za jedno przeważnie trzeba będzie już zapłacić. W naszym przykładzie zakładamy, że rodzice dwójki dzieci zabierają na wakacje pociechy w wieku 2 i 5 lat. W takim przypadku przeciętnie za nocleg w jednym z najpopularniejszych rodzimych kurortów przyjdzie zapłacić 396 złotych, czyli o 68 złotych więcej niż w przypadku bezdzietnej pary – wynika z danych zebranych przez Open Finance.

Prawdziwy problem pojawia się w przypadku posiadania trzech pociech. W takim przypadku tym bardziej trudno jest wynegocjować w hotelach i pensjonatach dostawki do standardowego pokoju. Przyjmijmy, że na urlop wybiera się rodzina z dziećmi w wieku 2, 5 i 8 lat. Dla nich średnia stawka za nocleg rośnie w przebadanych miastach do 498 złotych. To o ponad połowę więcej niż w przypadku pary. Wszystkiemu winna jest ograniczona oferta pokoi odpowiednich dla pięcioosobowej familii. Tego typu propozycji hotele i pensjonaty mają przeważnie niewiele, a świadome tego zapobiegliwe rodziny wielodzietne rezerwują bardziej przystępne cenowo pokoje zawczasu, w czym bezsprzecznie pomaga im od niedawna program 500+. Nie powinny więc dziwić wysokie ceny za pobyt przy poszukiwaniach na ostatnią chwilę. Nie jest to jednak sytuacja bez wyjścia. Wszyscy wybierający się na urlop mogą zawsze znaleźć rozwiązania z niższej półki cenowej w postaci kwater prywatnych, agroturystyki, domków letniskowych czy kempingów. W tym ostatnim przypadku łączny koszt dwutygodniowego urlopu może być nawet kilka razy niższy niż w przypadku korzystania z usług hotelowych.

Transport wakacyjny – nawet 1000 zł

Hotel wybrany? W takim razie trzeba jeszcze do niego dojechać. Ile będzie to kosztowało? Jeśli pojedziemy własnym autem, to wiele zależy od modelu auta i stylu jazdy samego kierowcy. W dalszych szacunkach z pomocną dłonią przychodzi tu Minister Finansów. W 2007 roku oszacował on ryczałtowy koszt przejechania jednego kilometra przez auta małolitrażowe i z większymi silnikami. W tym drugim przypadku koszt przejechania tysiąca metrów został wtedy oszacowany na prawie 86 groszy. Gdyby uwzględnić fakt, że w międzyczasie mieliśmy do czynienia z inflacją, to dziś stawka za kilometr powinna być raczej ustalona na poziomie 1,03 złotych (na podstawie danych GUS) i tę wartość przyjmiemy do dalszych obliczeń. Zakładamy przy tym, że para może wybrać się na wakacje mniejszym autem niż rodzina z jednym dzieckiem, a tym bardziej pięcioosobowa familia. Tym samym arbitralnie zdecydowaliśmy się podnieść koszt dojazdu dla rodziny z jednym dzieckiem o 10%, z dwójką o 20%, a z trójką o 30%, co uznajemy za i tak bardzo zachowawczy szacunek.

Jak długi dystans przejedziemy w trakcie urlopu? Znowu trzeba zastosować w tym wypadku uśrednienie, bo wybierając się nad morze mieszkaniec Pruszcza Gdańskiego podróż zakończy szybko, podczas gdy górale, chcący poopalać się nad Bałtykiem, spędzą za kółkiem cały dzień. Gdyby uśrednić wszystkie odległości należałoby przyjąć, że ruszamy z geometrycznego środka Polski. Jest nim wieś Piątek. Z niej do najpopularniejszych wakacyjnych destynacji trzeba średnio przejechać 375 kilometrów w jedną stronę, co daje łącznie 750 kilometrów, aby dojechać nad morze, w góry lub na Mazury i z powrotem. Na tym często nie koniec, bo na miejscu też warto trochę pozwiedzać. Nie będzie więc przesadą jeśli przyjmiemy, że przeciętna polska rodzina wybierając się na urlop własnym autem przejeżdża tysiąc kilometrów. To oznacza koszt na poziomie od 1030 złotych w przypadku pary do 1340 dla rodziny pięcioosobowej. Warto przy tym zaznaczyć, że kwota ta to nie tylko pieniądze zostawione na stacjach benzynowych. Posiadając auto musimy wciąż też pod uwagę ubezpieczenie, naprawy itd. Dopiero wtedy poznamy prawdziwy koszt jeżdżenia własnymi „czterema kółkami”.

Wyżywienie kosztować będzie 1-2 tys.

Gdyby tego wszystkiego było mało, to budżet urlopowiczów nadwyrężą jeszcze wydatki na jedzenie. W tym wypadku znowu spektrum rozwiązań i skala potencjalnych wydatków jest bardzo szeroka. Można ograniczyć koszty do minimum przyrządzając posiłki we własnym zakresie (np. dzięki wynajęciu noclegu z dostępem do aneksu kuchennego), a z drugiej strony można stołować się w uznanych restauracjach. Aby znowu nie popaść w szacunkach w żadną ze skrajności przyjęliśmy, że zawczasu wykupiliśmy wyżywienie w pensjonacie. Efekt? Przeciętnie za jedzenie dla dorosłej osoby przyjdzie zapłacić niecałe 59 złotych dziennie – wynika z badania przeprowadzonego przez Open Finance. W przypadku dziecka stawka maleje do niecałych 42 złotych, choć oczywiście rodzice najmłodszych pociech mogą liczyć na to, że za posiłki nie zapłacą.

Atrakcje dodatkowe to nie są tanie rzeczy

W przypadku atrakcji znowu limit kosztów jest bardzo elastyczny. Jednym wystarczą emocje jakie dostarcza leżenie na plaży, wycieczki po ścieżkach udostępnionych przez Lasy Państwowe lub górskie wędrówki, podczas gdy inni nie potrafią przejść obojętnie obok stoisk z pamiątkami, przekąskami i gadżetami, a podczas wakacji z przyjemnością skorzystają z wycieczek, gier i zabaw oferowanych przez lokalnych przedsiębiorców. Przyjmijmy, że rodzina codziennie wybiera się do parku narodowego, muzeum, aquaparku, na wycieczkę statkiem, bryczką czy do oceanarium. Koszt? Znowu stawki są bardzo zróżnicowane. Open Finance sprawdził jednak ile zapłacimy przeciętnie za jedną z 10 losowo wybranych popularnych atrakcji turystycznych. Średnia stawka to 83 złote dla pary. W gronie propozycji możemy znaleźć te niskobudżetowe – np. wstęp do parku narodowego, na molo w Sopocie czy do Kościoła Wang w Karpaczu za co parze przyjdzie zapłacić w sumie około 10-30 złotych. Z drugiej strony uwzględniliśmy też droższe atrakcje typu wynajem skutera wodnego, czy wypad nad Morskie Oko z przejażdżką bryczką i posiłkiem w schronisku. Za takie atrakcje dwie osoby mogą zapłacić już około 150-300 złotych.

Korzystając z urlopowych atrakcji rodzina z dwuletnią pociechą przeważnie nie będzie musiała dopłacać. Z rzadka koszt atrakcji dla takiej rodziny potrafi jednak wzrosnąć przez co średnia opłata za wstęp lub wycieczkę została oszacowana na 93 złote. Dla rodziny z dwójką i trójką dzieci koszt okazał się identyczny – 134 złote. Wszystko dlatego, że rodziny wielodzietne (w modelu 2+3) mogą przy kasach liczyć na ulgowe traktowanie. W sumie na dodatkowe wycieczki, rejsy i inne atrakcje przyjdzie zapłacić w ciągu dwóch tygodni 1-2 tysiące – wynika z szacunków Open Finance.

Bartosz Turek

Open Finance